Szkocja z Hasselbladem: ostatnie zamki

 

Fotowyprawa z Hasselbladem, Zamek Eilean Donan, Szkocja

Dzisiejszy dzień był kwintesencją losu fotografa w Szkocji: wiecznej pogoni za światłem. Światła nie ma, bo leje albo chmurzy się. Za chwilę światło niespodziewanie się pojawia, więc trzeba pędzić szukać pierwszego planu, omijać jakieś krzaki, wspinać się na górkę albo brnąć przez błota w stronę wybrzeża. Albo się zdąży, albo się nie zdąży. Jak się nie zdąży, to się czeka, aż znowu słońce raczy smagnąć smugą światła zamek, kamień, jesienny las lub odległą górę. Czeka się i czeka, chmury pędzą po niebie, zacznie padać, sytuacja zapowiada się beznadziejnie, więc nie warto czekać i trzeba iść dalej. Jak się odejdzie odpowiednio daleko od wszystkiego fotogenicznego, to słońce znowu wyskakuje, oświetla i trzeba pędzić i szukać miejsca do ustawienia statywu.

 

Warsztaty fotograficzne w Szkocji, Hasselblad X1D i zamek Stalker

Do ostatniego promyka

Gdy pakowaliśmy bagaże do autobusu w Broadford, było pochmurno, ale sucho. Praktycznie całe 30 kilometrów do mostu łączącego Skye z główną częścią Wielkiej Brytanii lało tak, że ledwie drogę było widać. Zaraz jednak za mostem, tuż przed postojem przy Eilean Donan, padać przestało, choć rozchmurzyło się tylko trochę. Sam zamek był w cieniu, natomiast w jego tle pojawiły się podświetlone chmury. Gdy sesja zbliżała się do końca, nagle światło pojawiło się na samym zamku – co oczywiście oznaczało przedłużenie fotografowania do ostatniego promyka na murach.

Podobnie, choć w innej kolejności było przy zamku Stalker. Gdy jeszcze siedzieliśmy w autobusie, światło było na zamku. Gdy pędziliśmy w stronę wybrzeża – przeszło na góry. Gdy zeszliśmy na plażę, wróciło na chwilę na zamek – ale to jeszcze nie było optymalne miejsce do rozstawienia statywu, bo Stalker nie miał w tle najładniej oświetlonej góry. Gdy jednak dotarliśmy na koniec plaży, skąd zamek miał właściwe tło, słońce przestało świecić na zamek, chwilę później przestało świecić na góry, a wreszcie całkiem się schowało.

U góry Eilean Donan, niżej Stalker z drugą najładniejszą górą w tle.

before
after

 

Hasselblad X1D: ile się da wyciągnąć z RAW-a

I na koniec jeszcze zdjęcie z okolic Nest Point. Niekoniecznie najciekawsze zdjęcie, ale najtrudniejsze jeśli chodzi o rozpiętość tonalną sceny. W kadrze było słońce, więc ekspozycja była skorygowana tak, aby nie przepalić źródła światła i oczywiście cała reszta sceny zrobiła się bardzo ciemna. Na zdjęciu prosto z aparatu wszystko, poza okolicą słońca, jest czarne. Z RAW-a „troszeczkę” daje się wyciągnąć…

Estetyka to sens fotografii
Szkocja z Hasselbladem: portret Szkotki

5 komentarzy

  1. Na wyciągniętym RAW-ie widać wyraźny banding (pomijając już szum i zabrudzenie matrycy). Aparaty Nikona i Sony (FF i APS-C) poradziłyby sobie tu lepiej. No ale Ty i Ewa macie Canony, to dla Was pewnie objawienie.

  2. Jerry

    Nastepna fotowyprawa z Phase One? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *