Droga do San Juan de Gaztelugatxe, Biskaje, Hiszpania

EXIF – usuwać czy zostawiać?

EXIF to dodatkowe informacje, które są dodawane do każdego zdjęcia w momencie jego zrobienia. Każdego zdjęcia – czyli tych robionych smartfonami także. Gdy szykujemy zdjęcie do prezentacji w internecie, powinniśmy EXIF usunąć czy zostawić? Czy EXIF może ujawnić więcej informacji, niż chcielibyśmy udostępnić?

EXIF – jakie informacje tam znajdziemy

Przy przeglądaniu fotografii na ekranie LCD aparatu, widzimy część informacji z EXIF-a. To m.in. model aparatu, użyty obiektyw (przeważnie zakres ogniskowych, bo niekoniecznie konkretny model), ogniskowa, wartość przysłony, czas naświetlania, czułość ISO, tryb ekspozycji, tryb pomiaru światła, ewentualna korekta ekspozycji. Niekiedy zapisywana jest też ustawiona przez fotografującego wartość balansu bieli, użycie lub nie lampy błyskowej (to niekoniecznie będzie prawdziwe). Znajdą się tam też dane identyfikujące fotografa – jeśli zadaliśmy sobie trud, żeby je wpisać w odpowiednią pozycję menu aparatu. Jeśli aparat jest wyposażony w GPS, to będą tam także współrzędne miejsca wykonania zdjęcia. I ten ostatni parametr jest… dyskusyjny.

Droga do San Juan de Gaztelugatxe, Biskaje, Hiszpania

Czy wszystkim podajesz swój adres domowy?

Paul Bischoff opublikował raport na temat zagrożeń związanych z udostępnianiem zdjęć zawierających dane EXIF. No dobrze, nie zawsze są to zagrożenia, bo w raporcie podane są przykłady sytuacji, gdy EXIF pozwolił ustalić prawdę w procesach sądowych. Są też mniej pozytywne zastosowania metadanych zdjęcia. Na przykład zdjęcia wykonane w domu wskazują dość dokładnie adres tego domu – jeśli są tam dane GPS. Wprawdzie względnie niewiele lustrzanek czy bezlusterkowców ma wbudowany GPS, ale mają go wszystkie… komórki. Jeśli więc mamy włączone geotagowanie, to wysyłając komuś zdjęcie ze smartfona podajemy mu też adres wykonania. No i oczywiście wszystkie drony zapisują na zdjęciach i filmach miejsce wykonania.

Serwisy internetowe usuwają EXIF – niektóre

Ryzyko związane z nadmierną otwartością grozi przede wszystkim przy bezpośrednim wysyłaniu komuś zdjęć. Popularne media społecznościowe (Facebook, Instagram) usuwają EXIF-a. Co nie znaczy, że nie przetwarzają sobie go wcześniej na swoje potrzeby – do tego np. przyznaje się Twitter. EXIF zostaje zachowany na fotografiach zamieszczanych w galeriach fotograficznych, jak 500px czy Flickr.Wiele serwisów do udostępniania zdjęć także nie rusza danych zapisanych w zdjęciu.

EXIF jest bardzo przydatny – dla autora zdjęcia

Oczywiście problem dotyczy tylko fotografii zamieszczanych w internecie lub wysyłanych, nie ma żadnego powodu, żeby usuwać metadane ze zdjęć, które przechowujemy  w domu. EXIF jest bardzo przydatny w procesie uczenia się fotografii, bo pozwala sprawdzić, co my właściwie ustawiliśmy w aparacie, że wyszło, jak wyszło. Mając różne warianty tego samego ujęcia łatwo zobaczyć, jak przysłona wpływa na głębię ostrości czy też ustalić jak wysokie ISO jest dla nas akceptowalne. Metadane są też pomocą, gdy chcemy oszacować np. jakiego obiektywu nam brakuje lub też sprawdzić, czy naprawdę potrzebujemy aparatu z lepszą jakością obrazu na wysokich czułościach ISO.

Podczas dyskusji o fotografiach zamieszczanych w galeriach fotograficznych EXIF bywa użyteczny (choć użyteczność metadanych bywa tu bardzo przeceniana). W pozostałych zastosowaniach metadane ze zdjęcia można bez skrupułów usunąć przed wrzuceniem do internetu czy wysłaniem komuś.

Smocze kły, Biskaje, Hiszpania

Jak usunąć EXIF

Sposobów pozbycia się metadanych ze zdjęcia jest sporo. EXIF łatwo jest sfałszować – także pozostawiając puste miejsca na dane. Można do tego użyć darmowego programu ExifTool (dostępny dla Windows i dla Maka). Można wreszcie skorzystać z funkcji systemu Windows, choć tu jest mały haczyk.

Jak usunąć EXIF - krok 1

Procedura usuwania EXIF-a za pomocą funkcji Windows jest prosta. Klikamy na pliku JPG prawym klawiszem myszki, wybieramy Właściwości, przechodzimy na zakładkę Szczegóły i na dole klikamy Usuń właściwości oraz informacje osobiste. Teraz mamy dwie możliwości. Domyślna to usunięcie wszystkich danych, ale można też wybrać drugą opcję, gdzie mamy możliwość wyboru, jakie dane usunąć, a jakie zostawić.

Jak usunąć EXIF - krok 2

Haczyk przy usuwaniu metadanych za pomocą systemowej funkcji polega na tym, że usuwane są tylko te dane, które… Windows rozpoznało. Jeśli są tam informacje zapisane w sposób mniej standardowy, to nie zostaną wyczyszczone. U mnie ten mechanizm ma też problem z usuwaniem danych geolokalizacyjnych, choć je poprawnie wyświetla.

Przy zapisie zdjęć w Photoshopie lub eksporcie z Lightrooma można wybrać opcję, która usuwa wszystkie informacje tekstowe.

Po prostu – usuwać

O ile EXIF jest bardzo użyteczny do analizy własnych zdjęć, o tyle nie ma żadnych korzyści z pozostawiania metadanych, gdy fotografie zamieszczamy w internecie lub przesyłamy. Warto więc zmodyfikować swoją metodę edycji o usuwanie metadanych. Na oryginalnych RAW-ach one i tak zostaną.

Ryzykuję zarzut, że co innego mówię, a co innego robię, bo fotografie zamieszczane tutaj mają EXIF. No cóż, my akurat miewamy dziwne potrzeby – czasem podczas dyskusji warsztatowych na drugim końcu świata potrzebujemy zaprezentować jakieś zdjęcie, które łatwiej nam pobrać z własnego bloga niż wyciągać z kopii w chmurze Backblaze.

 

  1. „O ile EXIF jest bardzo użyteczny do analizy własnych zdjęć, o tyle nie ma żadnych korzyści z pozostawiania metadanych, gdy fotografie zamieszczamy w internecie lub przesyłamy.”

    Stanowczo się z Tobą nie zgadzam, Piotrze, a wręcz gorąco apeluję do pozostałych czytelników, by nie usuwali pochopnie danych EXIF (z wyjątkiem danych geolokalizacyjnych, w uzasadnionych przypadkach). Poniżej wyjaśniam dlaczego.

    Jak sam zauważyłeś, serwisy fotograficzne takie jak Flickr, 500px, Youpic itp. wyświetlają EXIFy – jest to ich wielką zaletą w porównaniu z FB, Instagramem itp. Gdy przeglądam w serwisach foto zdjęcia innych autorów często zerkam, jakim aparatem i obiektywem oraz przy jakich ustawieniach zrobili dane zdjęcie. Dla mnie – i wiem z licznych komentarzy, że także dla bardzo wielu innych fotografujących – takie dane są ciekawe i pouczające. Niektórzy fotografowie nawet dopisują w komentarzach informacje o użytym sprzęcie, jeśli z jakiegoś powodu brak ich w danych EXIF, czasem też dodają dane geolokalizacyjne – zawsze to doceniam. A skoro sam sprawdzam EXIFy u innych, byłbym egoistą ukrywając moje EXIFy przed innymi. I w imię czego? Obawy, że ktoś podejrzy mój warsztat? Litości, po to (w założeniu) są fotograficzne serwisy społecznościowe, by ludzie wymieniali się swoją twórczością, wiedzą, opiniami – nie skąpmy innym rzetelnej informacji, jeśli nic nas to nie kosztuje. Nawet Wasza galeria Fotezja zdaje się to rozumieć, bo wyświetla EXIFy.😉

    Obecność EXIFów jest też dla mnie wskazówką, że dane zdjęcie faktycznie zostało zrobione przez danego użytkownika serwisu, a nie znalezione w sieci i wrzucone na własny profil. Tak, jak napisałeś, te dane można oczywiście samemu dopisać, ale kopiujący cudzą własność zazwyczaj tego nie robią (zawsze, gdy natrafiam na ukradzione zdjęcie, pola EXIF są puste).

    Z każdym rokiem grafika komputerowa staje się coraz bardziej fotorealistyczna. Obecność exifów również tu może być szybką podpowiedzią, czy mamy do czynienia z mocno edytowanym zdjęciem czy też np. ze zrzutem ekranu z gry.

    Czasem zaglądam do własnych zdjęć na Flickrze, by sobie coś przypomnieć lub coś sprawdzić – doceniam wtedy, że mam od razu pod ręką dane EXIF i nie muszę odpalać Lightrooma, by się upewnić, jakim sprzętem zrobiłem zdjęcie. Również inni oglądający moje zdjęcia nie muszą mnie pytać o technikalia, większość danych mają podane w EXIFach.

    Na Flickrze jest też dużo grup tematycznych dedykowanych danemu aparatowi lub obiektywowi – wtedy zachowanie EXIFów jest wręcz wymagane. Podobnie jest w przypadku wielu konkursów, gdzie liczy się data wykonania zdjęcia – również tutaj dane EXIF muszą być przynajmniej częściowo zachowane.

    Jak widzisz Piotrze, powodów, by nie kasować EXIFów jest bardzo dużo. Poufne dane geolokalizacyjne faktycznie lepiej zachować dla siebie, ale kasowanie reszty EXIFów to wylewanie dziecka z kąpielą.

    1. Tak, jak napisałem wyżej: „Podczas dyskusji o fotografiach zamieszczanych w galeriach fotograficznych EXIF bywa użyteczny (choć użyteczność metadanych bywa tu bardzo przeceniana).”

      Dlaczego przeceniana? Bo tak naprawdę nawet w najlepszym scenariuszu nie mówi dużo o tym, jak zdjęcie zostało zrobione. Nie ma dystansu do pierwszego planu, dystansu ostrzenia (Exif niestety nie zawiera tych danych), więc nawet kwestia głębi ostrości jest bardzo przybliżona. Co więcej, cokolwiek możemy się dowiedzieć, jeśli zdjęcie nie było składane – bo jeśli był focus stacking, to nadal może być Exif – z jednego ze zdjęć składowych, ale informacji o tym, że to było składane, w Exifie nie ma. To samo dotyczy składania rozpiętości tonalnej i panoramy. My wcale często robimy HDR-y i czasem też panoramy z 2-3 zdjęć dla poszerzenia pola widzenia (wcale nie wyglądają jak panoramy, bo mają proporcje w o okolicach 3:2).

      Gdy przeglądam w serwisach foto zdjęcia innych autorów często zerkam, jakim aparatem i obiektywem oraz przy jakich ustawieniach zrobili dane zdjęcie.

      Tylko że zdjęcia w galeriach fotograficznych więcej mówią o sprawności fotograficzno-obróbkowej autorów, a zdecydowanie mniej o jakości i możliwościach sprzętu. Cienie da się wyciągnąć, krzywizny wyprostować, kontrast podkręcić, flarę wyklonować itp. itd. Owszem, oglądanie Exifów cudzych zdjęć może być użyteczne, ale w bardzo ograniczonym zakresie.

      A skoro sam sprawdzam EXIFy u innych, byłbym egoistą ukrywając moje EXIFy przed innymi. I w imię czego? Obawy, że ktoś podejrzy mój warsztat?

      No właśnie w tym problem, że z Exifów niewiele się da dowiedzieć o warsztacie. W Exifie jest zapis tylko niewielkiej części decyzji fotograficznych, a i to zapis może być – nieintencjonalnie – przekłamany.
      Aczkolwiek co do tajemnic warsztatowych… Pamiętam kiedyś pracę nad książką pewnego autora, który deklarował fotografowanie pełną klatką, a exify mówiły co innego. 🙂

      Podobnie jest w przypadku wielu konkursów, gdzie liczy się data wykonania zdjęcia – również tutaj dane EXIF muszą być przynajmniej częściowo zachowane.

      W konkursach to się raczej RAW-em weryfikuje, bo fałszowanie Exifa jest banalnie proste.

      zawsze, gdy natrafiam na ukradzione zdjęcie, pola EXIF są puste

      Obstawiałbym, że to dlatego, że ukradzione z FB lub Instagrama. Nie obstawiałbym, że tacy zarąbujący cudze zdjęcia mają w ogóle świadomość istnienia Exifów.

      1. Po pierwsze, zazwyczaj od razu widać, czy dane zdjęcie było znacząco obrabiane. Po drugie, EXIFy są tu właśnie dodatkową wskazówką. Widząc w ustawieniach długi czas naświetlania, przymkniętą przysłonę i niskie ISO mogę się domyślić, że zdjęcie było robione ze statywu (a więc potencjalnie składane z kilku ujęć), a wysokie ISO, krótki czas i otwarta przysłona wskazują na zdjęcie z ręki, gdzie większe znaczenie ma „moc” sprzętu. Dystans ostrzenia też możesz nieraz oszacować (np. w portrecie) właśnie dzięki EXIFom.

        Cóż to za logika – EXIFy nie mówią całej prawdy, więc należy je kasować? Odwrotnie, podawajmy ciekawym dodatkowe informacje jako uzupełnienie EXIFów. Szczególnie pejzażyści nieraz informują o wielokrotnej ekspozycji, filtrach na obiektywie itp., fotografujący makro lubią się chwalić, jak łączą dziesiątki zdjęć dla zwiększenia głębi ostrości, portreciści podają ustawienia oświetlenia studyjnego itp. To jest właściwy kierunek, a nie autocenzura.

        Gdy pisałem o konkursach miałem na myśli Flickra (myślałem, że to jasne) – tam pokazuje się tylko finalne JPGi i raczej nikt nie oszukuje z datami, bo to prawie zawsze nieformalna zabawa na grupach, a nie walka o złote kalesony.

        Nie ma znaczenia, skąd są kradzione zdjęcia – tak czy siak obecność EXIFów jest niezłą wskazówką, że publikujący jest autorem.

        Do wielu moich uwag nawet się nie odniosłeś – wnioskuję, że nie miałeś kontrargumentów 😉

        1. Po pierwsze, zazwyczaj od razu widać, czy dane zdjęcie było znacząco obrabiane.

          No widać. A rozróżnisz cienie wyciągane z jednego zdjęcia od dwóch ekspozycji złożonych w HDR-a, jeśli w obu przypadkach obrabia ten sam autor? Każdy ma jakieś swoje preferencje co do docelowego kontrastu, nasycenia, balansu bieli i wyostrzania, ale to nic nie mówi o innych technikach użytych dla uzyskania docelowej fotografii.

          Widząc w ustawieniach długi czas naświetlania, przymkniętą przysłonę i niskie ISO mogę się domyślić, że zdjęcie było robione ze statywu (a więc potencjalnie składane z kilku ujęć)

          Ja całkiem sporo HDR-ów robię z ręki – na wysokim ISO. 🙂 Czasem, bo nie ma innego wyjścia, czasem – bo są sytuacje, gdy czasy powinny być krótkie, a odstęp między zdjęciami składowymi jak najmniejszy. A czasem, bo nie chce mi się rozstawiać statywu. 🙂
          No a niskie ISO, przymknięta przysłona i długi czas ekspozycji faktycznie wskazuje na użycie statywu, ale dlaczego miałoby wskazywać na składanie?

          Dystans ostrzenia też możesz nieraz oszacować (np. w portrecie) właśnie dzięki EXIFom.

          No chyba że zdjęcie było mocno przycinane albo odwrotnie – to panorama dla zmniejszenia głębi ostrości metodą Brenizera. 🙂

          Cóż to za logika – EXIFy nie mówią całej prawdy, więc należy je kasować?

          Raczej – są mniej użyteczne niż się wydaje. Najwięcej można się dowiedzieć ze swoich Exifów, bo te informacje są uzupełnieniem tego, co już wiemy o zdjęciu – jak je robiliśmy, co chcieliśmy uzyskać, czego uniknąć.
          Jak wspomniałem we wpisie – akurat przy dyskusjach w galeriach fotograficznych Exif bywa przydatny.

          Szczególnie pejzażyści nieraz informują o wielokrotnej ekspozycji, filtrach na obiektywie itp., fotografujący makro lubią się chwalić, jak łączą dziesiątki zdjęć dla zwiększenia głębi ostrości, portreciści podają ustawienia oświetlenia studyjnego itp.

          No właśnie – wartościowe są didaskalia, jeśli autor chce je podać.

          Do wielu moich uwag nawet się nie odniosłeś – wnioskuję, że nie miałeś kontrargumentów

          Ale z czym mam dyskutować, że lubisz zajrzeć do własnych Exifów. Lubisz to lubisz. 🙂

      2. W exif-ie jest zapisane bardzo dużo informacji, ale najczęściej programy pokazują tylko najpopularniejsze własności. Ale jak się otworzy zdjęcie w odpowiednim programie np. w GeoSetter (który używa ExifToola), to tych parametrów jest na kilka ekranów. M.in. jest i odległość ostrzenia (na otwartym właśnie zdjęciu 4,325 m), i głębia ostrości (0,11 m (4,27 – 4,38 m)), mnóstwo informacji o aparacie i obiektywie (w tym numer seryjny, czy nazwa użytego telekonwertera).
        Jest też gdzieś zapisana informacja o tym, gdzie była ustawiona ostrość. Można to zobaczyć np. w programie PhotoMe.
        Oczywiście jeśli aparat nie zapisuje takich informacji w exif-ie, to ich nie ma.

        1. Ano, exif jest bardziej użyteczny na własnych zdjęciach, bo na zdjęciach w galeriach fotograficznych mamy dostęp do bardzo wybiórczych danych.

          M.in. jest i odległość ostrzenia (na otwartym właśnie zdjęciu 4,325 m), i głębia ostrości (0,11 m (4,27 – 4,38 m))

          To odnośnie któregoś zdjęcia z wpisu?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.