Zaproszenie do świata Almohadów

Zapraszamy na naszą pierwszą fotowyprawę – podróż, której celem jest fotografowanie. Nie fotografowanie przy okazji, w biegu, gdy znajdzie się chwilę czasu. Jedziemy, aby fotografować.

A dokąd? Do bajkowej krainy Berberów – najbardziej malowniczych regionów Maroka. Widzieliście je nieraz – na fotografiach zawodowców i w hollywoodzkich filmach. Teraz możecie sami zmierzyć się z egzotyką, pięknem monumentalnym lub ulotnym, motywami znanymi i tymi, które same odkryjecie. Bez naganiaczy, przewodników, którym się zawsze spieszy i zawsze są spóźnieni. Bez obowiązkowych wizyt w fabrykach dywanów i innego naciągactwa. Także bez ludzi, dla których 5 minut w jednym miejscu to o 4 minuty za dużo. Bez ludzi, dla których podwieczorek jest ważniejszy od dobrego światła, a najlepszą pamiątką z wyjazdu – pocztówka kupiona na targowisku. Za to ze mną, z Ewą, Sławkiem Adamczakiem (przewodnikiem i znawcą Maroka) oraz innymi maniakami fotografowania.

Kiedy? Na początku listopada, gdy temperatury w Maroku zbliżone są do tych, które możemy spotkać w Polsce w letnie dni, a nie tych, które występują w piekarniku.

Więcej informacji oraz program fotowyprawy można znaleźć na górze bloga w menu Warsztaty.

Zdjęcie powyżej moje, ale z Omanu, natomiast zdjęcia w programie fotowyprawy są autorstwa Sławka Adamczaka – i nie tylko naprawdę z Maroka, ale nawet z regionów, które odwiedzimy.

Odwiedzimy razem?

Wakacyjnie: manekiny i fototapeta
Wakacyjnie: pars pro toto

76 komentarzy

  1. ka_tula

    Obawiam się, że albo nowy obiektyw albo to. Raczej obiektyw 🙁
    Szalejecie :-)))))))
    Ale jestem niesamowicie ciekawa zdjęć jakie zrobicie 🙂 No i ten … tego … zazdroszczę!

    • SHARK

      A ja nie zazdroszczę, ale też jestem ciekawa zdjęć stamtąd. I też pewnie pojedynek wygrałby obiektyw.

    • Piotr

      Sprzęt czy zdjęcia – wybór należy do Ciebie 🙂

      • SHARK

        Może zacznijmy od tego, że zdjęcia trzeba mieć czym robić, a na razie brak w torbie przyzwoitego szerokiego kąta (28-70 na APS-C raczej trudno nazwać szerokim kątem), a jechać szmat drogi i stwierdzić, że tego, tamtego i jeszcze innego ujęcia z braku odpowiedniego “szkła” nie da się wykonać, to… sam rozumiesz 🙂 Pomijając kwestię sprzętową i jeszcze parę innych spraw, nie jestem chyba aż taką miłośniczką fotografowania pejzaży (bo cudze zdjęcia krajobrazowe lubię oglądać).
        Jak mi jest ciężko wyrwać się na weekend do Stolicy czy Wrocka, to cóż dopiero takie Maroko:)

        • Piotr

          Po pierwsze, ta fotowyprawa to nie tylko pejzaże, ale również architektura, reportaż uliczny i portrety. Ale nie obiecuję, że tam jakieś owady będą. Pewnie będą, bo wszędzie są, ale nie będę ich wyszukiwał 🙂
          Po drugie, naprawdę nie są niezbędne ultraszerokie obiektywy. Niektórzy ich używają, inni nie. Właściwie moda na ultrakrótkie ogniskowe w pejzażu to nowinka z ostatnich dekad – dla wielkiego formatu do dzisiaj nie ma nic naprawdę szerokiego, a klasyczny sprzęt pejzażystów to właśnie wielki format…

      • Proste, że sprzęt. Już jutro – 85L! 😀

  2. yehood

    Robali nie będziecie musieli szukac .. one was znajdą pierwsze:)) Imiennik ma racje, pewnie ze sprzet:p czekam na żóltego Kurka..

  3. ka_tula

    sami onaniści sprzętowi się zebrali ;PP

    • Piotr

      Będą siedzieć i robić autoportrety 🙂

      • SHARK

        Ty nie bądź taki dowcipny;P Chociaż Dominik nas (Kaśkę i mnie) rozumie;) Obiektyw ultra szerokokątny potrzebny mi jest do architektury i wnętrz. Do krajobrazu wystarcza mi 28-70 i 70-200 na APS-C. Autoportret na 10-20? A potem co? Chyba pętla na szyję po zobaczeniu tegoż autoportretu:P Zresztą im dłużej myślę, tym częściej, niż na Sigmę 10-20, wybór pada na 9-18 z jakimś bezlusterkowcem. Jakimś, bo ten G1 już nie jest takim pewniakiem jak kiedyś. Olek PEN raczej nie (chyba, że E-PL2 stanieje do magicznej granicy 1000 PLN), ale Panasonic GF1 jest mocno prawdopodobny (widziałam już za 849 PLN na allegro – używany oczywiście, ale ja zawsze kupuję używany /nie mylić z zużytym:P/ sprzęt foto). Tracę w porównaniu z Sigmą 2 mm z pola widzenia, ale zyskuję wygodę niezmieniania obiektywu z 28-70 na 10-20. Co do robali, to zgadzam się z yehoodem – jakoś tak jest, że znajdują się same wcale nie szukane, a czasem wręcz nie proszone:P (co ja się mam z muchami podczas fotografowania ważek, to tylko ja i Pan Bóg raczy wiedzieć – raz mało mnie nie zjadły;) ).

  4. yehood

    “longhendy” 😛

  5. strzelec

    Poważna sprawa: wyprawa fotograficzna! Jak to wygląda w praktyce, w szczegółach? Najlepiej samemu pojechać i zobaczyć! A filozoficzna kwestia: wyjazd czy nowy obiektyw, jest trudno rozstrzygalna. Ja optuję za wersją “wyjazd”. Obiektyw rzecz nabyta, ukraść mogą, może pacnąć o beton :\ a wspomnienia i dobre zdjęcia zostaną do końca naszego żywota 🙂

  6. yehood

    wspomnienia.. hm. ten tego co to ja chcialem?.. aaa! już sobie przypomniałem, wspomnienia też można zgubic:))

  7. strzelec

    Yehood, złe wspomnienia tak… Ale dobre? po co je gubić! Poza tym zostają zdjęcia zapisane na trzech różnych nośnikach i pochowane w trzech różnych miejscach. No i zostają zdjęcia w galerii DFV… 😉

  8. wzrokowiec

    A jakby mi tak strzeliło do głowy sprzedać aparat po to, żeby pojechać do Maroka z pożyczonym kompaktem? Jak napisał Strzelec – wspomnienia i zdjęcia pozostaną do końca życia. Tak, bo to byłaby podróż życia! Właściwie, to po niej można już nigdy nie robić zdjęć… brzmi kusząco!

    • SHARK

      Jak się zdecydujesz, to daj znać – pożyczę ci nieodpłatnie mojego Canona G3. Ma RAWy, PASM, wbudowany celownik optyczny i filtr szary, ruchomy wyświetlacz, obiektyw f/2-3. Mógłby mieć nieco większą niż 4 mpx rozdzielczość i szerszy niż 35 mm (ekw. dla FF) obiektyw. Sama go jeszcze czasem używam jako uzupełnienia lustrzanki z 70-200. Głównie do krajobrazu i architektury.

      • wzrokowiec

        Wielkie dzięki, ale na wypady krajobrazowe mogę pożyczyć Panasa LX-5. Ma jasny, szeroki, stabilizowany obiektyw i nowoczesną matrycę z używalnym wysokim iso. To chyba najlepsze rozwiązanie.
        Ale dzięki i pozdrawiam 🙂

  9. SHARK

    No, Panasonic LX5, to zupełnie inna bajka. Wcale ci się nie dziwię. Też o nim (a jeszcze bardziej o jego starszym bracie LX3) myślałam zanim jeszcze poznałam bezlusterkowce. Teraz żaden kompakt nie ma u mnie szans. Jeśli kupię coś w miejsce G3, to tylko bezlusterkowca.

  10. wiewoj

    Nie wiem czy kwestia sprzętu jest taka ważna. Przecież w informacji o tej wyprawie do Maroka nie ma ani jednego słowa. Głównie chodzi o “zaangażowanych zapaleńcach”, którzy wiedzą poco jadą i w jakim celu, przecież jest to FOTOWPYPRAWA.

    Pozdrawiam

  11. Piotr

    Z pewnością podstawowym warunkiem, do zrobienia zdjęć na fotowyprawie, to – być tam 🙂 Drugim, mniej istotnym, ale nadal ważnym warunkiem, jest – mieć aparat. Jaki – kwestia drugorzędna. Chyba nawet bardziej drugorzędna niż inny warunek – mieć statyw. Być tam, mieć aparat i statyw – to już gwarancja, że przywiezie się co najmniej połowę z tych zdjęć, które będzie się chciało zrobić. Dokładając kolejne gadżety zwiększamy szanse na uchwycenie pewnych kadrów (choć na inne kadry nie wpływamy zupełnie). Krótki ranking najbardziej przydatnych, moim zdaniem, klamorów na fotowyprawę (poza wymienionymi wyżej), w kolejności od najważniejszych:
    – zapas baterii/akumulatorów, które starczą na minimum cały dzień intensywnego pstrykania, a najlepiej na dwa dni.
    – zapas kart pamięci wystarczający na cały wyjazd
    – filtr polaryzacyjny (albo filtry, jeśli mamy kilka obiektywów o różnych średnicach)
    – zakres ogniskowych od 16 mm do 300 mm (odpowiedniki dla pełnej klatki), niekoniecznie jasne
    – wężyk lub pilot pozwalający na dłuższe ekspozycje niż 30 sekund
    – jasna stałka do reportażu w słabym świetle na ulicach i bazarach Marakeszu
    – filtry połówkowe szare na wschody i zachody słońca na pustyni
    – lampa błyskowa (do portretów w środku dnia i nie tylko 🙂
    – i inne gadżety, które poprawią nasze samopoczucie i sprawią, że będziemy się czuli pewnie i dobrze przygotowani na różne sytuacje 🙂

    • wzrokowiec

      A co sądzisz o moich rozterkach:

      1. Sprzedać aparat, pojechać do Maroka z pożyczonym kompaktem i potem zakończyć zabawę z fotografią.

      czy

      2. Nic nie sprzedawać, nie pojechać w podróż życia do Maroka i dalej bawić się fotografią (dopóki sprzętu nie ukradną).

      • strzelec

        Wzrokowiec, chyba to błędne założenia bo w:
        1. dlaczego wpisałeś zakończenie zabawy z fotografią, można np. sprzedażą dobrych zdjęć na pożyczonym sprzęcie zarobić na sprzęt własny i kontynuować zabawę.
        2. można też nie pojechać, nie sprzedawać i zakończyć zabawę w foto. Czyż nie?
        Podoba mi się punkt widzenia Piotra: żeby zrobić zdjęcia trzeba tam być, mniej istotne jest mieć aparat (!)

      • wzrokowiec

        Niestety zupełnie nie wierzę w opcje, które podałeś Strzelcu 🙂
        Mógłbym do nich dorzucić coś równie nieprawdopodobnego:
        3. jadę do Maroka, na pustyni spotykam kosmitów z Jowisza, którzy mówią, że jestem ich zaginionym dzieckiem i zabierają do domu 😉

      • Piotr

        Hm, wydają mi się nieco dziwne. Jakoś nie bardzo widzę, żeby fotowyprawa zakończyła przygodę z fotografią. To musiałaby być bardzo nieudana fotowyprawa 🙂 Natomiast sprzedawanie przedmiotów potrzebnych do uprawiania hobby po to, żeby uprawiać to hobby, jest trochę pokręcone.

  12. ka_tula

    a ja próbowałam delikatnie podrążyć temat z małżonkiem (bo strasznie kusi) ale usłyszałam veto 🙁

  13. ka_tula

    tu nie chodzi o kasę 🙁 (wpadła mi dodatkowa kasa więc mogłabym jechać) ale o męskie wyobrażenie o tym kraju.

  14. Piotr

    A całkiem serio to Sławek (nasz przewodnik i obieżyświat) twierdzi, że Maroko to jedyny znany mu kraj, w którym kobieta może wejść sama w ciemny zaułek i wyjść w takim stanie, w jakim weszła.
    Co nie znaczy, że byśmy Cię puścili samą robić jakieś rozpoznanie ciemnych zaułków 😉

  15. mąż_ka_tuli

    No to dobra… podpisujcie to zobowiązanie, bo w razie czego chciałbym mieć za co kupić nową żonę 😀

    • Piotr

      Ka_tula zdecydowanie wraca do Polski (jeśli pojedzie). Opłaty celne i sanitarne za wwóz do Polski wielbłądów są stanowczo za wysokie.

      • ka_tula

        ka_tula nie jedzie.
        Może na inną wyprawę 🙂 ta Praga jesienna to aktualna?

        • Piotr

          Praga na razie nieaktualna. Nie damy rady zrobić dwóch dużych wyjazdów tak blisko. Może na zimę się odważymy (poprzednio było zimą i mieliśmy szczęście mieć fantastyczną pogodę jak na luty).

  16. wzrokowiec

    No dobra. To jaką najmniejszą kwotę trzeba zebrać, żeby tam pojechać i przeżyć?
    Te 5 tysięcy zł wystarczy, czy picie i prowiant na pustynię trzeba będzie kupować sobie samemu?

    • Piotr

      Podana kwota wystarczy – na jedzenie i picie na pustyni również 🙂
      Może natomiast nie starczyć na fotografowanie 😉 – tzn. nie obejmuje napiwków, a tam miejscowi za fotografowanie ich oczekują zapłaty, więc jeśli zechcesz jakiegoś poskramiacza węży w Marakeszu fotografować, to negocjujesz z nim cenę. Negocjowanie będzie stanowiło część zabawy, choć mamy świadomość, że to jakby próbować ograć Kanadyjczyka w hokeja. Bakszyszu za fotografowanie nie żądają natomiast krajobrazy i budynki 🙂

      • mąż_ka_tuli

        Według mnie 6000 to minimum.
        Z tego co czytałam to wodę najlepiej pić butelkowaną (nie wiem czy jest przewidziana w wyżywieniu) więc to będzie trzeba sobie kupować. “Bakszysze” w jakiej walucie? i jakie to kwoty zwykle? 🙂
        Jak czytałam to szczepienia nie są wymagana ale ogniska cholery bywają w tym kraju. Służba zdrowia gdy coś się stanie – płatna. Jakiś prezent też trzeba by bliskim przywieźć 🙂

        • Piotr

          Kwota dolarów, którą się zabiera ze sobą, powinna wystarczyć na jedzenie i picie – no chyba że ktoś ma naprawdę nieprzeciętny apetyt. Na pustyni wszystko dają – nie trzeba mieć niczego ze sobą. Będzie mineralna w zamkniętej butelce, sałatka (można ją jeść) i prawdopodobnie tadżin, czyli podstawa kuchni marokańskiej (w zasadzie zawsze bezpieczny, bo gotuje się długie godziny).
          Opłaty za pozowanie zależą od zdolności negocjacyjnych 🙂 I od tego, ilu miejscowych chce się sfotografować 🙂
          Co do przywozu – to planujemy przywieźć zdjęcia. A jakby ktoś chciał na pamiątkę przywieźć wielbłąda, to 6000 zł raczej mu nie starczy 🙂

  17. ka_tula

    hmm :-)) tym razem to ja pisałam ale z kompa Piotra nie zauważyłam, że on ostatnio tu pisał i nie zmieniłam :-))

  18. Sławek

    Małe sprostowanie – 6000 zł na przeciętnego wielbłąda powinno wystarczyć:))
    Teraz o ubezpieczeniu:
    W ramach ceny wyprawy Fundacja zapewnia Uczestnikom ubezpieczenie kosztów leczenia za granicą (do 20.000 euro), następstw nieszczęśliwych wypadków (do 30.000 zł) oraz bagażu (do 1.000 zł). Polisa wystawiona jest przez Signal Iduna Polska Towarzystwo Ubezpieczeń S.A. z siedzibą w Warszawie przy ul. Jasnej 14/16a. Ta informacja jest zawarta w umowie- zgłoszeniu.
    Jeśli ktoś chce poczytać, mogę przesłać szczegółowe warunki ubezpieczenia.

  19. Saldgor

    Tak dyskutujecie, a zdecydował się ktoś w końcu? 🙂 Bo ja tak.

  20. Nedyarrd

    A po co mi nowy obiektyw 😛 Używam 18-200 i dwóch innych dodatkowo i w razie czego. Zdjęć nie sprzedaję, a taka podróż. Ehh… akurat pożyczki nie dostanę i żona mnie nie puści, nie wiem co gorsze. Pojechałbym nawet jakbym miał stracić jeden z moich obiektywów 😛 (byle nie puszkę 😉

  21. Sławek

    Witam,
    jeżeli jeszcze ktoś nie wie, to lekko zmienił się termin wyprawy. Wylatujemy z Warszawy 4 listopada o 15.30, a wracamy 12 listopada o 14.45.

  22. strzelec

    Małe info dla zainteresowanych: właśnie trwają targi turystyczne w Warszawie. Krajem partnerskim tegorocznych targów jest Maroko! http://www.ttwarsaw.pl/pl/o-targach/maroko-kraj-partnerski-tt-warsaw-2011.html
    Pawilon A1 – trudno nie zauważyć, bo przy samym wejściu.
    Będą foldery, informacje i inne marokańskie atrakcje. Szczególnie smakowicie zapowiada się występ jazzowego (!) zespołu z Maroka w sobotę.

  23. strzelec

    No i byłem na MTT Warsaw! Maroko jak w supermarkecie, więc nie wystarczy być na targach – trzeba jechać do Afryki 🙂 Daktyle i baklawe jadłem, kilo folderów wziąłem, a miły pan w doniczce na głowie był uprzejmy mi napisać “strzelec” po arabsku.
    Fajne na targach były spotkania z podróżnikami pod ogólnym tytułem “jak tanio podróżować po świecie” oraz występy zespołów: profesjonalne zespoły, nie żadne koła gospodyń wiejskich 😉 Świetne tematy na foto dla przyjemności. Zagadywałem nawet nielicznych fotoamatorów przy scenie, ale to nie byli nasi z forum DFV.
    Pobyt na targach to jednak przygotowanie mentalne do fotowyprawy!

  24. strzelec

    Małe “co nie co” z targów pojawi się jako zajawka na galerii DFV…

  25. Piotr

    No i mamy komplet. Możemy przyjmować zgłoszenia na przyszły rok 😉

  26. strzelec

    No! Nieledwie, bo miesiąc pozostał do wyjazdu, a tu cisza :-/ Na forum DFV nie ma co za bardzo zaprzątać uwagi forumowiczów, ale tu u naszych cicerone fotograficznych chyba można. Na razie dobra wiadomość i bonus: do atrakcji w programie doszły wodospady d`Ouzoud, największe w płn Afryce, ponad 100 m. Przydadzą się umiejętności nabyte na warsztatach w Szklarskiej 🙂
    Pani Ewa z Fundacji M.Kamińskiego wspominała coś o przygotowywanym pakiecie dokładnych info dla uczestników, więc na razie nie poruszam innych tematów.
    Coś z kręgów DFV mało uczestnikó, ujawniło się z pięciu… Czyżby reszta czytała wyłącznie DC 😉

    • Saldgor

      Ja to już się zaczynam stresować 🙂 Zwłaszcza, że w październiku mam ślub kolegi (zgadnijcie kto będzie robił zdjęcia…), a zaraz po tym Rzym. Koniec września, a ja jeszcze nie gotowy. Ciągle mam wrażenie, że czegoś nie mam i coś powinienem kupić co mi się w Maroku przyda…
      Piotrze, mam pytanie o twój gps logger. Zamierzasz codziennie zgrywać dane czy masz zamiar włączać go tylko “gdy potrzeba”? Bo pamięć 100tyś sekund to trochę za mało chyba na tydzień wyprawy.

  27. Sławek

    W drodze powrotnej mamy długą przerwę w Lizbonie. Może uda się wyskoczyć na jakiś nocny spacer po mieście połączony z fotografowaniem z ISO 1600 (bo statywy będą w głównym bagażu). Chyba, że wszyscy już będą mieli zapchane karty pamięci:)
    Pomysłów na nowe wyprawy jest sporo, ale to na razie pieśń bardzo dalekiej przyszłości…

    • strzelec

      Lisbon Story … jestem na tak! 😀 Wysokie ISO i VR!
      Pomysły są na wyprawy w ogóle czy na fotowyprawy? To ważna różnica.

    • Saldgor

      Co do tej Lizbony to również jestem na Tak! Tylko trzeba sobie dokupić dodatkowe karty pamięci 🙂 A swoją drogą to lecąc tranzytem można opuścić lotnisko? Nawet jak to jest kraj UE? Wydawało mi się, że nie wolno, bo ktoś może nadać bagaż, “uciec” podczas przesiadki i odpalić bombę w swoim bagażu…

  28. Sławek

    Pomysły są i na wyprawy i na fotowyprawy:) Ale na razie koncentrujemy się na Maroku.
    Z tą bombą to chyba nie tak źle – myślę że bagaże są dostatecznie prześwietlane. Mam nadzieję, że nas wypuszczą.
    Zdjęcia z wysokim ISO i VR jak ktoś ma VR. Ja nie mam, więc będę musiał być jak Old Surehand:)

  29. strzelec

    Ale, ale… niedługo wyprawa, a na Szturchańcu błędne daty podane… Powinno być: 4 – 12 listopada, na stronach fundacji także plączą się w zeznaniach! A po co to piszę jak już jest komplet? A tak kontaktowo piszę…
    Pozdro dla uczestników! 🙂

  30. Sławek

    Wiemy już gdzie spędzimy dwie pierwsze noce. To riad (hotel przerobiony z tradycyjnej rezydencji) Bahia Salam. http://www.riadbahiasalam.com/
    Miejsce wygląda nastrojowo i pewnie stanie się pierwszym plenerem fotograficznym. Ceny są tu wysokie jak na Maroko, ale dzięki kilkutygodniowej bitwie negocjacyjnej dla nas są znacznie niższe:) Jako ciekawostkę mogę podać, że facet, z którym negocjowałem, ma na imię Osama:)
    Oprócz hotelu jest tu też spa, więc można skorzystać jak będą wolne miejsca (też pewnie uda się ugrać jakąś zniżkę).

    • Piotr

      Polecam obejrzenie galerii zdjęć hotelu. I zapewniam, że żadne prośby uczestników nie skłonią nas do tego, aby przedłużać pobyt w hotelu 🙂 Fotografować hotel można zamiast spania albo śniadania :))

  31. strzelec

    Fajna impreza w Krakowie od 19 – 23 października br. dla “Marokańczyków” i nie tylko: http://www.festiwalmaroka.pl/ Pora przygotować się mentalnie 😉

  32. Sławek

    Jeszcze informacja o pozostałych noclegach. W Ouarzazate prawdopodobnie będziemy spać w hotelu Amlal (www.hotelamlal.com), w kanionie Todra w hotelu Kasbah Taborihte (www.kasbahtaborihte.com) a na pustyni – na tym biwaku
    (http://www.okfoto.pl/test/main.php?g2_itemId=8801&).

  33. strzelec

    Zdjęcia z Maroka pooglądałem, ale generalnie mam niedosyt, bo są tylko w Internecie. Dlatego pomyślałem o trwałej formie naszych peregrynacji: album. Koncepcję rozszerzyłem trochę na forum DFV w wątku o Maroko: http://www.dfv.pl/forum/viewtopic.php?pid=109835#p109835 Wcześniej pomysł rzuciłem w korespondencji do Piotra (nie odrzuciłeś pomysłu od razu, więc rozumiem, że myślisz Piotrze, bo “zagwozdkę”wrzuciłem? :-))
    Ma to sens? Chciałoby się nam?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *