Fotografowanie z awionetki to nowe doświadczenie, o które wzbogaciliśmy się podczas kolejnej fotowyprawy do Namibii. Poniżej garść doświadczeń z tej sesji, a także porównanie z fotografowaniem z balonu, helikoptera i drona. Wszystkie prezentowane tu fotografie zostały wykonane podczas jednego, dwugodzinnego lotu.
Jaki sprzęt na fotografowanie z awionetki
Głównym czynnikiem decydującym o tym, co się najbardziej przyda, jest dostępne miejsce w samolocie – a właściwie jego brak. Lataliśmy Cessną i nie ma tam dużo miejsca – siedzi się blisko przy szybie. Aparat z obiektywem 24-70 mm czy 24-105 mm zmieścimy, ale już 70-200 mm czy 100-400 mm będą zbyt długie i nie damy rady przystawić ich do swojego okienka i kadrować. Jednak… 100-400 mm to idealny obiektyw, aby fotografować przez szybę sąsiada.

W praktyce więc aparat z krótkim zoomem kierujemy w szybę przy naszym ramieniu, a z długim teleobiektywem – nad ramieniem sąsiada w szybę po przeciwnej stronie. Na zmianę obiektywów absolutnie nie ma czasu, więc wariant z krótkim i długim zoomem ma sens tylko, jeśli bierzemy na pokład dwa aparaty – co zalecam.
To zdjęcie zostało zrobione przez okienko po drugiej stronie samolotu – ogniskowa 200 mm pozwoliła „wyjrzeć” zza ramienia sąsiada.
Filtr polaryzacyjny – jest przydatny, jeśli… nie przeszkadza. A przeszkadzać może, gdy okna w samolocie są tego rodzaju plexi, które w połączeniu z filtrem polaryzacyjnym daje dziwaczne tęczowe wzorki. Trudno przewidzieć czy na coś takiego trafimy, więc po zajęciu miejsca trzeba popatrzeć przez obiektyw z założonym filtrem polaryzacyjnym przez okno. Jeśli jest OK, to dobrze, jeśli pojawią się dziwne kolory, to po prostu odkręcamy filtr i chowamy do kieszeni.
Oczywiście na fotografowanie z awionetki należy zaopatrzyć aparat w pełni naładowany akumulator i kartę pamięci, na której jest dużo miejsca. Zmiana akumulatora czy karty pamięci w samolocie jest oczywiście możliwa, ale można przez to stracić jakieś ciekawe kadry.

Prawie jak islandzkie rzeki warkoczowe, a to okolice Sandwich Harbour, gdzie pod koniec XIX wieku Brytyjczycy przymierzali się do budowy portu.
Ekspozycja przy zdjęciach z samolotu
Poprawna ekspozycja nie będzie problemem, bo prawie zawsze fotografujemy w dół, a sceneria będzie równo oświetlona światłem z góry. Można zdać się tryb priorytetu przysłony i zaufać, że automat poprawnie dobierze czas naświetlania. Loty rekreacyjne odbywają się po wschodzie słońca i kończą przed zachodem. Jest bardzo mało prawdopodobne, abyśmy mieli duże kontrasty i słońce na linii horyzontu – a tylko wówczas mogłyby być problemy ze ekspozycją. Jaką wartość przysłony ustawić? Można mieć ją w pełni otwartą lub dla jakości optycznej przymknąć o 1 EV – dystans do ziemi będzie na tyle duży, że wszystko zmieści się w głębi ostrości.
Wrak statku „Eduard Bohlen” pochłonięty przez wydmy. Użyta przysłona to f/6.3 – lekko przymknięta dla poprawy ostrości na brzegach.
Istotne jest, aby czas naświetlania był krótki. Niezależnie od tego, czy używamy krótszego, czy dłuższego obiektywu, za minimum trzeba uznać 1/500 sekundy, a lepiej jest ten czas jeszcze skrócić. Nie tyle chodzi o zapobieganie poruszeniom wynikającym z ruchu samolotu, co wpływowi drgań od pracującego silnika. Oczywiście będzie to wymagało podniesienia czułości ISO, ale przy zdjęciach robionych w dzień, można się nie obawiać pojawienia się destrukcyjnego szumu. Prezentowane tu fotografie zostały wykonane przy czułości ISO od 800 do 1250 i czasach naświetlania od 1/800 do 1/3200 sekundy.
Ustawianie ostrości przy fotografowaniu z samolotu
Wyzwaniem jest natomiast ustawianie ostrości, przede wszystkim za sprawą plastikowych okien. Warto upewnić się przed lotem, że szyby są czyste i w razie potrzeby zażądać przetarcia ich przez obsługę. Trzeba się jednak przygotować, że na części zdjęć nie będzie ostrości – to może być kwestia plastikowych szyb lub braku kontrastowych elementów na ziemi, na które AF mógłby złapać. Warto robić po kilka ujęć interesującego nas motywu, jednak nie w trybie seryjnym, a pojedynczym, ustawiając ostrość pomiędzy kolejnymi wciśnięciami migawki. Nawet jeśli niektóre zdjęcia będą „miękkie”, to inne powinny udać się poprawnie.
Najszersze z prezentowanych ujęć – tutaj użyta była ogniskowa 26 mm. Pozostałe zdjęcia zostały zrobione w zakresie od 50 do 70 mm, z nielicznymi wyjątkami powyżej 100 mm. Na fotografii laguna z miastem Walvis Bay w tle.
A dlaczego by nie ustawić ostrości raz i później tylko wciskać spust migawki? Wprawdzie dystans do ziemi będzie mierzony w setkach metrów, a więc tak duży, że dla aparatu to już nieskończoność, ale przecież będziemy zmieniać ogniskową, kadrując czasem szerzej, a czasem ciaśniej, prawda? A dla różnych ogniskowych w tym samym obiektywie ustawienie ostrości na najdalszym celu wypada w nieco innych miejscach skali.
Wskazane jest też, aby aktywny mieć nie jeden punkt AF, ale ich grupę w centrum. W końcu przy dystansie 200 i więcej metrów będzie nam wszystko jedno, czy ostrość będzie ustawiona na drzewie, brzegu rzeki czy budynku. Więcej aktywnych punktów autofokusa to większa szansa, że któryś z nich „złapie” kontrastowy motyw, na który poprawnie ustawi ostrość.

Gdzieś w pustkowiach Namib-Naukluft – samochodem tu byśmy nie dotarli.
Sztuka kompozycji z powietrza
Gdy praktykujemy fotografowanie z awionetki, znajdowanie ciekawych kadrów wymaga refleksu i pewnego przewidywania. Pędzimy z prędkością ponad 200 kilometrów na godzinę i choć na wysokości kilkuset metrów ten ruch nie wydaje się aż tak szybki, to jednak scenerie zmieniają się szybko. Powinniśmy fotografować pod kątem prostym do ruchu samolotu (żeby uniknąć zniekształceń od szyby przy ustawieniu obiektywu pod kątem), ale jednocześnie patrzeć do przodu, szukając potencjalnie ciekawych motywów i już planując kadry. Jeśli będziemy szukali tematów z boku samolotu, to zanim je znajdziemy i wycelujemy obiektyw – będą już z tyłu. I oczywiście będą wyglądały inaczej z powodu zmiany perspektywy.

Warto robić dużo zdjęć. Raz, że nie wszystkie pewnie będą miały poprawną ostrość, a dwa – ze względu na szybkość lotu sceneria zmienia się tak dynamicznie, że trudno zdążyć z oceną całego kadru. Często dopiero po wylądowaniu możemy zobaczyć co właściwie mamy na brzegach zdjęć. Fotografowanie z awionetki wymaga refleksu, ale też przewidywania – kadrując szerzej tworzymy pewien margines bezpieczeństwa na błędy i przeoczenia.
Nie przesadzajmy z ciasnym kadrowaniem. Łatwiej jest później przyciąć niż dorabiać zbyt ciasny kadr. Owszem, zalecałem wyżej obiektyw 100-400 mm na drugim aparacie, ale do fotografowania przez przeciwległe okno, nad ramieniem współpasażera.

Jakie kompozycje się sprawdzają? Można oczywiście zrobić szerokie kadry, obejmujące także horyzont i trochę nieba, ale takie szerokie ujęcia na dłuższą metę są powtarzalne i nudne. Lepiej skoncentrować się na poszukiwaniu ciekawych wzorów, interesujących faktur czy zaskakujących kształtów. Warto poszukać inspiracji fotografiach słynnego z podniebnego albumu „Earth from above” Yann Arthus-Bertranda czy w albumach, np. fantastycznym „Yfirsýn” Sigurgeira Sigurjonssona.
Łodyga rośliny? Tak naprawdę to droga przez solniska ze zjazdami, pozwalającymi na wprowadzenie ciężkiego sprzętu.
Fotografowanie z awionetki kontra fotografowanie z balonu, helikoptera i drona
Każdy sposób, aby popatrzeć na świat z góry i zrobić z tej perspektywy zdjęcia jest dobry. Każdy też ma swoje wady i zalety. Jak wygląda fotografowanie z małego samolotu w porównaniu z robieniem zdjęć z balonu, helikoptera czy własnego drona? Zacznijmy od zalet sesji fotograficznej robionej z samolotu:
Tutaj nie wolno latać dronem – to słynne Deadvlei czy „Martwy las”, leżący na terenie parku narodowego Namib-Naukluft.
+ Zasięg. W ciągu trwającego nieco ponad dwie godziny lotu przelecieliśmy ponad 500 km. To więcej niż dałoby się oblecieć helikopterem i bez porównania więcej niż można by zobaczyć z balonu czy z użyciem drona.
+ Lot nad obszarami niedostępnymi i odludnymi. Tutaj helikopter ma podobne możliwości, ale już pilot balona będzie starał się trzymać blisko obszarów, dokąd może przyjechać samochód techniczny, aby zebrać balon po lądowaniu. O dronie nie ma co mówić, bo w najlepszym przypadku możemy zajrzeć do miejsc oddalonych o kilka kilometrów od punktu startu.
+ Cena do możliwości. Koszt lotu będzie oczywiście różny w zależności od kraju, operatora i trasy, a także liczby pasażerów, ale z naszych doświadczeń wynika, że przy pełnym obłożeniu awionetki cena jest zbliżona do lotu helikopterem i balonem, oferując przy tym okazję do zobaczenia znacznie większego obszaru. Odniesienie do kosztów drona jest trudne, bo wprawdzie za dwa loty awionetką można kupić przyzwoitego drona i latać do woli, ale w wielu miejscach (np. parki narodowe) latać dronem nie wolno, a do innych trudno byłoby się dostać.
+ Awionetka może dość szybko zmieniać wysokość, co zmienia też perspektywę. Dużo zależy tu od pilota, który powinien wiedzieć, które miejsca lepiej wyglądają z 200-300 metrów, a dla których warto się wznieść wyżej. W trakcie naszego lotu czasem byliśmy 200 metrów nad ziemią, a czasem ponad kilometr.

Fotografowanie z awionetki nie jest bez wad, o których trzeba wiedzieć, żeby się przygotować i radzić sobie z tymi trudnościami:
– Duża szybkość lotu. To oczywiście fajnie, że w ciągu dwóch godzin obleci się ponad 500 kilometrów, ale to znaczy, że zasuwamy z prędkością ponad 200 kilometrów na godzinę i trzeba szybko reagować na zauważone ciekawe kompozycje. Oczywiście dobry pilot będzie zwracał uwagę na co bardziej charakterystyczne fragmenty scenerii i może wokół nich zrobić kółko lub dwa, ale i tak trzeba być szybkim. Dużo większy komfort mamy fotografując z balonu czy drona, ale nawet helikopter daje więcej czasu na reakcje.
– Szyby. Och, żeby to naprawdę były szyby! Ale to jest plexi i trzeba przez coś takiego fotografować. W koszu balonu nic nie stoi między obiektywem aparatu a scenerią. Czasem w helikopterze można wybrać opcję lotu bez drzwi. W awionetce nie ma możliwości, aby obiektyw był wysunięty na zewnątrz. Plastikowe okna, nawet czyste, utrudniają pracę autofokusa, a pod kątem innym niż 90 stopni dają deformacje optyczne, przekłamują kolory i rozmywają kontury.
– Ograniczone kąty widzenia. Okienka w samolocie takim jak Cessna nie są duże, a my siedzimy przypięci do fotela i nawet nie ma mowy o tym, żeby się podnieść i spojrzeć w dół. Z fotografowaniem jest jeszcze gorzej, bo aby uniknąć zniekształceń i zafarbów należy trzymać obiektyw pod kątem prostym do szyby. Swoboda kadrowania w helikopterze jest większa, już nie wspominając o balonie czy dronie.
Jak widać, fotografowanie z awionetki wymaga szybkości i precyzji – dostrzegania ciekawych kadrów w pozycjach, gdy można je sfotografować bez odchylania aparatu względem szyby.

Jak się podoba Namibia z powietrza? Na wspólne fotografowanie z awionetki wydm, solnisk i wraków statków zapraszamy w czerwcu.