Powrót z Etiopii

Ostatnia aktualizacja:

My wróciliśmy, nasz bagaż jeszcze wraca. Najważniejsze, że wszyscy cali i zdrowi, ze zdjęciami i sprzętem fotograficznym. Koszulki i statywy wrócą, mam nadzieję, przed następną fotowyprawą.

Powyżej zdjęcie grupowe przed jednym z klasztorów w Lalibeli (z udziałem gospodarza), a poniżej fotografia wyjaśniająca do czego służy ranger. Ranger służy głównie do malowniczego wyglądania. Teoretycznie ma jeszcze chronić przed atakiem lamparta, rekina i yeti – prawdopodobieństwo zagrożenia ze strony tych trzech jest podobne.

  1. Bravo i jak miło widzieć znajome twarze. No to teraz do dzieła : obrabiać , obrabiać i publikować , my też chcemy sie cieszyć 🙂

  2. Co tam bagaże, nie zawsze docierają (wiem coś o tym)! Ważne, że Wy wróciliście, i to w takiej samej ilości, jak na początku fotowyprawy! 🙂 Już się cieszę, także na szczegółową relację i zdjęcia!

  3. Wieeeeelkie dzięki za wspaniałą wyprawę!!!. Podziękowania dla Wszystkich !!!! za to ,że byli razem, za serdeczność ,za ciepłą atmosferę,za możliwość wspólnego przeżywanie,doświadczanie,smakowania Afryki,za wspólne podziwianie kościołów w Lalibeli,wędrowanie po górach Siemien,za spotkania z małpami ,kozicami , nowo narodzonymi jagniętami,za wspólne fotografowanie wodospadów,klasztorów,za pływanie po jeziorze Tana,za wschody i zachody słońca,…….za niekończące się rozmowy……..
    o przysłonie,czasie naświetlania, histogramie,zdjęciach gwiazd i ……dużo by tak jeszcze można wyliczać.
    Do tej pory zastanawiam się,czy to wszystko wydarzyło się naprawdę.
    Zosia

  4. Podziękowania za wspólną wyprawę i organizację!

    Dla cierpliwie śledzących relację miło mi zakomunikować, że wasze sabaty i rytuały (pod przewodnictwem…) się powiodły 😉 Wszystko co mogło się spóźnić się spóźniło, a na koniec nasze bagaże zaginęły. Na wszelki wypadek nie jechałem windą tylko drałowałem po schodach… 😉

    Tak, tak. Zdjęcia mam już na komputerze. Teraz się zabieram za selekcję i obróbkę.

    1. Na wszelki wypadek nie jechałem windą tylko drałowałem po schodach…

      Ale nas załatwiłeś! Zaplanowana przez nas akcja z windą miała być na deser!
      😉

      1. No myślałem, że będę twardy, że tego nie powiem, ale nie umiem no!! Żałuje że nie pojechałem i zazdroszczę tym co byli. I boje się oglądać galerię zdjęć z Etiopii na dfv 🙂

      2. Jak ktoś ma problemy z zazdroszczeniem to niech weźmie pod uwagę następujące aspekty:
        Gorąco, zimno, komary, pył, zalane obiektywy, upierdliwi miejscowi, biegunka, nadwyrężone kolana, spóźnione loty, męczące kontrole, zaginione bagaże…

        Ale i tak to warte było tych wszystkich zrobionych zdjęć 🙂

        1. Saldgor odrobinę przesadza. W porównaniu z Marokiem to miejscowi byli wyjątkowo delikatni i taktowni, a zupełnie bez porównania łatwiejsi w fotografowaniu. Komary były tylko w Bahyr Dar, a zimno wszędzie indziej. Więc albo komary, albo zimno. No i te komary jakieś wybrakowane, bo niemalaryczne. O nadwyrężony kolanach nic nie wiem, zgłaszano tylko skręcone kostki.

        1. Nawet nie było w połowie tak strasznie, jak zapowiadaliśmy 🙂 Kurzyło się trochę tylko na ostatnim etapie (Bahyr Dar), komary, też tylko w Bahyr Dar, były jakieś upośledzone, niemalaryczne, prąd zawsze był, jedzenie było aż za dobre (nie dotyczy indżery), dwie skręcone kostki i dwie lekkie niestrawności to prawie bez problemów 🙂

      3. Piotrze, chciałem ich trochę na duchu podnieść 🙂

        A nadwyrężone kolano to ja 🙂 kostka swoją drogą. W ogóle moja lewa noga w pewnym momencie była w kiepskim stanie.

      4. Piotrze, chciałem ich trochę na duchu podnieść

        Dzięki Krzysiu!!!
        A Ty Piotr jesteś sadystą?
        Powiedziałbyś coś złego o tej wyprawie, żebyśmy mniej cierpieli!

  5. O, to ja nie byłem w Etiopii a mam tak samo, raz jest mi gorąco, raz zimno, wokół zawsze jacyś upierdliwi miejscowi, raz biegunka, raz to drugie …, nadwyrężone kolana (zjawisko stałe), spóźnione tramwaje, zaginione rzeczy w mieszkaniu, które jeszcze wczoraj były na właściwym miejscu … tylko rangerów brak 🙁

  6. Dziś zupełnie przypadkiem oglądałem film BBC o Wielkich Rowach Afrykańskich, dużo było o Etiopii, ponad połowa ujęć z lotu ptaka, rozmarzyłem się … nawet Was tam na dole widziałem.

  7. Piotrze nie zgadzam się – Indżera była wyśmienita szczególnie ten lekko pikantny sosik… mniam mniam 😉 – Swoją drogą tuszę, że pomimo Twojego jej odbioru chętnie byś ją zjadł jeszcze raz w jej “naturalnym środowisku” 😉 – jak my wszyscy zresztą…

    1. No ba, sosik był taki, że nawet indżera wchodziła. Chętnie wróciłbym do indżery, jeśli poprzedziłby ją spacerek po którymś z klasztorów Lalibeli 🙂

  8. Swoją drogą to ciekawe, że ten wątek ożył kiedy uczestników fotowyprawy tu nie było, bo byli zajęci … smakowaniem sosików do indżery 😉 Spodziewaliśmy się, że dajemy doping i rozgrzewkę do rozkwitu wątku po ich powrocie z Etiopii i przelaniu na ekrany tych wspaniałych wrażeń i relacji… A tu kicha! ;-(
    A to, co wyrabia się na wątku o Etiopii na forum DFV, to już ludzkie pojęcie przechodzi! Jakieś RAWy, sRAWy… 😉
    Luuuudzie, napiszcie coś Etiopii, RAWy i JPEGi fajne są, ale życie, które jest podróżą (także do Etiopii) jest fajniejsze! 🙂

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Dziękujemy! Niech Ci światełko zawsze świeci z właściwej strony! :)

Ewa i Piotr