Lemoniada

Kiedyś na stronie jakiegoś grafika przeczytałam poradę kulinarną: jeśli zamiast zdjęcia wyszedł ci kwach (w oryginale: cytryna, lemon), bądź kreatywny i zrób lemoniadę. Niestety, zupełnie nie pamiętam, kto to był, więc nie mogę mu niniejszym złożyć hołdu. A porada jest pierwszorzędna.

Tylko trochę umiejętności kulinarnych trzeba mieć.

Weźmy na przykład ten obrazek. Jego najważniejszym, decydującym składnikiem jest fotografia kobiety na koniu… obróconej tyłem. I koń też tyłem, co gorsza. A przecież tyle się mówi w poradnikach o tym, że postacie wszelkiego rodzaju powinny być przodem obrócone albo w najgorszym przypadku bokiem. Tyłem – tylko akt artystyczny. Koń, który już minął fotografa = zdjęcie nieudane.

A jednak… Ben Gossens umiał z nieudanego, spóźnionego ujęcia zrobić piękny obraz. Gdyby mi powiedziano, że to nieznane dzieło Salvadora Dalego, byłabym skłonna uwierzyć. Wystarczyło, że miał wizję tego co chciał osiągnąć – i umiał ją zrealizować, doklejając fragmenty, bagatela, jeszcze czterech zdjęć. Doskonała ta lemoniada.

Powyżej: kompozycja z tylko dwóch ujęć. Ta cytryna była nawet dość słodka.

PS.: Specjalnie dla Dominika: Wymieniłam na wersję z odbiciem chmurek w wodzie. Teraz dobrze?

Pejzaże w błękitach
Fotografia moralnego niepokoju

12 komentarzy

  1. ka_tula

    a że zapytam – jakie były zdjęcia składowe? :-)))

  2. Ewa
  3. ka_tula

    niebo i łódeczki 🙂

  4. Ewa

    Z osobnego zdjęcia są tylko chmury.

  5. ka_tula

    kolor mi nie bardzo pasował 🙂 ładnie to wyszło. Mieszanie warstw na “tylko jasniejsze”?

  6. Trzeba te chmury było też odbić w wodzie 🙂

  7. Zapomniałaś dodać, że kopyta obcięte – dyskwalifikacja.

    A poza tym to właśnie obraz. W kategorii “foto” nie dałbym wysokiej oceny. Może nie rozumiem, może lubię inne zdjęcia.

  8. Piotr

    Ba, a jak rozróżniasz fotografię od malarstwa, przy założeniu, że to, co nazywasz malarstwem wyszło w całości z aparatu, choć niekoniecznie za jednym razem i niekoniecznie w takich kolorach i proporcjach?

  9. Dla mnie fotografia jest zapisem rzeczywistego “widoku” (może być że np. z wizjera). Można trochę pomieszać, a nawet trzeba. Ale jeśli ktoś robi obraz/fotografię z kilku elementów (kolaż, fotomontaż, czy jak to zwać), to jest to już jakaś ilustracja, nie zdjęcie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *