Jak każdej wiosny, na drzewach pojawiają się kotki. No dobrze, nie tylko na drzewach – pojawiają się w różnych miejscach, i niekoniecznie kwitną. Jak fotografować koty?

Przede wszystkim cierpliwie…
Widzisz fajnego kota? Nie spiesz się. Koty boją się nagłych ruchów. Spróbuj podejść powoli, ale nie próbuj kombinować z przyczajki, żeby kot cię nie zauważył – i tak zauważy, a co gorsza, uzna że skoro się czaisz, to na niego polujesz i trzeba uciekać. Podobnie jak w przypadku portretowania ludzi na ulicy, zwykle lepszy efekt uzyskasz, nawiązując najpierw znajomość.
Poniższa seria zdjęć powstała w Maroku. Pierwsze to typowy pstryk typu „o, fajna grupka kotów” – dokumentacyjny, ale zupełnie nieciekawy. Drugie to już efekt przykucnięcia i poczekania aż koty mnie zauważą, ocenią że nie ma niebezpieczeństwa i wrócą do swoich obserwacji. A trzecie… to już moment, gdy kot drugoplanowy postanowił dla rozrywki wykręcić jakiś numer pierwszoplanowemu, i tu już mamy pewną opowieść. Warto też zwrócić uwagę na bohatera trzeciego planu, który przez cały ten czas nie zmienił pozy i wyraźnie jest zainteresowany zupełnie czymś innym.

Dobrze fotografuje się koty w krajach muzułmańskich. Legendy mówią że Prorok lubił koty, więc jego wyznawcy starają się dobrze traktować mruczących braci mniejszych. W rezultacie koty podchodzą do ludzi ufnie, bo spodziewają się pozytywnych doświadczeń. W Maroku zdarzały nam się sytuacje, gdy kilka kotów jednocześnie podchodziło, licząc na głaskanie!
Obniż perspektywę

Portret zrobiony z wysokości oczu portretowanego od razu sugeruje lepszy kontakt – więc owszem, warto wykonać trochę gimnastyki, przykucnąć, nawet ustawić aparat tuż przy ziemi. Wtedy nawet mały kociak może wyglądać poważnie!
Można też, przy pewnym szczęściu, pójść w drugą stronę: koty lubią wysokie stanowiska do obserwacji, więc jest szansa że znajdziemy takiego który nie dość, że nie wymaga schylania się, to jeszcze ma ochotę na zawarcie znajomości.

Patrz na światło
Przy portretowaniu najłatwiejsze do opanowania jest światło rozproszone, ale niskie światło wieczoru (lub poranka) też robi robotę, szczególnie jeśli ładnie podświetli futerko! Wypatrujmy więc blasku nie tylko w kocich oczach, ale też na krawędzi futra. Nic tak pięknie nie odcina modeli od tła jak dobrze układające się światło.

P.S. Życzymy Wam wszystkim cudownej, fotogenicznej Wielkanocy!
Dużo słońca (naturalnego!), pięknych kompozycji przy świątecznym stole i czasu spędzonego z tymi, którzy zawsze wychodzą z Wami dobrze na zdjęciach. Niech to będzie czas pełen blasku!