Toskania: Piaggio i dzwony rurowe

Piaggio w Pitigliano, Toskania

Pitigliano to miasteczko pełne kontrastów. Kiedy jest słonecznie – a na południu Toskanii często jest słonecznie – stwierdzenie to można rozumieć dosłownie: w wąskich, kamiennych uliczkach plamy światła i zwały cienia tworzą kontrast trudny do fotograficznego ogarnięcia. Ale nawet gdy uprzejma chmura zasłoni słońce, to dalej jest to miejsce pełne kontrastów, tyle że innych.

Artyści w Pitigliano, Toskania

Z jednej strony, mamy tu wąskie kaniony uliczek pomiędzy kamiennymi domami. Stare, naprawdę stare budynki, bramy, z których ostatnia warstwa farby zeszła jeszcze przed wojną (która to była wojna, pozostaje do ustalenia), pranie wiszące nad ulicami wśród plątaniny kabli, babulinki robiące na drutach w otwartych drzwiach swoich mieszkań, trójkołowe samochody Piaggio o konstrukcji pamiętającej dzieciństwo babulinek. Z drugiej strony, Pitigliano to miasto artystów i dusz kreatywnych. Przypomniały mi o tym dźwięki Dzwonów rurowych Mike’a Oldfielda, dobiegające z otwartego okna na uliczce, na której kadrowałam niebieski samochodzik w otoczeniu pasujących do niego, obdrapanych murów z dużą ilością zwisających i sterczących z nich dodatków. Sklepiki w zerodowanych kamienicach sprzedają ręcznie robione drewniane zabawki, torebki ze starych opon, biżuterię tworzoną na miejscu z bóg-wie-czego, obrazy stare i nowe, lampki nocne z części samochodowych i ciuchy o stylistyce zdecydowanie awangardowej. Nawet reklama sklepu mięsnego jest bardzo kreatywna, choć niekoniecznie apetyczna. Stare miasto z powiewem świeżości – czego więcej potrzebuje kreatywność fotografa?

Dzik z Pitigliano, Toskania

 

Toskania: od świtu do zmierzchu
Toskania: właściwy rytm

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *