Ile warte jest zdjęcie

Dżelady, Etiopia
Sytuacja, gdy ktoś za umożliwienie robienia zdjęć, żąda udostępnienia do nich praw majątkowych, nie jest ani nowa, ani wyjątkowa. Tutaj o dziwnych zwyczajach, panujących wśród organizatorów festiwali jazzowych, pisze Jerzy Gumkowski. Jakkolwiek zwyczaj, że „jak kogoś wpuszczę na koncert, to ma on dla mnie robić zdjęcia” jest skandaliczny, to ma on jeden pozytywny aspekt – wyraźnie jednak zdjęcia są nadal coś warte, skoro ktoś ich potrzebuje. A to, że nie chce za nie płacić – to świadczy nie o tym, że produkt jest bezwartościowy, ale o tym, że niekupujący nabywca ma nadzieję dostać to za darmo.

Rynek na zdjęcia w dalszym ciągu istnieje – zdjęcia są potrzebne, zdjęć się używa, zdjęcia są poszukiwane. Problem z niskimi cenami oferowanymi za fotografie wynika tylko z tego, że skoro da się je dostać za darmo, to po co płacić?

I dla jasności: z niską, bliską zerowej wyceną fotografii nie ma nic wspólnego ich liczba. To, że obecnie miliony ludzi robią zdjęcia, to nie jest powód, dla którego za zdjęcia dostaje się pieniędzy niewiele lub wcale. Powód jest tylko jeden – liczba chętnych do oddania za darmo jest na tyle duża, że motywacji do płacenia jest niewiele. Gdyby nikt nie oddawał zdjęć za darmo (a naruszenia praw autorskich były karane szybko i skutecznie – co jest osobnym tematem), to w internecie mogłyby być miliardy zdjęć, a i tak byłoby oczywiste, że ich użycie wymaga zapłacenia autorowi.

Nie apeluję o nieoddawanie zdjęć za darmo w imię obrony rynku zawodowców. Raz, że takie apele i różne akcje nie mają żadnego sensu, a dwa – dlaczego amator miałby martwić się o portfele zawodowców? Zresztą nieoddawanie zdjęć jako żelazna zasada też nie zawsze ma sens. Ktoś nam pomógł, dlaczego mu nie podziękować zdjęciem? Są też instytucje charytatywne czy organizacje non-profit, które warto wesprzeć w różny sposób.

Proponuję przemyśleć natomiast kilka kwestii:

  • Jeśli ktoś czegoś od nas chce, to znaczy, że to coś ma dla niego pewną wartość. Jeśli ktoś chce od nas zdjęcie, to nie jest to pstryk bez wartości. Oddajemy więc nie coś darmowego, ale coś, co dla obdarowanego ma całkiem konkretną wartość.
  • Jaka to wartość? Proponuję bardzo prostą metodę ustalenia, ile warta jest fotografia. Zastanówmy się, ile będzie musiał wydać chętny na nasze zdjęcie, jeśli mu go nie damy? Dostanie od kogo innego za darmo, bo chętnych do oddania jest dużo? To znaczy, że w tym przypadku i nasze zdjęcie ma finansową wartość zero. Będzie musiał zatrudnić kogoś ze sprzętem i umiejętnościami? Czyli nasza fotografia jest warta tyle, ile zatrudnienie fachowca, który przyniesie prace co najmniej równie atrakcyjne.
  • Komu naprawdę zależy na tym, aby nasze zdjęcia trafiły w świat? Być może zależy nam samym – jeśli ktoś ma taką presję na zaistnienie, chce się pokazać albo uznał, że obecność jego prac w danym miejscu jest mu do czegoś potrzebna, to wartość jego fotografii jest w tym przypadku zerowa lub nawet… ujemna. Ujemna jest wówczas, gdy to fotografowi zależy bardziej na „puszczeniu” zdjęcia niż osobie, która ma je dostać.
  • Nie ma nic złego w wymianie uprzejmości w rodzaju: „ty mnie tu wpuścisz, a ja ci odpalę fajną fotkę”. Jeśli tylko na końcu obie strony będą zadowolone. A nie gdy jedna będzie później miała poczucie, że została łosiem, bo się narobiła, zaoszczędziła komuś kosztów zawodowego fotografa, a nie ma z tego nawet poczucia satysfakcji.

Cała sztuka polega na tym, aby dając – nie czuć się później wykorzystanym. A także w tym, aby umieć zdecydować, co dla nas jest ważne i przedstawić jasno swoje stanowisko. To się podobno nazywa asertywność.

Powyżej – trzy dżelady poproszone o bezpłatne pozowanie.

Podaj mi tylko rękę
Toskania w kwietniu… a może we wrześniu?

2 komentarze

  1. Andrzej2

    Kiedyś podobna sytuacja była z naszym czołowym związkiem sportowym i zdjęciami z meczów kadry narodowej. Szczegółów nie pamiętam. Pamiętam mniej więcej „argumenty”. „No jak to? To przecież skandal. Później my, czyli związek, chcemy wydać jakąś broszurkę czy informator i okazuje się, że żadnych zdjęć nie mamy a tyle akredytacji udzieliliśmy”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *