Rodzina lwów, Namibia, lwy pod drzewem, park Etosza, fotowyprawa

Namibia po raz siódmy

Relacja z fotowyprawy

Czy siódma fotowyprawa do Namibii może czymś zaskoczyć? Owszem, było kilka niespodzianek i rzeczy, których nie było wcześniej. Siódemka była dla nas szczęśliwa! Ale nawet gdyby żadnych „po raz pierwszy coś takiego” nie było, to i tak Namibia to wyjątkowo ciekawe miejsce.

Wielkie stado lwów

Jedną z niespodzianek widać na fotografii otwierającej, a i tak nie widać wszystkiego. 🙂 Podczas safari w parku narodowym Etosza lwów zawsze trzeba poszukać, ale jak dotąd zawsze je znajdowaliśmy. Nigdy jednak nie było ich tyle, ile w tym roku! Ta grupa pod drzewem to tylko część stada, które liczyło 12 sztuk!

Lwia rodzina, Namibia, park narodowy Etosza, fotowyprawa

Co więcej, tym razem ich nie wypatrywaliśmy w krzakach, nie czekaliśmy aż zbliżą się do drogi, tylko spotkaliśmy, jak szły drogą w naszą stronę. Szły, przystawały w cieniu, kładły się pod drzewami, lwice zaganiały rozbrykane maluchy – wszystko w niespiesznym tempie, jak przystało na królewską rodzinę.

Król lew, Namibia, park narodowy Etosza, fotowyprawa

Na koniec pojawił się sam król. Świeże, jeszcze krwawiące szramy na pysku wskazywały, że niedawno potwierdzał swoją pozycję samca alfa albo też z dużym zaangażowaniem brał udział w polowaniu.

Zainteresowana lwica, Namibia, park Etosza, safari

Całe stado niespiesznie minęło nasze samochody prawie na wyciągnięcie ręki. Nie to, że nas nie zauważyły – jak najbardziej nas widziały, ale nie przejmowały się naszą obecnością.

Takiego nieba jeszcze nie było!

Podczas naszych czerwcowych fotowypraw do Namibii pogoda jest stabilna. Rano w okolicy wybrzeża mogą trafić się mgły, okazjonalnie także solidniejsze chmury, z których raz nawet coś kapało. Większości wyprawy odbywa się jednak pod gładkim, bezchmurnym niebem. Nie tym razem!

Chmury nad pustynią, Namibia, fotowyprawa

Takich postrzępionych baranków nigdy wcześniej nie widziałem. I nie był to pojedynczy przypadek, bo takie atrakcje na niebie towarzyszyły nam przez znaczną część wyjazdu.

Chmury nad pustynią, Namibia

Na szczęście to były chmurki idealne na fotografowanie na krótkich czasach ekspozycji, aby uchwycić ich fantastyczne pióropusze. Nie musiałem się więc wstydzić, że jak zwykle zaleciłem nie zabierać do Namibii filtrów szarych. Pustego, gładkiego nieba nie ma co rozmywać, ale też takich ładnych chmurek nie warto zmiękczać i rozciągać długim czasem naświetlania.

Afryka z góry

Droga przez solniska, Namibia, fotografowanie z awionetki

Po raz pierwszy mieliśmy okazję fotografować Namibię z awionetki – pisałem o tym wcześniej. Fotograficznie było to znacznie ciekawsze i bardziej owocne niż loty balonem nad wydmami Soussvlei. Awionetką lataliśmy też tam, gdzie nie wolno byłoby latać dronem, a cały ponaddwugodzinny lot obejmował zarówno wydmy nad Oceanem, jak i te najsłynniejsze z Deadvlei włącznie.

Gwiazdy nad Namibią

Droga mleczna nad drzewami kołczanowymi, Namibia, quiver tree, fotowyprawa

Choć niebo w ciągu dnia bywało zaskakująco dynamiczne, to noce były bez niespodzianek – miliardy gwiazd nad głową i droga mleczna jak przytłumiona lampa.

Droga mleczna nad łukiem skalnym, Namibia, Spitzkoppe, fotowyprawa

Przy drzewach kołczanowych, podobnie jak w ostatnich latach, nieco przeszkadzały nam chińskie grupy (mamy pomysł, jak w przyszłym roku ominąć ten problem), natomiast przy łuku skalnym pod Spitzkoppe było znacznie spokojniej.

Niebo nad Namibią, okolice Spitzkoppe

Ćwiczyliśmy trochę różne metody doświetlania pierwszego planu tak, aby był on równo rozjaśniony, bez plam jasnych (gdzie latarka zatrzymała się dłużej) i ciemnych (gdzie latarka nie sięgnęła), a jednocześnie zrównoważony jasnością z rozgwieżdżonym niebem.

Niebo nad Namibią

Najlepsze efekty wyszły ze światłem odbitym, ale tutaj dużo zależy od podłoża. Jasne granit, tworzący formacje skalne wokół Spitzkoppe, zdecydowanie ułatwiał tu zadanie.

Słynne wydmy Namibii

drzewo pod wydmą, Namibia

Zeszłoroczne pożary i związane z tym zamieszanie przy pracach przywracających wygląd parków narodowych nieco skomplikowały nam noclegi, ale słynne wydmy koło Soussvlei były jak zwykle cudownie monumentalne i eleganckie. Kilka poranków i wieczorów wśród takich scenerii to fantastyczna okazja do ćwiczeń prostych, nieprzeładowanych kompozycji.

Piasek, drzewo, wydma, Namibia - głębia ostrości w fotografii krajobrazowej
Niekiedy proste kompozycje wymagały nieco kombinacji z głębią ostrości, bo dystanse na pustyni są większe, niż się wydaje. Do podstawy niezbyt odległej wydmy można iść i iść, a wydma rośnie i rośnie…

Trzy oryksy pod wydmami, Namibia

Pustynia była eksplorowana w poziomie, ale i w pionie. Jak zwykle część grupy zdobyła Wydmę 45, natomiast tym razem nikt nie próbował wspiąć się na Big Daddy (ok. 300 metrów wysokości). Niemiłą niespodzianką było zniesienie zakazu wchodzenia na wydmy – wcześniej można było wspinać się tylko na Dune 45 oraz właśnie Big Daddy. Od tego roku można wchodzić na każdą wydmę, przez co znalezienie diuny bez śladów stóp stało się nieco trudniejsze.

Oryks pod wydmami, Namibia

Trafiło nam się stado oryksów biegnące przez równinę u stóp wydmy. Akurat dojeżdżaliśmy na plener, więc zdjęcia praktycznie przez okno. Nie, żeby oryksy się nas bały – po prostu truchtały sobie, przecięły drogę i wędrując w głąb pustyni coraz bardziej się oddalały.

Jaszczurka na pustyni Namib, fotowyprawa

A jak już oryksy sobie poszły, to pod wydmami zostały nam jeszcze takie dzikie zwierzęta do fotografowania.

Kolmanskop – miasteczko z Fallouta

Drzwi w Kolmanskop, Namibia, miasteczko duchów, fotowyprawa

Przy górniczym miasteczku duchów Kolmanskop tym razem było więcej ludzi przy popołudniowej sesji. Przy czym „więcej” oznaczało, że w ogóle jacyś byli oprócz naszej grupy, bo przeważnie jesteśmy sami. Tym razem oprócz nas kręciło się jeszcze około dziesięciu turystów. Powód tego niespodziewanego wzrostu popularności? Kolmanskop „grało” w postkatastroficznym serialu Fallout, hicie Amazon Prime.  Fani filmu byli solidnie przygotowani – na telefonie kadry z filmu, które starannie wyszukiwali wśród ruin Kolmanskop. Jak znaleźli – ustawiali się w miejscu, gdzie stała bohaterka serialu i robili sobie zdjęcia.

Cień okna w Kolmanskop, Namibia, fotowyprawa

Wyraźnie Kolmanskop dopadł „efekt Justina Biebera”, ale na szczęście to zupełnie nie ta skala nawały fanów co na Islandii. No i mamy nadzieję, że w ciągu roku-dwóch ta filmowa sława przebrzmi.

Wschód słońca w Kolmanskop, Namibia, fotowyprawa

Poranny plener w Kolmanskop już był normalny – turystów nie było, mieliśmy miasteczko duchów dla siebie. Tutaj rano możliwe są dwa typy pogody: gęsta mgła lub czyste niebo i krystaliczny wschód słońca. Ten rok był szczególny, więc o poranku trafiły nam się chmurki na niebie, przed wschodem słońca efektownie w czerwieniach i złocie.

Trzy dni w Etoszy

Rodzina słoni, Namibia, fotowyprawa

Końcówka fotowyprawy do Namibii to tradycyjnie czas, gdy migawki się grzeją, a karty pamięci trzeba ładować z podajnika taśmowego. W parku narodowym Etosza zwierząt jest zawsze dużo, więc nie jest kwestią „czy będą zwierzęta”, tylko „czy trafi się jakaś fajna akcja”.

Nosorożce, Namibia

O spotkaniu z lwami pisałem wyżej, ale całkiem ładnie dopisały też słonie – zarówno pojedynczo, jak i rodzinnie. Było oczywiście mnóstwo antylop, a także żyrafy, zebry i strusie. Na szczęście w zeszłorocznych pożarach zwierzęta nie ucierpiały. I tak naprawdę trudno się było dopatrzeć śladów po ogniu, przyroda poradziła sobie w ciągu niespełna roku.

 

Nosorożce na koniec fotowyprawy

Nosorożce o zachodzie słońca, Namibia

Nosorożce trafiały nam się wcześniej, ale na ostatnim noclegu, na terenie pięknej lodge’y Otijwa mieliśmy okazję fotografować aż pięć tych zwierząt.

Guźce, Namibia

Na terenie tej lodge’y kręciły się też guźce i antylopy – można było fotografować z bliska. Zwierzęta nie były oswojone i jednak trzymały pewien dystans, ale też nie były płochliwe.

Wieczorne safari po prywatnym parku było tak naprawdę ostatnim punktem programu fotowyprawy do Namibii. Następnego dnia została nam tylko podróż na lotnisko i powrót do Polski. Do następnego razu, oczywiście! 🙂

Drzewa kołczanowe o wschodzie słońca, Namibia, fotowyprawa

Więcej fotografii z Namibii (teraz jest ich już naprawdę dużo, można obejrzeć w naszej galerii. No i zdecydowanie warto wybrać się do Namibii, aby samemu zobaczyć i fotografować te cuda.

Uczestnicy fotowyprawy do Namibii 2026

Zdjęcie grupowe uczestników fotowyprawy tradycyjnie po porannym plenerze wśród „Martwego Lasu” Deadvlei.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *