Jak zostałem sponsorem drużyny piłkarskiej

Lalibela, Etiopia

Piłkarze i ich kibice to u nas od dawna kronika kryminalna, ale ten sport może być całkiem bezpieczny do oglądania, nawet z bliska i bez asysty szturmowego oddziału policji. Ja zostałem kibicem etiopskiej drużyny piłkarskiej. I to nie tylko kibicem, ale nawet sponsorem.

W Etiopii turysta kontaktując się z tubylcami, sporo czasu spędza na negocjacjach. Nie są to jednak negocjacje z terrorystami, nie grozi nam typowa dla krajów arabskich nachalność. Uliczne negocjacje to coś między żartobliwym pojedynkiem retorycznym a pogawędką o pogodzie. Idę sobie przez Lalibelę, a obok mnie drepcze 7-letni, na oko, maluch, który całkiem niezłą angielszczyzną, ładnymi zdaniami, przekonuje mnie, że powinienem wspomóc jego edukację i kupić mu podręcznik do nauki angielskiego. Na uwagę, że całkiem dobrze idzie mu z tym angielskim, od razu odpowiedział, że robi jeszcze stanowczo zbyt dużo błędów i bez tego podręcznika nie osiągnie poziomu wymaganego, aby dostać się na zagraniczne studia.

Innym razem po kwadransie dyskusji z grupą młodzieży dałem się przekonać, że powinienem wspomóc ich pasję sportową, kupując im piłkę. Po wynegocjowaniu gatunku piłki (stanęło na plastiku), chłopcy urządzili uliczny mecz, a nasza grupa fotowyprawowa miała okazję do fotografowania ulicznych popisów. Zostałem więc nie tylko sponsorem drużyny piłkarskiej, ale także opłaciłem sesję fotograficzną. 😉 Zostaliśmy jeszcze zaproszeni na oficjalny mecz, który miał się odbyć następnego dnia o 9 rano, ale wówczas mieliśmy już zaplanowane fotografowanie zbudowanych przez anioły kościołów.

Negocjacje w Etiopii, choć częste, nie są tak stresującym doświadczeniem jak np. w Turcji czy Egipcie. Czasem negocjuje się zgodę na fotografowanie – rzadko, bo Etiopczycy przeważnie zgadzają się na robienie im zdjęć bez żadnych opłat. Jednak można też wynegocjować aranżację sesji fotograficznej.

Poniżej „moja” drużyna piłkarska, powyżej sponsorowana piłka w akcji, a po prawej okazja do sprawdzenia własnych sił w negocjacjach z Etiopczykami, a kto wie – może nawet szansa na zostanie sponsorem drużyny piłkarskiej? W każdym razie: wracamy do Etiopii, a fotowyprawa odbędzie się na przełomie stycznia i lutego 2014. Zapraszam!

Lalibela, Etiopia

Łowca żubra poszukiwany!
Fotografia to za mało

4 komentarze

  1. szalas

    nie widać na koszulkach i piłce logo sponsora…;)

  2. pewnie podpisał gdzieś markerem na piłce… no ale fakt powinno zostać pokazane 😀

    • Ewa

      Niestety, nasze logo jest za duże żeby się zmieściło na piłce. Przed chwilą sprawdzałam 😉
      Następnym razem będzie trzeba zasponsorować piłkę plażową.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *