Cztery kamienie w piasku, głazy Moeraki, Nowa Zelandia, fotowyprawa

Ale jaja czyli głazy Moeraki

Głazy Moeraki (znane pod angielską nazwą Moeraki boulders) to jedna z ikon Nowej Zelandii. Dlaczego są takie szczególne? Na plażach można znaleźć różne rzeczy, bardziej lub mniej ciekawe, ale tylko na tej plaży na Nowej Zelandii można znaleźć wielkie kamienne jaja. Serio, serio, nie robię sobie jaj. 🙂

Głazy Moeraki

Kamienie znane pod nazwą głazów Moeraki to jedna z najbardziej charakterystycznych scenerii Nowej Zelandii. Jak sama nazwa wskazuje, znajdują się nieopodal miasteczka Moeraki, jakieś 3 kilometry na północ od niego.  Większość tych kamieni ma między 1,5 a 2,2 metra średnicy, jest też kilka mniejszych, o rozmiarze do jednego metra średnicy. Aż trudno uwierzyć, że to zupełnie naturalne twory. To geologiczne cuda zwane konkrecjami, które powstają przez osadzanie minerałów wokół twardego rdzenia.

Pęknięte jajko, Nowa Zelandia, Moreaki boulder, głaz w morzu, fotowyprawa

Dobra, z tą naturalnością tych głazów to jednak kwestia sporna, bo według Maorysów te głazy Moeraki to skamieniałe kosze na węgorze. Skąd miały się wziąć te kosze? Otóż wypadły one z legendarnego statku Araiteuru, którym na Nową Zelandię przypłynęli przodkowie Maorysów. Z tymi węgorzami coś może być na rzeczy, bo nieco dalej na północ od Moeraki znaleziono podobne konkrecje, zawierające wewnątrz fragmenty dinozaurów. Mnie przekonuje wizja statku, którego załoga łapie do koszy dinozaury w roli przekąski. Zresztą, jak wiadomo, miejscowi zawsze wiedzą lepiej.

Dobra wiadomość jest taka, że głazów przybywa. Erozja dna morskiego powoduje, że od czasu do czasu ujawniają się kolejne.

Kolejka do głazu

Z racji bycia jedną z ikon Nowej Zelandii (obok drzewka w jeziorze Wanaka) głazy Moeraki są dość popularne. Wprawdzie plaża z tymi cudami to obszar chroniony i nawet dronem nie wolno tam latać, ale między głazami można swobodnie chodzić, z czego oczywiście turyści korzystają. Na Nowej Zelandii w zasadzie nie ma masowej turystyki, ale na wieczornym plenerze na tej plaży spotkaliśmy się z kilkoma grupami. Na szczęście były to w większości grupy fotograficzne, które raczej starały się robić zdjęcia kamieniom na tle morza, a nie sobie na tle kamieni, więc jakoś się wpasowaliśmy.

Wschód słońca był tylko trochę lepszy – ludzi było nieco mniej, ale za to przyszli ci zdeterminowani. Zdeterminowanych łatwo poznać po tym, że nie uciekają przed falami, tylko tkwią przy statywach.

W fotografowaniu głazów Moeraki zdecydowanie pomagały pływy. Wprawdzie najtwardsi zawodnicy nic sobie nie robili z wody wlewającej się do butów i fal trzęsących statywami, ale nie było chętnych, żeby wchodzić głębiej w morze i robić fotki z drugiej strony głazów.

Fotografowanie głazów Moeraki

Generalnie pływy są bardzo pożyteczne przy fotografowaniu tych kamiennych cudów. Po pierwsze, co sześć godzin mamy przerwę techniczną na wyrównanie plaży i usunięcie wszelkich śladów stóp. Po drugie – przypływ reguluje dystans współfotografujących do tematu zdjęć. O ile przy pełnym odpływie można sobie krążyć wokół głazów, o tyle rosnący przypływ porządkuje sytuację i ustawia plażowiczów w linii wyznaczanej przez zasięg fal. Przy maksymalnym poziomie przypływu można iść gdzie indziej, bo głazy Moeraki są pod wodą – w zależności od fazy Księżyca, mogą być nawet 2 metry pod powierzchnią. Zdecydowanie warto sprawdzić aktualną fazę pływów zanim się wybierzemy na ten plener.

Przypływ tworzy też takie magiczne scenerie, gdy przybierająca woda cienką warstwą pokrywa piasek, tworząc delikatne odbicia. Nie trwa to długo, więc akurat to jest ten rodzaj fotografii, gdy trzeba się spieszyć.

Kamienne jaja w oceanie, Nowa Zelandia, głazy Moreaki w oceanie, fotowyprawa

Głazów jest kilkadziesiąt, część w grupach, część pojedynczo, większość ma kształt kul, ale są też pęknięte „połówki”. Komponując fotografie można więc wybrać sobie dowolne zestawienia, koncentrować się na układzie kilku jaj albo wyszukać sobie pojedynczą kulę i wokół niej budować kadr.

Większość kul jest kompletna, ale są też „jajka otwarte” – pęknięte, z wodą wypełniającą wnętrze, jak na fotografii u góry.

Jajka w wodzie, Moeraki Boulders, Nowa Zelandia

A jak już woda jest całkiem wysoko i czas kończyć plener, to można jeszcze głazy Moreaki zrobić w prawie pełnym zanurzeniu. Oczywiście filtry szare się przydają, choć sporo pomaga też słabe światło przedświtu lub po zachodzie słońca, zwłaszcza że dostaje się wówczas w bonusie kolorowe chmurki. Fotografia powyżej była naświetlana przez 30 sekund, ale wcześniejsze zdjęcia to czasem 60 i 120 sekund – długie naświetlanie można poznać po rozmazanych chmurach.

Jajko i chmury, Nowa Zelandia, głaz w Moreaki i chmury o zachodzie słońca, fotowyprawa

Użyte ogniskowe to praktycznie zakres popularnego spacerzooma – niektóre zdjęcia były robione na ogniskowej 31-35 mm, ale część to 70 mm. Z szerokimi ujęciami jest o tyle problem, że trzeba się dobrze ustawiać, aby nie złapać w kadrze innych miłośników głazów Moeraki. Dłuższe ogniskowe za to ułatwiają fotografowanie kamieni w wodzie bez wchodzenia w zasięg fal, choć oczywiście ograniczają rozmiar nieba w kadrze.

Na tej plaży mieliśmy dwie sesje fotograficzne i nie było wrażenia przesytu. To niesamowite ile można mieć zabawy z kilkoma dużymi kulkami. 🙂

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *