Na fotowyprawach nawet gwiazdy mają dużo czasu i niekiedy wloką się niemiłosiernie. Sami zobaczcie na tym filmie.

A tak już bardziej serio, materiał zebrany podczas sekwencyjnego naświetlania pozornego ruchu gwiazd można składać na różne sposoby. Tradycyjna metoda to smugi na fotografii powyżej albo film, gdzie gwiazdy majestatycznie przesuwają się po niebie. Można też jednak zrobić takie rozleniwione gwiazdy, które się zagapiły i nieco rozciągnęły… Już po zmontowaniu tego filmu Ewie przyszła do głowy wersja, gdzie te gwiazdy poruszałyby się ruchami dżdżownicy, ale to już może następnym razem. Jedna z zalet interwałowej metody fotografowania nocnego nieba to właśnie możliwości różnorodnego montażu materiału w obróbce – coś, czego nie dostaniemy przy klasycznym, wielogodzinnym naświetlaniu na jeden raz. Wystarczy raz posiedzieć te dwie godziny na wzgórzu, a później już można kombinować na różne sposoby.

Gwiazdy nad Tafraoute, Maroko

Wzgórze z tego filmu i powyższego zdjęcia znajduje się na obrzeżach Tafraoute, małego miasteczka w Maroku. Kilkoro uczestników fotowyprawy do Maroka zdecydowało się zarwać noc, żeby poćwiczyć fotografowanie nocnego nieba. Warunki były niezłe, choć dalekie od ideału. Skały na pierwszym planie oświetlone były latarnią stojącą przed ostatnim domem w mieście i musieliśmy trochę kombinować, żeby nam nie prześwietlała dołu zdjęć, ale za to niebo było prawie bezchmurne (jedna malutka chmurka plącze się po filmie).

Na naprawdę dobre warunki można liczyć dopiero w Etiopii, w górach Semien: ponad 3000 m n.p.m., najbliższe miasto i jego świetlny smog parę setek kilometrów dalej, krystalicznie czyste powietrze, dobrych miejsc na pierwszy plan do wyboru. Oby tylko była bezchmurna noc! Co, niestety, wcale nie jest pewne.

 
Dziękujemy! Niech Ci światełko zawsze świeci z właściwej strony! :)

Ewa i Piotr