Blisko, jeszcze bliżej

polska rosiczka

„Jeśli twoje zdjęcia nie są dość dobre, to znaczy, że nie byłeś wystarczająco blisko” – pamiętacie? Któż nie pamięta. W mijający właśnie weekend testowaliśmy tę maksymę na roślinności Borów Dolnośląskich i… tam też się sprawdziła, przynajmniej do pewnego stopnia. Fotografowaliśmy rosiczki jak smoki, mchy jak palmy i wrzosy o kielichach jak lilie, a wszystko to dzięki temu, że podsuwaliśmy obiektywy wystarczająco blisko. Okazało się przy tym, że czasem bywa za blisko, a płaszczyzna ostrości może wypaść w środku obiektywu – wtedy mianowicie, gdy przesadzimy z uzbrajaniem aparatu w dodatkowy sprzęt makrofotograficzny. Następnym razem spotkamy się we Wrzosowej Krainie za rok, a tymczasem pamiętajcie: jeśli widzicie kogoś przycupniętego w lesie i kiwającego się w przód i w tył, to prawdopodobnie nie jest to gajowy z chorobą sierocą, tylko fotograf łapiący ostrość.

kwitnący wrzos

Publiczność wybiera
Pudełko w pudełku w pudełku

7 komentarzy

  1. Gimper

    To prawda makro fotograf na łące z boku wygląda jak osoba delikatnie mówiąc nie całkiem normalna

  2. Dlaczego przy fotografii zbliżeniowej “wszyscy i zawsze” stosują metodę kiwania. Stosowałem ją na samym początku mojego fotografowania z użyciem monopodu. „Wszyscy” stosują, bo ktoś kiedyś napisał, że jest to jedynie słuszna, najlepsza metoda. Nie, zwłaszcza przy rosiczkach – nie! Kiwanie daje często przypadkową płaszczyznę ostrości. Palec zwykle nie nadąża za sygnałem z mózgu. Przy rosiczkach (mam ich na koncie tysiące) czy grzybach najlepiej stosować ręczne ustawianie ostrości na wybrane kropelki rosy miodowej albo oko schwytanego owada oraz użyć małego i całkowicie rozkraczony statyw, woreczek/poduszkę czy nawet własny but jeżeli mamy LV i ruchomy wyświetlacz. Mamy czas na precyzyjny wybór kadru. Jest też czas na zmodyfikowanie oświetlenia blendą. Jeżeli stosujemy dozbrajanie obiektywu przystawką afokalną, ręczne ostrzenie na określony punkt z wykorzystaniem lupki też daje najlepsze wyniki. Nie trzeba się spieszyć. Jeżeli mamy podgląd głębi ostrości, mamy bardzo dużo czasu na dobranie właściwej GO przez dobór odpowiedniej przysłony. Pełny komfort pracy.

    • Ewa

      Nie wszyscy i nie wszędzie, ale jeśli chodzi o uzyskanie jak największego powiększenia – a przy rosiczkach często o to chodzi, szczególnie jeśli nie ma się idealnego sprzętu – to najlepszą metodą jest ustawienie ostrości na minimalną odległość i przysuwanie się, niechby i ślizgając obiektywem po bucie. Nie jest to stricte kiwanie, ale prawie. A gdy już się wie, jak bardzo da się zawęzić kadr, to można go cyzelować.

  3. A już myślałem, że zapowiadało się na jakiś skandal obyczajowy 😉

  4. Sewo

    Patrząc na rosiczki z punktu widzenia muchy muszę westchnąć – dlaczego śmierć musi być taka piękna?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *