Szybki pejzażysta

IMG_5541_b

Kiedy pejzażysta musi być szybki? We mgle. Widać niewiele, a jak zaczyna być coś widać, to zaraz przestanie, bo znowu się schowa w białej wacie. Mgła się przesuwa, wiatr ją przewiewa, tu coś odsłoni, ale obok jednocześnie zakryje. Czas na decyzję kompozycyjną mierzony jest w milisekundach. Czasu na decyzję co do ekspozycji czy perspektywy nie ma w ogóle – albo się tę sprawę załatwi przed rozpoczęciem fotografowania, albo człowiek będzie biegał z miejsca na miejsce, kręcił kółkami i wciskał przyciski, pozgrzytując sobie zębami, gdy mu kolejne kadry będą się rozwiewały i znikały w białych kłębach. Smaczku dodaje jeszcze to, że na mgłę największe szanse są o świcie, gdy niewiele widać na oczy, a i myślenie nie wychodzi poza pierwszy bieg.

Jak widać trafił nam się pierwszy na fotowyprawie w Toskanii mglisty poranek – już na trzeciej fotowyprawie. Następna okazja na mgliste dylematy wśród wzgórz Crete Senesi – już we wrześniu.

Cudowna paralaksa
Wszystkie fotografie

15 komentarzy

  1. Wiolin

    potraficie “zdołować” w weekendowy poranek 😉
    pięknie trafiliście (wreszcie!)

    • Piotr

      Wcale nie chcemy dołować, tylko dać nadzieję, że jak się uparcie próbuje, to w końcu trafi się na idealną pogodę! Niekoniecznie za pierwszym ani drugim razem, ale w końcu musi się udać! 🙂

  2. Gimper

    uwielbiam mgłę a nie tylko mgła jest szybka niebo z chmurkami też potrafi się zmienić w krótkim czasie

  3. to była prawdziwie świętokrzyska mgła 🙂 I pierwszy w dziejach warsztatów “bunt”: “Tu nie fotografujemy jedziemy w tamto miejsce” … no i pojechaliśmy 😀

    • Piotr

      Katula trochę przesadza, ale tak to jest, jak się jest pierwszy raz na fotowyprawie. 😛 Nie było żadnego buntu, tylko typowy dla fotowypraw plener na życzenie – uczestnicy chcą w trakcie przejazdu się zatrzymać i fotografować, to się zatrzymujemy (byle nie na autostradzie ani moście). Tyle że, faktycznie, w Toskanii plenery na życzenie się nie zdarzają, bo wozimy do najlepszych miejscówek i po drodze nic ciekawego się nie trafia. Tym razem w najlepszej miejscówce była mgła, że nożem ciąć (w tym Katula nie przesadziła), a że jeden z uczestników zauważył miejsce powyżej mgły jakieś 3 kilometry wcześniej, to cofnęliśmy się.

  4. wzrokowiec

    “pierwszy w dziejach warsztatów bunt”

    Wow!

  5. niko

    Taka zadowolona jesteś Kasiu, czyżbyś to Ty była tym buntownikiem?

  6. pierwszy ale mam nadzieję, że jeszcze zabierzecie Wielką Gadułę 😀

    • Piotr

      Pewnie, że zabierzemy! 🙂
      Zresztą, największą gadułą byłaś tylko na tej edycji. Na jesieni były większe. Siedziały z tyłu autobusu… 🙂

  7. niko

    rozmarzyłam się…, może kiedyś i mnie się uda…

  8. Ryszard

    W pierwszym momencie bunt był ale skierowany tylko do Pani Pogody. Ze względu na duże zróżnicowanie terenu niemożliwe było dokładne określenie warunków w zaplanowanym miejscu. Wariant B pleneru okazał się strzałem w 10. Czyli wiedza z meteorologii i praw fizyki oraz sztuka podejmowanie szybkiej decyzji jest wskazana również wszystkim fotograficznym pejzażystom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *