Nie czytajcie instrukcji obsługi aparatu!

Co trochę trafiam na różne mądre porady dla początkujących fotoamatorów, które zalecają dokładne przestudiowanie instrukcji do aparatu. Pewnie jestem w stanie wymyślić coś bardziej zniechęcającego do fotografii, ale musiałbym się dłużej zastanowić. A nawet pomijając niewielką atrakcyjność takiej lektury, to jeszcze jest znikoma przydatność dla początkujących. Serio, serio – przeczytanie instrukcji obsługi aparatu nie posunie […]

Jak ustrzelić kondora

Jednym z gwoździ programu naszej peruwiańskiej fotowyprawy była sesja z kondorami. Nieco wrażeń i sugestii – jakby ktoś w najbliższym czasie miał okazję zahaczyć o kanion Colca… Kondory nie są trudne do fotografowania, ale trzeba zwrócić uwagę na kilka drobiazgów. Kondory do rannych ptaszków nie należą, przed 8 rano nie ma co ich wyglądać, a […]

Dlaczego nie smartfon

Z pewnym zdziwieniem obserwuję, jak od dłuższego czasu internetowe serwisy poświęcone fotografii coraz więcej uwagi poświęcają smartfonom. Jasne, narzędzie to narzędzie, liczy się efekt jego użycia. Są jednak narzędzia wygodniejsze do realizacji pewnych zadań, mniej wygodne i takie, które nadają się np. jak mikroskop do wbijania gwoździ – owszem, da się, ale są lepsze sposoby. […]

Powrót z dżungli

Nasza peruwiańska fotowyprawa nie zaginęła w dżungli – tam zaginął jedynie internet, stąd brak wieści. Wróciliśmy już do Limy, do nadmorskiej dzielnicy Miraflores, skąd ruszymy na lotnisko i przez Paryż odlecimy do Warszawy. Ale po kolei… Godzinny przelot z Cuzco do Puerto Maldonaldo zaoszczędził nam całego dnia jazdy busem przez góry i dżunglę. Stamtąd busem […]

Zaginiona fotowyprawa i niespodziewana okazja

Oczekujecie pewnie dalszego ciągu relacji z Peru, a tu już trzeci dzień posucha? Spieszę wyjaśnić, że posucha jest dlatego, że fotowyprawa utknęła w dżungli, a tam wynalazki w rodzaju internetu jeszcze nie dotarły. Zdjęć nie dało się więc przesłać. Korzystając z okazji, zaprezentuję więc dwa obrazki z poprzednich etapów fotowyprawy oraz jedno ogłoszenie. Ogłoszenie brzmi: […]

Machu Picchu o poranku i nieco retrospekcji

Nie wchodzi się dwa razy do tego samego Machu Picchu. Za drugim razem wakacyjna stolica Pachacuteka przywitała nas nie gęstą mgłą i mżawką, ale lekką mgiełką i chmurkami przewiewanymi wte i we wte, dzięki czemu przez dobrą godzinę mieliśmy co pół minuty zupełnie inny widok na Machu Picchu. Słońce też wyszło zza góry najszybciej, jak […]

Miasto we mgle

Ruszyliśmy szukać dzisiaj jakiegoś zaginionego miasta. Nie wiadomo, kto je zgubił, ale z zebranych informacji wynika, że mieli z tym coś wspólnego Pictowie, którzy zgrywali Macho. Wstępne oględziny potwierdziły, że ostatni użytkownik musiał faktycznie mieć jakiś problem, bo stan techniczny miasta nie był najlepszy. Pogodę zresztą też trudno było nazwać pogodną, co jakoś wyjaśniało, jak […]

Solna mozaika

Fotografowaliśmy dzisiaj Moray, czyli inkaskie laboratorium GMO, wspinaliśmy się po tarasach monumentalnej twierdzy w Ollantaytambo, niegdysiejszej siedzibie Pachacuteka – twórcy inkaskiego imperium. Ale o tym wszystkim innym razem. Tym razem zapraszam na szczyptę soli z Salineras de Maras, czyli preinkaskiej fabryki soli. Strumienie wody ze słonych źródeł wpuszczane są w tarasy, gdzie przepływając powoli, pod […]

Cuzco jest boskie

Była stolica imperium Inków jest fantastyczna pod każdym względem. Kolonialne, zdobione kamienice obok imponujących solidnością spasowania inkaskich murów, kręte uliczki i hippisowsko-artystyczny klimat okolic rynku… A do tego trafiliśmy jeszcze na festyn – święto miasta. Parady dzieci w strojach ludowych, procesje niosące potężne figury Matki Boskiej, kolorowy tłum widzów, sprzedawcy wszystkiego i – last ale […]

Kultyści na Titicaca

Trzcinowe wyspy i rejs trzcinowymi katamaranami zapowiadane w poprzednim wpisie okazał się na szczęście tylko krótkim występem folklorystycznym. Jakkolwiek wyspy naprawdę zbudowane są z trzciny, a ich mieszkańcy wyjaśnili nam zasady sprawiające, że te konstrukcje utrzymują się na wodzie, to ciekawsza, choć mniej efektowna była następna wyspa, solidna i niewymagająca dokładania z wierzchu tego, co […]

Grobowce Sillustani

Wyobrażenie historii Peru to: wpadli Hiszpanie i zabrali Inkom imperium. Bardziej prawdziwe byłoby: wpadli Inkowie i zabrali się do budowy imperium podbijając sąsiednie kultury, ale zanim zdążyli się urządzić, przypłynęli Hiszpanie i zrobili Inkom to, co Inkowie od stu lat robili sąsiadom. Sillustani nad jeziorem Umayo to miejsce, gdzie w przestrzeni (bo nie w czasie) […]

O zmroku, gdzieś w Andach

Wracając z kanionu Colca i polowania na kondory znowu przekroczyliśmy andyjskie przełęcze, wjechaliśmy na 4900 m n.p.m. i… utknęliśmy w korku. Korek okazał się być zorganizowany – zorganizowano go, żeby wyciągnąć ciężarówkę, która zjechała z drogi i stoczyła się kilkanaście metrów w dół. Nic nie wiem o losie kierowcy, bo cały wypadek miał miejsce co […]

Koka, wulkany i wikunie

Wszystko ma ze sobą ścisły związek. Dzisiaj jechaliśmy do kanionu Colca i jechaliśmy w górę. Do przodu jechaliśmy również, ale ruch do przodu nie robi takiego wrażenia, jak ruch w pionie. Na 3500 m n.p.m. było nieźle, na 4000 odkrywaliśmy, że chwila bezdechu przy wyzwalaniu migawki wymaga następnie 10 sekund dyszenia, na 4500 przestaliśmy żartować […]

Western w klasztorze i wulkan o zachodzie

Godzinny przelot do Arequipy zaoszczędził nam 20 godzin – bo tyle co najmniej trwa przejazd autobusem z Limy. Jesteśmy teraz na około 2400 metrów n.p.m. i intensywnie się aklimatyzujemy, bo to jeszcze nie jest wysoko. W ramach aklimatyzacji spędziliśmy kilka godzin fotografując rozległy, pochodzący z XVI wieku klasztor Santa Catalina. Zbudowane z białego kamienia wulkanicznego […]

Garua o poranku

W Limie nigdy nie pada deszcz. Przez prawie pół roku na porządku dziennym jest za to garua – stan między mgłą a lekkim kapuśniaczkiem. Garua przywitała nas po przylocie, późnym wieczorem, była także następnego dnia rano. W południe jednak się przejaśniło, widać było nawet trochę błękitu, a temperatura przekroczyła 20 stopni. Po 12 godzinach lotu […]