Kościół w winnicy, Słowenia, fotowyprawa

Słowenia: z Alp nad Adriatyk

zakończenie ostatniej tegorocznej fotowyprawy

Na koniec fotowyprawy do Słowenii zupełnie zmieniliśmy klimat. Z górzystej północy, gdzie tłem dla zdjęć były szczyty Alp i Dolomitów, przenieśliśmy się w śródziemnomorskie klimaty wybrzeża Adriatyku. Zmiana klimatu, zmiana scenerii, zmiana nastroju, ale nadal byliśmy w tej samej Słowenii.

Kościół w winnicy, Słowenia, fotowyprawa

Gdzie zła pogoda to dobra pogoda

Zanim jednak przenieśliśmy się na słoneczne południe, zaliczyliśmy kilka mglistych i pochmurnych plenerów. Poranna sesja w wąwozie Vintgar na szczęście odbyła się przy pełnym zachmurzeniu. Na szczęście – bo to najlepsze warunki do fotografowania głębokiego kanionu z płynącym jego dnem strumieniem. Praktycznie na koniec zaplanowanej sesji wyszło słońce i można było się przekonać, że w takich sytuacjach zła pogoda to dobra pogoda. Spieniona na kamieniach woda zaczęła się błyszczeć w sposób nie tylko trudny do opanowania, ale po prostu wyglądała dużo mniej atrakcyjnie. Dobrze, że była już pora wracać do samochodów.

Pasiaste pole, Słowenia, samotne drzewo, kolorowe pasy

Pasiaste pola

Wyzwaniem była natomiast pochmurna i lekko mglista pogoda na następnym plenerze. W drodze na południe zatrzymaliśmy się na wzniesieniu z widokiem na pasiaste pola, samotny kościółek i rząd słupów wysokiego napięcia. Przez długi czas bardziej się tego można było domyślić niż zobaczyć. Mieliśmy jednak dobre warunki do czekania – idealne miejsce na ustawienie statywu mieściło się na tarasie kawiarni, gdzie serwowano m.in. pyszne miejscowe białe wino. W końcu trochę się przejaśniło (albo to wino nam rozjaśniło spojrzenie na świat) i zabraliśmy się za fotografowanie. Efekty i tak wymagały ciężkiej pracy obróbkowej, kontrast był śladowy, a do tego niska przejrzystość powietrza zjadła sporą część ostrości. Bardzo przydał się „szesnastobitowy grzebień” i toskański sposób edycji. Najpopularniejszy motyw z tej scenerii, czyli kościół wśród kolorowych pól i linie wysokiego napięcia na prawo od niego, znajdziecie w galerii naszego przewodnika Piotra Skrzypca, a powyżej mniej znane drzewko na lewo od tamtego kadru.

Najlepszy przewodnik po Słowenii

Sukces naszej fotowyprawy to w równej mierze doskonała pogoda, która dała nam piękne mgliste kadry, jak i starania oraz wiedza naszego przewodnika. Piotr Skrzypiec zaprowadził nas na najciekawsze, osobiście wyszukane plenery. Niekiedy spotykaliśmy tam innych fotografów, często jednak tylko nasza grupa rozstawiała tam statywy. Trzeba przyznać, że Słowenia robi się coraz popularniejsza fotograficznie.

Piran o świcie, Słowenia, warsztaty fotograficzne

Finał w Piranie

Ostatni etap fotowyprawy do Słowenii to wizyta w adriatyckim Piranie. Mieliśmy tam wieczorną sesję na murach z widokiem na panoramę miasta, a następnego dnia przed świtem eksplorowaliśmy uliczki i nabrzeża. I to by było na tyle.

Była to nie tylko ostatnia sesja na fotowyprawie do Słowenii, ale także nasza ostatnia tegoroczna fotowyprawa. W następny weekend jedziemy jeszcze fotografować jesień w Karkonoszach, a w listopadzie i grudniu będziemy w Warszawie, gdzie Ewa poprowadzi warsztaty z edycji zdjęć, ale dalsze fotowyprawy dopiero w 2020 roku.

Dziękujemy! Niech Ci światełko zawsze świeci z właściwej strony! :)

Ewa i Piotr