Czarne jest piękne

Petra, Klasztor

Wygląda na to, że prawdziwie letnia pogoda z dużą ilością słońca skłania do myślenia o czerni. Tym razem jednak będzie nie tyle o kolorze, co o jasności. Trochę czarnego na zdjęciu, ale tak naprawdę czarnego, bez szczegółów i odcieni, może mu dobrze zrobić. Zdjęcie ma prawo mieć cienie – takie bardzo głębokie, smoliste również. Tylko trzeba dopilnować, żeby pasowały do kompozycji.

Czytaj dalej

Nasza ostatnia Szkocja?

rzeka i góra, wyspa Skye, Sligachan, popołudnie

Bywa, że polityka przeszkadza w fotografowaniu. Czasem przeszkadza brutalnie, gdy miejsca miłe i przyjazne stają się z dnia na dzień strefą działań wojennych. Przeważnie polityka przeszkadza nagle i bez ostrzeżenia, choć oczywiście po fakcie łatwo mówić, że wszystko było przesądzone. Tym razem wyraźnie widać, co się kroi w Wielkiej Brytanii.

Czytaj dalej

Odcienie czerni

jak fotografować czarne

Często fotografujecie czarne rzeczy? Pewnie nie… a szkoda. Bo kto by tam robił zdjęcia hałdzie węgla? Człowiek w czarnym ubraniu – to się jeszcze zdarza, ale jak tak popatrzeć wokół, to w sumie mało jest w przyrodzie obiektów jednocześnie czarnych i interesujących. Warto fotografować czarne rzeczy, ale jak się za to zabrać?

Czytaj dalej

W samo południe

fotografować w południe

Każdy pewnie słyszał, że w południe się nie fotografuje. A już na pewno nie fotografuje się w południe, będąc na południu – na przykład w Toskanii. Toskania to łagodnie falujące wzgórza, cyprysy i pola, które fotografuje się o świcie i o zachodzie, a poza tymi porami fotograficznie to można co najwyżej w Photoshopie grzebać, prawda?

Czytaj dalej

Jest ciepło… a może nie?

balans bieli, Dyrholaey

Za oknami u nas ostatnio ciepło jest niewątpliwie, ale ten wpis nie dotyczy narzekania na upały. Temperatura to nie tylko słupek rtęci na termometrze – szczególnie w odniesieniu do fotografii. Dzisiaj będzie o tym, że balans bieli zdjęcia, a szczególnie jego temperatura barwowa, wpływa na nasze postrzeganie (i zapamiętywanie, a jakże) temperatur, jakie panowały gdy robiliśmy zdjęcie.

Czytaj dalej

Islandia: do zobaczenia w lutym

Nasz ostatni wieczorny plener na fotowyprawie dookoła Islandii to tradycyjnie północ pod górą Kirkjufell. Północ, bo zachód słońca o godzinie 23, więc parę kadrów, trochę rozmów (w czasie czekania na koniec naświetlania) i robi się północ. Tu zresztą północ od pochmurnego popołudnia różni się dość nieznacznie.

Czytaj dalej

Islandia nieznana

Oprócz kilkunastu ikonicznych scenerii na Islandii jest mnóstwo pięknych miejsc, które pozostają nieznane bo… wszyscy koncentrują się na tych kilkunastu najbardziej znanych. Większość Islandii pozostaje nieodkryta, choć co roku przewijają się przez nią setki tysięcy ludzi.

Czytaj dalej

Islandia: najcieplejszy z najzimniejszych

Niezależnie od pogody, najzimniejszym dniem na fotowyprawie na Islandię jest ten, gdy fotografujemy lodowiec i zatokę Jokulsarlon. Tony lodu działają jak wielka, otwarta zamrażarka – nawet gdy świeci słońce, powietrze wokół brył lodu zmienia się w zamarzniętą mgiełkę. Tym razem ten najzimniejszy dzień był prawie że ciepły.

Czytaj dalej

Islandia: gorące powitanie

pole geotermalne, latarnia morska, Islandia, fotowyprawa

Tegoroczna fotowyprawa na Islandię zaczęła się wyjątkowo długą podróżą – przedłużoną o 2 godziny siedzenia w samolocie, który w tym czasie był naprawiany. Naprawiony został skutecznie, a my zaliczyliśmy nie tylko kolejny start z Warszawy, ale też kolejne udane lądowanie w Keflaviku. Opóźnienie sprawiło, że wylądowaliśmy dobrze po godzinie 2 nad ranem czasu miejscowego (czyli po 4 czasu polskiego) – w sam raz na spektakularny wschód słońca z udziałem chmur soczewkowych. Część uczestników fotowyprawy pierwszą sesję urządziła pod bramą lotniska.

Czytaj dalej

Cytaty: „Nie interesuje mnie fotografowanie nowych rzeczy…”

Białe konie, ruch, impresja, Ernst Haas

Najfajniej fotografuje się w nieznanych miejscach, po raz pierwszy widząc nowe, ekscytujące rzeczy? Może i fotografuje się wówczas najfajniej, ale niekoniecznie przekłada się to na jakość zdjęć. Posłuchajcie co o tym mówi Ernst Haas.

„Nie interesuje mnie fotografowanie nowych rzeczy, ale zobaczenie rzeczy w nowy sposób” mówił Ernst Haas, fotoreporter i pionier fotografii kolorowej. I nie chodzi o to, że fotografowanie nowych rzeczy nie jest interesujące – ale o to, że trudniej na nie spojrzeć w nowy sposób, przy pierwszym spotkaniu odejść od banału, kliszy, kadrów oczywistych. Wszystko już było, więc niewielkie są szanse na pokazanie czegoś nowego. Natomiast pokazanie rzeczy znanej w nowy sposób – owszem, tu zawsze są możliwości. Koń, jaki jest, każdy widzi – także byk, jaki jest, ale zobaczcie byki Ernsta Haasa! Malarskość, dynamika, fantastyczna gra kolorów – korridę fotografowano i wcześniej, ale nie tak impresyjnie.

Emocje towarzyszące pierwszemu spotkaniu dodają energii, ale przeszkadzają patrzeć. Łatwo wówczas postrzegać świat przez filtr swoich subiektywnych wrażeń, ale tym trudniej dostrzec jego naturę. Trudniej też zastanowić się, jak chce się samemu pokazać to, co wzbudza emocje. Tu jeszcze jeden cytat z Ernsta Haasa, którego w fotografii interesowało „transformowanie rzeczy z tego, czym jest, w to, czym chcę, aby była”. Łatwiej o nowe spojrzenie na rzeczy już znane, gdy oczywiste kadry mamy już za sobą, a zdążyliśmy już nabrać trochę dystansu, aby poszukać własnego punktu widzenia. Dlatego warto wracać w te same miejsca, a nie gonić, zaliczając kolejne miejscówki.

My wracamy po raz piąty na Islandię, a powyżej konie z Camargue, gdzie wrócimy za rok.

Galeria fotograficzna – z ocenami czy bez ocen?

Białe konie z Camargue, Fotowyprawa Prowansja

Szybciej, wyżej, mocniej – a wyżej przede wszystkim w rankingach. Także w rankingach galerii internetowych, bo prawie wszystkie z nich zorganizowane są wokół rywalizacji, ocen, hierarchii najlepszych zdjęć i najzdolniejszych fotografów. W każdej chwili można sprawdzić, kto jest w czołówce i jakie zdjęcia się najbardziej podobają. Tylko czy warto sprawdzać?

Czytaj dalej