Śniadanie pod Kazbekiem

IMG_7698_b

Ale zanim było śniadanie, był oczywiście poranny plener w cieniu wielkiej góry. Cień sobie poszedł wraz ze wschodem słońca, a my fotografowaliśmy kolejną górę, która zawsze jest zakryta chmurami i nigdy jej dobrze nie widać. Dopóki my nie pojawimy się tam na sesję fotograficzną. Poniżej wykonany na tle Kazbeku portret grupowy tej części fotowyprawy, która była dość twarda, by wstać na kolejny wschód słońca.
Poranek pod Kazbekiem był ciekawy z kilku powodów. Góra z jednej strony, Cminda Sameba z drugiej, a wcześniej droga, której się nie zapomina. Jeśli ktoś myśli, że widział naprawdę trudną drogę, to powinien przyjechać pod cerkiew Cminda Sameba. Warto – co widać na górnym zdjęciu.

IMG_7746_b

Gruzja na 59 gigabajtach
Między Pamukale a Knossos

6 komentarzy

  1. Pierwsze zdjęcie to klasyka. Aż wstyd powiedzieć, ale przegapiłem, ze to to miejsce. Z drugiej strony takich ujęć powstały tysiące, więc może nie ma czego żałować.

  2. Andrzej2

    Chomik, żałuj. Zresztą wszystko już było, a swoje własne, osobiste jest najsmaczniejsze 😉
    A już to drugie z jest pewnością nie do podrobienia. Nawet przez Ewę i Piotra 😀

  3. Oczywiście – wykonanie też się liczy.

  4. ET

    Nie zgodzę się co do drogi… droga na Kazbek w porównaniu do tej co było trzeba pokonać do Uszguli to jak porównanie autostrady do ścieżki rowerowej 🙂

    • Piotr

      Pod względem długości – owszem, wygrywa Uszguli, ale pod względem tego, co kierowcy wyprawiali z samochodami, żeby dojechać – stawiam na Kazbek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *