Lekki aparat fotograficzny

 

Konie biegnące po wodzie, lekki aparat fotograficzny, Camargue, Francja, odbicie koni w wodzie

Lekki aparat fotograficzny to ideał wielu osób, wchodzących w świat fotografii. Nie zawsze jednak niska waga jest atutem, a często masa samego aparatu fotograficznego w nieznaczny sposób wpływa na to, ile kilogramów nosimy.

Lekki aparat fotograficzny – a ile waży reszta sprzętu?

Jest różnica między lustrzanką czy bezlusterkowcem a telefonem komórkowym – smartfon pozwala robić zdjęcia bez dodatkowych akcesoriów, a cyfrówka potrzebuje jeszcze obiektywu. Żeby na jednym obiektywie się skończyło! Optymalny zestaw do fotografii krajobrazowej to wprawdzie trzy zoomy, ale w pewnych sytuacjach lista rośnie do sześciu obiektywów, w tym superteleobiektyw. W fotografii krajobrazowej przyda się statyw, w portrecie lampa błyskowa albo dwie, najlepiej jeszcze z jakimiś modyfikatorami i stojakiem… Przy takim arsenale waga samego korpusu nie ma dużego znaczenia. Ba, oszczędność, jaką można uzyskać na wadze samego aparatu, jest niczym w porównaniu z zamianą statywu aluminiowego na wykonany z włókna węglowego! Aluminowy Manfrotto 190 to 2 kilogramy do noszenia, a węglowy Manfrotto 190 Go! – 1,35 kilograma. Następne 300 gramów można ściąć wybierając np. porównywalny pod względem udźwigu i wysokości Gitzo Traveler GT1545T. Raczej trudno byłoby zaoszczędzić taką różnicę wagi, wybierając lekki aparat fotograficzny zamiast cięższego.

Co innego nosić, co innego używać

Im mniej nosimy, tym lepiej – z tą tezą nie ma dyskusji. Przy fotografowaniu jednak mniejsza waga sprzętu nie zawsze jest zaletą. Stabilniej trzyma się cięższy aparat niż plastikową wydmuszkę. Gdy korzysta się z teleobiektywów (zwłaszcza tych dłuższych, jaśniejszych i tym samym cięższych), solidniejszy korpus lepiej równoważy bardziej masywne „szkło”.

Co więcej, gdy przychodzi do korzystania z aparatu, mniej docenia się brak paru gramów, za to często brakuje funkcji, których eliminacja te gramy pozwoliła zaoszczędzić. O czym więcej poniżej.

Mniejsza waga = mniejsza funkcjonalność

Jakaś tajemnicza logika skłania producentów do podziału aparatów na małe i lekkie, ale ograniczone funkcjonalnie oraz dysponujące większymi możliwościami w połączeniu z solidniejszym rozmiarem i wagą. Nie wiem, skąd przekonanie, że w miarę wzrostu umiejętności fotograficznych rosną także dłonie, ale ten sposób myślenia wśród wszystkich wytwórców sprzętu fotograficznego jest niezmienny – Ewa pisała o tym 7 lat temu. W efekcie mały i lekki aparat fotograficzny ma mniej przycisków i pokręteł, mniej sprawny autofokus, mniej funkcji niż większy i cięższy model tej samej firmy. To łączenie ograniczenia wagi i rozmiaru z funkcjonalnością niewiele ma wspólnego z faktyczną koniecznością. Przyciski i pokrętła nie ważą dużo, a większość funkcji to sprawa oprogramowania.

 

Balkon i okiennice, Prowansja, fotowyprawa

Bezlusterkowiec – z definicji lekki aparat fotograficzny?

„Ale po co kombinować, wystarczy wybrać bezlusterkowca, który z pewnością będzie mały i lekki, nawet gdy zaawansowany”. Niestety, nie ma tak prosto. Po pierwsze, nadal w mocy jest kwestia, że aparat aparatem, a obiektywy do niego ważą swoje. I tutaj nie ma prostej zależności. Lustrzankowy, pełnoklatkowy Nikon 80-400/4.5-5.6 waży 1480 gramów, odpowiednik Sony pod pełnoklatkowe A7 i A9 czyli Sony FE 100-400 mm f/4.5-5.6 niewiele mniej, bo 1395 gramów, a za to Fuji XF 100-400 mm f/4.5-5.6 choć rzutuje obraz tylko na mniejszą matrycę APS-C, to waży praktycznie tyle samo – 1375 gramów.

Ciężar obiektywu zależy od rozmiaru matrycy aparatu. Pełnoklatkowe obiektywy, zwłaszcza o ogniskowej dłuższej niż 50 mm, muszą swoje ważyć. Optyka pod APS-C może być mniejsza, choć wcale nie musi. Lekkie aparaty i małe obiektywy są w systemie m4/3, bo matryca jest cztery razy mniejsza od pełnoklatkowej, ale i tu bywa dziwnie: Olympus 300 mm f/4 – 1,27 kg, a pełnoklatkowy Nikkor 300 mm f/4E PF – raptem 0,75 kg.

Same bezlusterkowce też rosną. Pierwsza wersja A7 ważyła niespełna 500 gramów, teraz A7 III waży już 650 gramów, ale za to ma pojemniejszy akumulator i większy uchwyt. Coś za coś.

Lekki aparat fotograficzny nie powinien być priorytetem

Ideałem byłby aparat nieduży, niezbyt ciężki, ale bardzo funkcjonalny i ergonomiczny. Niestety, te warunki się wykluczają, więc trzeba zdecydować się, co dla nas ważniejsze. A ważniejsza powinna być dostępność, cena i… waga akcesoriów, indywidualne preferencje co do ergonomii (nie ma znormalizowanej wielkości dłoni) i inne kwestie, składające się na procedurę 5 kroków przy kupowaniu aparatu, o której pisałem wcześniej.

Wszystkie zdjęcia z Prowansji i Camargue – robione aparatem wagi półśredniej.

Galeria fotograficzna – z ocenami czy bez ocen?
Prowansja: ostatnia sesja

58 komentarzy

  1. 1) Do wagi statywu należy jeszcze dodać głowicę – Manfrotto 190 często jest parowany z MHXPRO-BHQ2, to dodatkowe 0,5 kg. Ale przy wietrznej pogodzie te 2.5 kg może być mocnym atutem 🙂
    2) Pod względem pola powierzchni matryca pełnoklatkowa jest prawie *cztery* razy większa od matrycy formatu m4/3.

    • Piotr

      1. Jasne, choć głowice też bywają cięższe i lżejsze. Choć tutaj trudniej o lżejsze i solidniejsze, jak przy statywach. Chyba że Gitzo. 🙂
      2. Dzięki, jasne, dwa razy mniejsza przekątna, cztery razy mniejsza powierzchnia.

  2. Ja chyba korzystam z innych źródeł, lub źródełek 🙂
    Sony FE 400 mm f/2.8 GM OSS 23 soczewki w 17 grupach – waga 2897 g.
    CANON EF 400MM F/2.8L IS USM
    17 elementów – waga 5370 g.
    Różnica wagi prawie dwukrotna – Sony jest lżejsze o 2473 g.
    Czyli założenie, że “Pełnoklatkowe obiektywy, zwłaszcza o ogniskowej dłuższej niż 50 mm, muszą swoje ważyć” niestety mija się z rzeczywistością.

    • Andrzeju, Canon EF 400mm f/2.8L IS II USM waży już “tylko” 3850 g. Zresztą to nowe tele od Sony’ego to wyjątek, a jego niska waga to raczej nie efekt braku lustra, tylko nowatorskiej konstrukcji – niektóre obiektywy Sony są wręcz większe i cięższe, niż porównywalna optyka innych producentów. Piotr ma tu absolutną rację, niedawno szef Sigmy też o tym mówił w wywiadzie dla DPReview: optyka na bezlusterkowce może być wyraźnie mniejsza tylko w przypadku krótkich ogniskowych.

    • Piotr

      Ja chyba korzystam z innych źródeł, lub źródełek

      Z pewnością. Masz dobry dostęp do danych archiwalnych. 🙂 O obecnie dostępnej wersji Canona napisał już Marcin. Owszem, brawa dla Sony za najlżejsze 400/2.8 na rynku, ale w bardziej popularnej kategorii, np. 70-200/2.8, to już nie wygląda tak fajnie:
      Sony – 1480 g
      Canon – 1490 g
      Nikon – 1430 g
      Już w 24-70/2.8 nie bardzo widać tę lekkość bezlusterkowców:
      Nikon – 1070 g
      Sony – 886 g
      Canon – 805 g
      Więc – producentom wychodzą lżejsze lub cięższe obiektywy, ale kwestia lustra czy jego braku nie ma tu znaczenia.

  3. Przepraszam, ale całkowicie nie rozumiem dla kogo napisano i w jakim celu ten artykuł. Kim miałby być docelowy odbiorca ? Osoby szukające mniejszego aparatu i zmniejszenia wagi używanego zestawu poczyniły już kroki w odpowiednim kierunku. [img]http://static.pokazywarka.pl/5/5/t/0571413d6b54cf8ff5b34f0624444bb5_orig.jpg[/img] Oczywiście, że ideał istnieje – czyli: “aparat nieduży, niezbyt ciężki, ale bardzo funkcjonalny i ergonomiczny”.

  4. Piotrze. Ale kwestia wielkości matrycy jednak ma znaczenie w przypadku projektowania małych i lekkich szkieł pod m4/3 i APS-C. Właśnie w 24-70 2.8 “bardzo widać tę lekkość bezlusterkowców”! APS-C X-T2 z 18-55 f/2,8-4 (w przeliczeniu na 35 mm daje 27-82 mm) vs Canon 5D z 24-70.
    http://static.pokazywarka.pl/j/5/4/c7dd043180f4145affe5abf96a49fb6e_orig.jpg
    Czyli 817 g vs 1605 g i do tego różnica w gabarytach. BTW – w przypadku wielkości matrycy mikro 4/3 i APS-C akurat kwestia ” lustra czy jego braku” ma kluczowe znaczenie.

    • Piotr

      Ale kwestia wielkości matrycy jednak ma znaczenie w przypadku projektowania małych i lekkich szkieł

      Zgadza się. Wyżej napisałem: “Ciężar obiektywu zależy od rozmiaru matrycy aparatu.”

      w przypadku wielkości matrycy mikro 4/3 i APS-C akurat kwestia ” lustra czy jego braku” ma kluczowe znaczenie.

      Po wadze Fuji 100-400 (1375 g) nie bardzo tę kluczowość widać. 🙂 Z porównania pełnoklatkowego Nikkora 300/4 i Olympusa 300/4 też nie.

  5. Co do wielkości matrycy i szkieł osiągnęliśmy konsensus 🙂 BTW – Fuji 100-400 mm f/4.5-5.6 to faktycznie jakiś kosmos cenowy za ciemne szkło w kwocie 8k zł 🙂 Biorąc pod uwagę, że są dostępne adaptery z canona EF na bagnet X Fuji z przeniesieniem AF można podpiąć np. Canona EF 70-200 f/2,8 L IS + TC x1,4 co da ogniskową 100-280 mm f/4 🙂 https://www.youtube.com/watch?v=hKDDofK2YYI&t=29s
    Czyli jak bumerang przy bezlusterkowcach będzie wracać założenie o braku konieczności stosowania wyłącznie systemowej optyki. Jak pisałem wcześniej obecnie produkowane bezlusterkowce to coraz bardziej wszechstronne instrumenty pozwalające cieszyć się posiadanymi już wcześniej obiektywami. Czyli rzecz niedostępna z założenia w lustrzankach czołowych producentów.

    • Piotr

      pozwalające cieszyć się posiadanymi już wcześniej obiektywami. Czyli rzecz niedostępna z założenia w lustrzankach czołowych producentów.

      Hm, ja nie mam problemu z cieszeniem się posiadanymi obiektywami, nawet z lustrzanką czołowego producenta. 🙂

      • Napisałem powyżej “pozwalające cieszyć się posiadanymi już WCZEŚNIEJ obiektywami. Czyli rzecz niedostępna z założenia w lustrzankach czołowych producentów.”

        Skomentowałeś: “Hm, ja nie mam problemu z cieszeniem się posiadanymi obiektywami, nawet z lustrzanką czołowego producenta.”

        Naprawdę nie widzisz Piotrze tego co napisałem, czy też nie chcesz zobaczyć ? Może napiszę to, co już pisałem wielokrotnie: do bezlusterkowców da się podpiąć przez odpowiedni adapter dowolną optykę, kiedykolwiek wyprodukowaną (również denko od butelki dorabiając mocowanie). A z odpowiednim adapterem będzie również działać AF, automatyka przysłon i IS (mowa o podpinaniu szkieł canona do bezluster Sony i Fuji).

        Również się cieszę, że nie masz problemu z użytkowaniem systemowej optyki swojego producenta aparatu, ale moim zdaniem nigdy nie było możliwe (i nigdy nie będzie) podpinanie pod Canona szkła dowolnego producenta z pełnym przeniesieniem informacji między bagnetem z innych systemów F/L/N/O/P/S itp. to przepraszam, ale nie mam nic więcej do napisania.

        Przykro mi, ale w całej rozciągłości zgadzam się z wypowiedzią BlackPaula. Pewne rzeczy się zmieniają a inne nie zmieniają się nigdy.

        • Piotr

          Ja wiem, że chodziło Ci o obiektywy niesystemowe. Zwróciłem Ci uwagę, że to nie dla każdego jest istotne. Nie każdy korzysta z obiektywów M42, nawet jeśli są tanie i dostępne, nie każdy ma obiektywy po swoim poprzednim systemie (ba, nie każdy miał jakiś poprzedni system).

  6. BlackPaul

    Moim zdaniem Piotrze, po raz kolejny dałeś upust swojej fobii bezlusterkowej/lusterkowej. Choćbyś nie wiem, jak kombinował i nie wiem, jak tendencyjnie dobierał parametry specyficznych obiektywów, to nie zmienisz faktu: bezlusterkowce są mniejsze, lżejsze, poręczniejsze i obecnie dorównują już jakością lustrzankom. Żeby to stwierdzić, nie trzeba studiować tabel z ilością kilogramów/gramów/centymetrów/milimetrów poszczególnych szkieł. Wystarczy wziąć do ręki bezlusterkowca i zacząć go używać. Satysfakcja gwarantowana. I piszę to jako wieloletni miłośnik Nikona, który do niedawna nie wyobrażał sobie niczego innego, niż pełnoklatkowa lustrzanka.
    Argumenty o doliczaniu kilogramów na statywy, głowice, stojaki do lamp błyskowych są w mojej ocenie bez znaczenia, bo są skierowane do jakiegoś 0,5 % osób fotografujących (celowo nie używam słowa „fotografów”)
    Używanie do porównań parametrów Fuji 100-400 jest nieporozumieniem. Takiego obiektywu używają promile fotografów i to do ściśle określonych celów: ptaki, zwierzaki itp. Dla takiego bardzo specyficznego kręgu odbiorców faktycznie rozmiar i waga aparatu nie ma znaczenia ale to niewiele mówi o całym rynku.
    Dla streatu i podróży bezlusterkowiec z jasną stałką 24 lub 35 mm jest ideałem.

    • Piotr

      Moim zdaniem Piotrze, po raz kolejny dałeś upust swojej fobii bezlusterkowej/lusterkowej.

      Proponuję przestać tropić moje fobie, a przeczytać spokojnie tekst jeszcze raz.

      bezlusterkowce są mniejsze, lżejsze, poręczniejsze i obecnie dorównują już jakością lustrzankom

      Serio, wszystkie bezlusterkowce są mniejsze, lżejsze i poręczniejsze od każdej lustrzanki? Sony A7 mniejsze i lżejsze od Nikon D3400? Fuji X-H1 od Canona 77D? Mniejsze i lżejsze są aparaty systemu m4/3 za sprawą mniejszej matrycy, o czym piszę powyżej.
      Zresztą jak przeczytasz na spokojnie tekst, to może zauważysz, że piszę, że mniejsze i lżejsze to niekoniecznie lepsze.

      tendencyjnie dobierał parametry specyficznych obiektywów

      Co jest tendencyjnego w 70-200? Albo w 24-70?

      Wystarczy wziąć do ręki bezlusterkowca i zacząć go używać. Satysfakcja gwarantowana.

      Przerwa na reklamę? 🙂 Popełniasz typowy błąd polegający na przekonaniu, że co Tobie się podoba, będzie podobało się wszystkim innym. Tymczasem ludzie są różni, mają różne dłonie, różne potrzeby, różne upodobania i różne fotograficzne zainteresowania. Na warsztatach i fotowyprawach spotykam osoby zadowolone z lustrzanek, zadowolone z bezlusterkowców, w tym takie, które przesiadły się w jedną lub drugą stronę. Tak – są też tacy, co z bezlusterkowca wrócili do lustrzanki. I wcale nie zawsze są to mężczyźni. 🙂

      Argumenty o doliczaniu kilogramów na statywy, głowice, stojaki do lamp błyskowych są w mojej ocenie bez znaczenia, bo są skierowane do jakiegoś 0,5 % osób fotografujących (celowo nie używam słowa „fotografów”)

      Nie bardzo rozumiem ten fragment. Jeśli przez fotografujących rozumiesz także osoby robiące zdjęcia smartfonami, to pewnie masz rację, tyle że wówczas cała dyskusja o wadze aparatu nie ma znaczenia, bo smartfon to smartfon. Jeśli natomiast twierdzisz, że wśród fotografujących lustrzankami i bezlusterkowcami ze statywów i lamp błyskowych korzysta 0,5%, to mocno rozjeżdżasz się z rzeczywistością. Nie bardzo wyobrażam sobie fotografię pejzażową bez użycia statywu. Portrety tylko przy zastanym? Można, ale ilu miłośników portretu nie dobłyskuje?

      Dla streatu i podróży bezlusterkowiec z jasną stałką 24 lub 35 mm jest ideałem.

      Prawie jak “640 KB wystarczy dla każdego” 😉

  7. Jak jest o zdjęciach – to jest cisza.
    Jak jest o sprzęcie – to jest burza.
    Jak patrzę na znakomity obraz, to mam gdzieś, czy był malowany olejem czy akrylem. Jak widzę świetną fotę, to też mam gdzieś, jakim aparatem było zrobione.

    • Piotr

      Jak powiedział klasyk: “Chodzi o to, żeby ten cholerny aparat nie przeszkadzał robić zdjęć”. 🙂

    • Jak patrzę “na znakomity obraz” w portfolio autora to też jest cisza 🙂
      Jeśli ktoś szuka miejsca w którym dyskutuje się o zdjęciach to powinien się wstawić swoje zdjęcie na Polskie fotograficzne portale internetowe pod ocenę innych użytkowników serwisu 😉

      BTW – od zawsze opinie użytkowników aparatów fotograficznych i obiektywów mijały się w ocenach od tych, którzy nigdy nigdy nimi nie zrobili zdjęcia a czytali jedynie suche suche test.

      Wybacz, ale od zawsze istniała różnica zdań pomiędzy faktycznymi użytkownikami sprzętu fotograficznego fotografującego opisywanym w dyskusji aparatami i obiektywami na co dzień a innymi osobami, którzy wyłącznie na chwilkę posiadali dany sprzęt do testów, lub trzymali go w rękach przy ladzie sklepowej w sklepie fotograficznym 😉

  8. Napisałeś Piotrze: “nie każdy ma obiektywy po swoim poprzednim systemie (ba, nie każdy miał jakiś poprzedni system).”
    jest dokładnie odwrotnie 🙂 Każda osoba kupująca bezlusterkowca w jakimś sensie zmienia dotychczasowy “system” ponieważ co do zasady nie może stosować nawet w obrębie systemu tego samego producenta posiadanych już obiektywów. Ze względu na inne mocowanie musi albo kupić nowe obiektywy, albo zastosować specjalny adapter. Bo nie nie zakładałbym, że docelowy fotograf kupujący bezlustro nigdy wcześniej nie posiadał żadnego aparatu fotograficznego i obiektywu.

    • Piotr

      Bo nie nie zakładałbym, że docelowy fotograf kupujący bezlustro nigdy wcześniej nie posiadał żadnego aparatu fotograficznego i obiektywu.

      To zakładasz błędnie. W fotografię wchodzą cały czas nowe osoby, które stoją przed wyborem pierwszego aparatu. Czasem wybierają lustrzankę, czasem bezlusterkowca. W obu przypadkach startują bez żadnych zaszłości i pozostałości sprzętowych.
      Przy osobach przesiadających się z lustrzanki część wyprzedaje wszystko, żeby sfinansować zakup bezlusterkowca – też im nie zostają żadne obiektywy z poprzedniego systemu.

      • Nie mówię, ze nie 😉 Prawdę mówiąc wychodzę z założenia starca, który zebrał przez lata różne obiektyw 😉 Całkiem możliwe, że nowe osoby”, które stoją przed wyborem pierwszego aparatu” nie mają problemu z bagażem zaszłości fotografów zaczynających przygodę z foto od Druha i Ami 😉

        Z innej strony dodam, że córka nawet chwili chwili się nie zastanawiała i doskonale jej się sprawuje Sony A7. Sama doskonała wyboru z niewielką podpowiedzią 😉 Dodam, że używa oprócz szkieł systemowych także Sonnara, Pentacona i Takumara na M42 tak więc wybór “pierwszego aparatu” zależy w głównej mierze MZ od użytkownika.

  9. Jerry

    Niektorzy placa za silownie, a ja mam jakby troche korzysci z nieco ciezszego sprzetu w postaci Canona 6D i ciezszych nieco obiektywow (chociaz jak napisal Piotr nie zawsze) i jestem zadowolony z jakosci zdjec. Mysle, ze gdy nie bede mial sily, aby udzwignac lustrzanke, to i zabraknie sily na bezlusterkowiec.
    “Dla streatu i podróży bezlusterkowiec z jasną stałką 24 lub 35 mm jest ideałem” – napisal Black Paul. Mozna oczywiscie wykrajac z calosci kadru, ale czasami z gorszym skutkiem.

  10. Herman

    Pozostaje jeszcze kwestia finansowa. Ja w pewnym momencie sprzedalem swoj dotychczasowy aparat i obiektywy (Nikon) w celu dokonania upgrade. Moglem w tym momencie wejsc w kazdy system: pozostac przy lustrzankach lub wejsc w bezlusterkowce. Z kalkulacji wyszło mi jednak, ze wchodzac w bezlustra np. Sony musiałbym wydać o wiele więcej pieniążków na body i 3-4 sensowne obiektywy niż kupując nową full-frame Nikona z 3-4 obiektywami.

    • Piotr

      Kwestia finansowa zawsze jest istotna. Nie ma sensu kupować wypasionego aparatu, a później przykręcać do niego jakieś prehistoryczne słoiki, bo na obiektywy już nie starczyło pieniędzy. Lepiej prostszy i tańszy aparat, a do tego lepszy obiektyw.

  11. tomasziolkowski

    Tak – na wątkach sprzętowych można polegać jak na Zawiszy. Mam wrażenie, że wojenka Nikon vs. Canon zmieniła się w Lustra vs. Bezlustra, no i to czego Piotr tak nie cierpi – aparaty vs. smartfony. Ale co do wagi – komu potrzebny jest i dla czego, lekki aparat (i reszta fotograficznych klamotów)? Dzieląc fotografujących na 3 grupy: PRO, zaawansowany amator, amator. PRO – ludzie żyjący z fotografowania, ale bardzo często też zaawansowany amator – skoro targają już w góry, lasy, bagna, itp. statyw i robią zdjęcia ze statywu – to chyba waga aparatu nie ma dla nich większego znaczenia. Zresztą PRO ma pewnie ekipę która targa za niego sprzęt, a zaawansowany amator (na przykład członek fotowyprawy) jest tak podniecony swoją pasją, że targałby ten aparat na koniec świata nawet gdyby ważył 20 kg. A więc dla kogo ta lekkość? Wydaje mi się, że dla wycieczkowego, wakacyjnego pstrykacza, któremu wisi na szyi aparat przez cały dzień. Tylko pytanie – czy jemu zależy na 10 przyciskach funkcyjnych na korpusie? Podejrzewam, że „jedzie” na zielonym trybie trzymając aparat jedną ręką przy oku.
    Jedyne co przychodzi mi do głowy to „ślubni”. Całe wesele z dwoma aparatami na karku między tańczącymi, podpitymi wujkami. Tak – im przydałoby się coś lekkiego i funkcjonalnego.Tylko, że jakby ślubny wyskoczył z m4/3 to jakby to wyglądało i kto by mu za to zapłacił?

    • Jerry
      • tomasziolkowski

        Jerry jak go stać to niech kupuje. A kupi to co mu pan sprzedawca wciśnie, a wciśnie mu to z czego ma największą prowizję. Naprawdę nie wiem skąd ta cena A7? Sony trochę przesadza.
        Jak mogę jeszcze dwa słówka o lekkości i o transporcie. Mam mikrusa Olka Om-D – czyli waga piórkowa. Byłem tydzień temu z nim na Śnieżce – wejście spod Kopy, a w dół nad Samotnią, i koło Słonecznika. Jakiejś 6-8 godzin po górach. Całe klamoty w plecaku fotograficznym na plecach, ale były też odcinki gdzie wisiał mi na szyi trochę dłużej. Jeśli chodzi o transport w plecaku i wyciąganie aparatu tylko w momencie robienia zdjęć to pełen komfort. Absolutnie nie ciążył. Ale gdy szedłem z nim 2-3 km dyndającym się na szyi to szczerze mówiąc, mimo swojej malutkiej wagi – było to wkurzające. Czyli nie tylko waga robi swoje, ale i to jak obsługujemy aparat i jak go transportujemy.

  12. Slawek

    Polecam fuji Xh1 ….jako alternatywa do Lustrzanek –

  13. szalas

    Wszyscy, którzy krytykuja bezlustra po prostu nie rozumieja, że (tu przykład Fuji, ale w zasadzie można w to miejsce podstawić dowolego producenta): “Fuji, jako jedna z niewielu firm na rynku, potrafi stworzyć aparat, który po wzięciu do rąk daje poczucie, że trzymamy w nich coś magicznego. Połączenie retro i nowoczesności, skropione łzami jednorożca podczas pełni księżyca. “ 😉

    • Jeśli cytować to może jednak nieco więcej tekstu a nie po łebkach ? 😉
      “Niezależnie od tego, które Fuji brałem do rąk (X100/S/T, X-E1, X-E2, X-T1, X-T2, X-Pro1, X-Pro2), zawsze miałem wrażenie podnoszenia przedmiotu wykonanego z zegarmistrzowską precyzją, z bardzo wysokiej jakości materiałów. Do tego oczywiście należy doliczyć wyjątkowe obiektywy Fujinon – sprawiają analogiczne wrażenie. A jak podnosiłem zestaw do oka, to miałem wrażenie, że jestem kimś wyjątkowym. Aparat napawał mnie optymizmem, a po chwili znikał w rękach – zostawałem ja i obraz przez niego widziany. To stoi w ogromnym kontraście z każdą lustrzanką, z której w życiu korzystałem. Po prostu były narzędziem. Pustym. Bez duszy i emocji. To właśnie uczucia wyzwalane przez sprzęt powodują, że chce się z niego korzystać, więcej niż trzeba. Chce się go zabierać ze sobą. Podobne emocje potrafią wywołać między innymi sprzęty Apple, a przynajmniej niektóre z nich. To ich wyjątkowo ważna cecha, bo aparat nie dość, że sprawia mi ogromną przyjemność, to również znikając, staje się częścią mnie. Przedłuża moją rękę i oko, pozwalając się skupić na szukaniu kadrów i historii do opowiedzenia.”
      Ze strony https://imagazine.pl/2017/04/29/recenzja-fuji-xt-2-i-porownanie-z-sony-alpha-a7r-ii/

  14. szalas

    W zasadzie teraz nie pozostaje nic innego niż wycofać się rakiem z dalszej dyskusji, bo jej kontynuowanie grozi narażeniem się na zarzut braku empatii, pustki emocjonalnej i braku jakiegokolwiek życia wewnętrznego 😉
    Pociągnę jednak jeszcze troszkę – powyższe cytaty i zalinkowany wpis nieco wyjaśniają fenomen bezluster – to marketingowa obietnica w stylu “podaruj sobie odrobinę luksusu”, granie na emocjach, próba wykreowania nowego sposobu na życie, w którym miarą szczęścia będzie otoczenie się wyjątkowymi przedmiotami, bez których życie jest puste i bezbarwne (tu przywołany Apple pasuje jak ulał).
    Fotografia to jednak bardzo prosta dziedzina – aparat, obiektyw, motyw, inwencja fotografa i powstaje zdjęcie. Drugiego dna dla pewnego grona ludzi po prostu tu nie ma.

    • “Fotografia to jednak bardzo prosta dziedzina – aparat, obiektyw, motyw, inwencja fotografa i powstaje zdjęcie. Drugiego dna dla pewnego grona ludzi po prostu tu nie ma.”

      Pytanie. Wołałeś samemu negatywy oraz naświetlałeś odbitki zajmując domownikom łazienkę na x czasu ? Fotografowałeś analogowym aparatem bez światłomierza ? Widziałeś jak pojawia się obraz na odbitce ? miałeś żółte palce od odczynników ?

      Niektóre aparaty obecnie produkowane nawiązują do analogowego sterowania poprzez analogowe pokrętła i dają namiastkę wygody bez przeklikiwania się przez menu.

      Ale co ja tam wiem… Przecież fotografia to “jednak bardzo prosta dziedzina” wystarczy nacisnąć spust i jest zdjęcie.

      • szalas

        Bo to jest prosta dziedzina, jeśli się jej sobie niepotrzebnie nie skomplikuje.
        Przywołania czasów analogowych nie do końca rozumiem, obecnie to mała nisza, którą pasjonaci nadal się parają i skoro sprawia im przyjemność, to dobrze. Mamy jednak czasy cyfrowe, czarów nad kartą pamięci odprawiać nie trzeba, zostaje wywołanie RAWa, o ile ktoś zapisuje w tym formacie i koniec.
        Stylizowanie korpusów na analogi na właśnie marketing i granie na emocjach, sentymecie, wspomnieniach młodości itd.
        Kończąc wypowiedź, bo mając na uwadze każdorazowe zakończenie takiej dyskusji możemy tak długo i bezowocnie, dodam jedynie, że każdy aparat się nadaje do robienia zdjęć, mały, duży, lekki, ciężki, najlepszy będzie jednak taki, który zapewni pełną wygodę fotografowania, nie tylko namiastkę.

        • Piotr

          Przywołania czasów analogowych nie do końca rozumiem

          Andrzej Ci potwierdził, że masz rację – to granie na emocjach, wspomnieniach, mityzacja historii, a nie kwestie racjonalne. Pomysł na sprzedaż dobry jak każdy inny, jeśli działa. Co ciekawe, Fuji działa, ale Nikonowi z jego retrointerfejsem w Df nie bardzo zadziałało.

          Ta wzruszająca historia z iMagazine wyjaśnia, gdzie się podziali fani sprzętu. Jeszcze dekadę temu było sporo takich, co właściwie zdjęcia to robili tylko testowe, za to sprzęt zmieniali często. Później było ich coraz mniej widać – pewnie dlatego, że megapiksele, ISO i inne parametry, którymi można się ekscytować, przestały się podwajać co generację sprzętu.

  15. tomasziolkowski

    Toż to nowy odłam religijny kościoła bezlusterkowego – Fujiizm.
    Czyli lustrzanki nie mają duszy, a bezlustra mają?
    Nie wiedziałem o tym. A po śmierci idą do bezlustrowego nieba?
    Uuuuu bracie. Zdaje się, że pan recenzent jest medium nawiązującym kontakt z aparatami (ale tylko bezlustrami).

    • Piotr

      Czyli lustrzanki nie mają duszy, a bezlustra mają?

      Ja pamiętam czasy, gdy dla wszystkich było jasne, że dusze mają tylko Nikony. A to nie było wcale tak dawno.

      • tomasziolkowski

        Dokładnie – Nikoś miał duszę (nawet jeśli chlapał olejem po matrycy), a Canon nie miał duszy. Czasy się zmieniają. Nie nadążysz za tym.
        Muszę podpytać dzisiaj mojego Olka czy do spowiedzi nie ma potrzeby.

        A tak na serio – reklama to potężne narzędzie. Budowa wizerunku marki i przywiązanie konsumenta do marki to tajna broń reklamy. Pamiętacie hasło reklamowe Harleya Davidsona z lat 70-tych – „Kupując Harleya kupujesz styl życia – motor dostajesz w prezencie”. Miliony motocyklistów się na to złapały i do dziś Harley jest powszechnie uważany za markę kultową. Prawdziwą sztuką jest wmówić konsumentowi, że kupuje dobro wyższe i nadanie produktowi cech ekskluzywności i wyjątkowości.
        Każdy jakiś tam mały rozumek w główce ma ale trzeba się umieć nim posługiwać. W sumie to ta recenzja Fuji bardzo mi się podoba, jedynie ta personifikacja aparatu trochę przerysowana. Przedłużenie ręki i oka :)) w ogóle to pewnie wpisał się ten aparat w jego DNA. A jak kurczę trzymał Nikona to nie był przedłużeniem ręki?

        • luczywo

          “Dokładnie – Nikoś miał duszę (nawet jeśli chlapał olejem po matrycy), a Canon nie miał duszy. Czasy się zmieniają. Nie nadążysz za tym.
          Muszę podpytać dzisiaj mojego Olka czy do spowiedzi nie ma potrzeby.”

          Ktoś wie gdzie trafiają dusze Nikonów, gdy te wyzioną ducha? Mój staruszek pozostaje niezłomnym, ale ewentualny żywot jego wieczny, nie pozostaje mi obojętnym. 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *