Fotografując zwierzęta w ruchu trzeba się zdecydować na jedną z dwóch strategii: zamrozić ruch krótkim czasem naświetlania czy panoramować? Piszę o strategii, bo to nie jest decyzja, którą podejmuje się w ułamku sekundy – do tego trzeba przygotować aparat i przygotować siebie. Konfiguracja sprzętu to jedno, ale to przede wszystkim podjęcie decyzji: bezpieczna sztampa czy ryzykowna oryginalność?
Zamrażać czy rozmywać?
Fotografii zamrożonych w ruchu zwierząt jest mnóstwo i jeśli tylko nie trafi się na naprawdę wyjątkową sytuację – trudno tu mieć coś naprawdę oryginalnego. Z drugiej strony biegnące czy walczące zwierzęta są tematem wdzięcznym. No i – kto nie chciałby mieć ładnego, ostrego jak żyleta zdjęcia, nawet jeśli powstało już setki podobnych?

Z drugiej strony – panoramowanie może dać bardzo ciekawe, oryginalne ujęcia, ale szansa sukcesu jest niewielka. Przy dużej wprawie może jedno na dziesięć będzie akceptowalne, a naprawdę udane – jedno na sto. Do tego trzeba uwzględnić, że zwierzęta w stanie wolnym ruszają się tylko wtedy, gdy mają poważny powód. Pomijając młode osobniki, które brykają chętnie i bez sensu, to w ciągu tygodniowego safari może się trafić raptem kilka dynamicznych minut. I stoimy przed decyzją: chcemy te nieliczne chwile uchwycić bezpiecznie czy ryzykujemy, że przywieziemy tylko wspomnienia i historie typu „stary, takie fantastyczne ujęcie mi uciekło sprzed obiektywu”? Szansa na sukces jest niewielka, choć jeśli się uda – nagroda spora.

Dodam jeszcze, że ryzyko jest skalowane, a potencjalna (tylko potencjalna, niestety!) nagroda również. Im dłuższy czas naświetlania, tym efekt panoramowania wyrazistszy, ale też spadają szansę, że uda nam się utrzymać obrót aparatu w tempie ruchu zwierzęcia. Powyżej zebra na ogniskowej 280 mm i 1/15 sekundy – rozmycie malarskie, ale ostrość… to pojęcie burżuazyjne. 😉 Przy takim ruchu 1/50 dałaby większe szanse złapania ostrej zebry, ale dynamika by spadła.

No i nie chcę tutaj zniechęcać, ale często jest tak, że my zrobimy wszystko dobrze i technicznie panoramowanie jest OK, ale akurat zwierzę się źle ustawiło, trafiliśmy na tę mniej elegancką fazę biegu lub po prostu coś w kluczowym momencie weszło w kadr. Albo zebra ma troje uszu i osiem nóg, bo akurat jej koleżanka się dyskretnie z nią zrównała.
Gramy bezpiecznie na małą wygraną czy ryzykownie o całą pulę? Przyczynek do dyskusji „fotografia a życiowe decyzje”… 🙂
Panoramowanie – do tego trzeba się przygotować
O panoramowaniu pisaliśmy na Fotezji, tu tylko zwrócę uwagę, że to nie jest technika, którą można strzelić z biodra. Zwłaszcza w Afryce, gdzie w ciągu dnia słońce jest ostre, uzyskanie niezbędnie długich czasów wymaga nieco przygotowań: obniżenia ISO do minimum i przymknięcia przysłony (chyba że ktoś dość radykalnie jak na fotografowanie na safari zdecyduje się na filtry szare). A do zamrożenia trzeba wręcz przeciwnie – względnie otwarta przysłona i na tyle wysokie ISO, aby uzyskać krótki czas naświetlania. Przejście z jednej konfiguracji na drugą to chwila kręcenia dwoma kółkami – gdy zaczyna się akcja, jest na to zdecydowanie za późno.

Ja do konfiguracji aparatu dla takich sytuacji wykorzystuję tryby użytkownika (C1, C2 i C3 w Canonach, a pozostałe systemy stosują oznaczenie U1, U2 i U3). Pod C1 mam ustawienia do zamrożenia ruchu (ISO 400-1600 w zależności od pory dnia, f/7.1), a pod C2 – panoramowanie (ISO 100 i f/16, także modyfikowane wraz z porą dnia). W obu przypadkach oczywiście tryb seryjny i ciągły AF, ale to jakby stały element konfiguracji przy fotografowaniu na safari.
Gdy więc podczas safari w Namibii czy Botswanie zaczyna się coś dziać, przełączam z C1 na C2. Albo nie przełączam – dużo zależy od tego, jaki to rodzaj ruchu.
Rozciąganie czasu

O ile panoramowanie to technika, którą stosuje się przy ruchu względnie prostoliniowym, to dłuższe czasy naświetlania mogą się przydać także w innych sytuacjach. Walczące antylopy czy rozrabiające zebry nie przesuwają się na tyle, by panoramowanie miało sens, ale nadal mamy tu ruch, który można zaakcentować na zdjęciu. Powyżej walczące zebry na 1/40 sekundy – ruch samych zwierząt nie jest bardzo ewidentny, ale już chlapiąca woda nadaje dynamikę.
Panoramować czy nie panoramować – oto jest pytanie!

Nie ciągnąc na safari Hamleta można po prostu wybrać obie strategie po kolei. Po prostu najpierw zrobić trochę ujęć z zamrożonym ruchem, a gdy już mamy takie ujęcia – przestawić się na bardziej ryzykowną strategię. Oczywiście łatwiej, gdy safari trwa kilka dni, niemniej rozsądniej jest zacząć od tego, co bezpieczniejsze. Szkoda byłoby wrócić z poczuciem, że nie mamy żadnego przynajmniej poprawnego zdjęcia zwierząt w ruchu. Panoramowanie to też pomysł na kolejne safari, gdy mamy już ujęcia grzeczne, a teraz chcemy coś unikatowego.
Więcej fotografii z safari, w tym takie normalne 🙂 można zobaczyć w naszej galerii z Namibii i nieco mniejszej galerii z Botswany.
