MiniFotobook: Siedem fotografii I

Piotr Dębek, Siedem fotografii I

Przed wciśnięciem spustu migawki trzeba podjąć wiele decyzji technicznych i estetycznych, przeważnie zauważyć i rozwiązać kilka problemów, dostrzec słabe i mocne punkty sceny – pierwsze ukrywając, drugie eksponując. O tym piszę na przykładzie siedmiu fotografii w najnowszym MiniFotobooku „Siedem fotografii I”. Mam nadzieję, że lektura będzie przyjemna i pouczająca.

Tradycyjnie na nową pozycję w naszym sklepiku przez tydzień obowiązuje kod zniżkowy: 7fotografii , ale uczestnicy naszych warsztatów i fotowypraw przed zakupami niech koniecznie sprawdzą swoje skrzynki pocztowe! 🙂

W naszym sklepiku nieco zmian organizacyjnych. Rozbudowaliśmy i uporządkowaliśmy stronę z najczęściej zadawanymi pytaniami. Zmniejszyliśmy także liczbę danych w formularzu do składania zamówienia: ponieważ nie wysyłamy nic pocztą ani kurierem, nie potrzebujemy fizycznego adresu nabywcy. Teraz wystarczy wpisać imię, nazwisko i adres mailowy (dodatkowo dla osób kupujących na firmę są pola do podania danych indentyfikujących firmę oraz NIP-u). Inne zmiany wynikają z dostosowania sklepu do nowych przepisów konsumenckich, np. dodatkowe zapisy w regulaminie oraz zmiana przycisku „Zamawiam” na „Kupuję i płacę” (prawodawcy uznali, że ktoś może być zaskoczony, że jak kupuje, to też płaci, więc trzeba to napisać wprost – serio, serio). Także konieczność zaznaczenia rezygnacji z prawa do zwrotu to efekt nowego prawa (niemniej niezależnie od przepisów, jeśli ktoś coś kupi i nie pobierze pliku, to na życzenie rezygnacji zwracamy wpłacone pieniądze bez żadnych pytań).

PS. Ze względu na upadłość firmy Migut Media oraz możliwą utratę licencji na „Digital Foto Video” przez spółkę FPlus jest prawdopodobne, że niedługo roczniki 2007-2010 będą musiały zniknąć nie tylko z naszego sklepiku, ale w ogóle z rynku. Byłoby szkoda, bo nawet jeśli ktoś ma wersje papierowe tych wydań DFV, to w PDF-ie szybciej można znaleźć potrzebny artykuł, a i przechowywanie plików jest wygodniejsze niż gromadzenie papieru – zwłaszcza z pomocą bezpłatnego spisu treści wszystkich wydań DFV. 🙂 Niniejszym zapraszam na wyprzedaż roczników 2007-2010 „Digital Foto Video”, a niezależnie od obniżonej ceny kupujący co najmniej 3 z najstarszych roczników mogą skorzystać z kodu byem1gut obniżającej cenę jeszcze o 10%.

 

Wypijmy za kolor
O ciekawości świata tego

5 komentarzy

  1. wzrokowiec

    Piotrze, piszesz, że roczniki niedługo znikną z rynku. Ale ja tutaj czegoś nie rozumiem.
    Przecież na rynku wtórnym będzie chyba można nimi handlować prawda? Zatem jeżeli teraz prywatnie kupisz sobie od wydawcy po 100 egzemplarzy każdego rocznika, to będziesz je mógł potem prywatnie sprzedawać. A że wydawca sprzeda Ci je teraz po cenie promocyjnej, to nikogo to nie powinno potem obchodzić.
    Gdzie jest błąd w moim rozumowaniu?

    • Piotr

      Parę błędów. 🙂 Żaden dystrybutor ani sklep nie kupuje egzemplarzy, a podpisuje umowę dystrybucyjną lub kolporterską, rozliczając się ze sprzedanych sztuk po ustalonym okresie rozliczeniowym. Tym bardziej nie da się “kupić egzemplarzy” w przypadku e-wydań – mamy umowę dystrybucyjną z FPlusem, którą syndyk może (aczkolwiek nie musi) wypowiedzieć. A jeśli wypowie, to żadnych nowych nie będzie zawierał, bo syndyk jest od szybkiego ściągania pieniędzy z czego się da, a nie od długoterminowych umów.

  2. wzrokowiec

    Nie rozumiem 🙁
    Czy ja mogę kupić 100 pdf-ów? Mogę. A mogę je później odsprzedać? Też mogę.

    • Piotr

      Nie problem, że nie rozumiesz, dopóki nie zakładasz księgarni. 🙂 Choć byłbyś z pewnością ulubionym klientem hurtowni – jako jedyny byś kupował za gotówkę i nie robiłbyś żadnych zwrotów. 🙂

    • Piotr

      A tak serio, to obawiam się, że nie masz racji. Nawet w przypadku fizycznych egzemplarzy czasopism trzeba mieć umowę z wydawcą na dystrybucję – stąd duże wydawnictwa (typu Axel czy Bauer, bo FPlus to maleństwo) ścigają stolikowców za sprzedaż bez umowy (ścigają słusznie, bo z egzemplarzy sprzedawanych ze stolików wydawnictwa nie mają ani grosza, a te stolikowe egzemplarze oficjalnie zostały zniszczone przez dystrybutorów jako zwroty…).
      W przypadku e-wydań dochodzi jeszcze ta kwestia, że w polskim prawie e-book nie jest produktem (jak papierowa książka), ale usługą, co ma dodatkowe konsekwencje, niezależnie od komplikacji wynikających z uregulowań na udostępnianie treści.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *