Wiatraki z Kinderdijk, Holandia

Holandia: wiatraki i dzikie konie

Ostatnia aktualizacja:

Jesteśmy w Holandii, więc fotografujemy wiatraki. No nie, to wcale nie takie oczywiste. Wiatraki w Holandii oczywiście się trafiają wcale często, ale takie jak w Kinderdijk, to spotkać można jeszcze tylko w Zaanse Schans. Kinderdijk i Zaanse Schans to dwa największe skanseny w Holandii i wiatraków na ich terenie jest sporo. Za nami sesja w Kinderdijk, drugie spotkanie z wiatrakami wkrótce. Co istotne, wiatraki na terenie tych skansenów są dość blisko siebie, więc można je układać w rzędy, szeregi lub różne kombinacje geometryczne – wystarczy trochę pochodzić.

Wiatraki z Kinderdijk, Holandia

Wiatraki tutaj to nie tylko budowla, ale cały funkcjonalny mechanizm. Sesje mieliśmy o wschodzie słońca, gdy skansen jeszcze jest nieczynny, więc i wiatraki są unieruchomione, ale pod koniec pleneru jeden z nich został wprawiony w ruch, co dało grupie sporo radości z eksperymentami z różnymi czasami naświetlania. Generalnie – w okolicy pół sekundy ekspozycji pęd skrzydeł wiatraka już widać całkiem wyraźnie.

Koń fryzyjski, Holandia

Tym, co jest jeszcze bardziej niezwykłe w Holandii, a także bardziej unikatowe, są stadniny koni fryzyjskich. Ta rasa koni powstała na terenie dzisiejszej Holandii, miała swoje momenty świetności w czasach rzymskich i średniowieczu, a później prawie zanikła. Dzisiaj nie jest łatwo znaleźć stadninę, specjalizującą się w koniach fryzyjskich. A zdecydowanie warto poszukać, bo konie fryzyjskie są piękne – duże, czarne (oficjalnie: kare), z charakterystyczną bujną i długą grzywą oraz ogonem, a także szczotkami na pęcinach. Kiedyś był to koń bojowy, dzisiaj – głównie rekreacyjny.

Koń fryzyjski, Holandia

Najłatwiej można je zobaczyć w… filmach. Chyba nie trzeba tłumaczyć, czemu robią karierę kinową? A wbrew mrocznemu wyglądowi i pozom, które prezentował nam ten fryz, to konie przyjazne i chętnie współpracujące z człowiekiem.

Pole tulipanów o wschodzie, Holandia, z drona, tulips, DJI Mini

Reszta fotowyprawy upływa nam leniwie wśród pól tulipanów. Ot, wschód słońca w tulipanach, zachód w tulipanach… Byliśmy koło Rotterdamu, teraz jesteśmy na północy Holandii i fotografujących jest tu bardzo niewielu, przeważnie wręcz nie ma nikogo oprócz naszej grupy.

Tulipanowy rozmazaniec, Holandia, technika intencjonalnego poruszenia zdjęcia, ICM

Uczestnicy fotowyprawy obfotografowali tulipany w różnych kolorach pojedynczo i w grupach, a potem przyszedł czas na rozmazańce, czyli zdjęcia intencjonalnie poruszone, jak powyżej. O następnym etapie, czyli wielokrotnych ekspozycjach – w następnym odcinku.