Dolce vita

Toskania

Dzisiaj była Siena z monumentalną katedrą i dolina d’Orcia, ale ponieważ wieczorem, już po kolacji, była dłuuuga degustacja lokalnych win, gdzie padało mnóstwo trudnych słów, jak „Brunello”, „Sangiovese”, „Nobile” czy „DOCG”, a jest już po północy, więc dzisiaj będzie krótko. Chciałbym przestrzec wszystkich, że taka fotowyprawa to wcale nie jest dolce vita, tylko ciężka harówa. Ot, dzisiaj na przykład: cały dzień łażenia po Sienie, w tym dwie godziny w zimnej katedrze, wieczór gdzieś pod Montepulciano, później skromna kolacja (ze 3 kilo pysznego włoskiego żarcia na osobę), do tego niezłe lokalne wina (5 euro za butelkę), a po kolacji jeszcze degustacja win regionu trwająca do północy. A o 5.45 trzeba być już w autobusie jadącym na wzgórza pod Pienzą! Widzicie, jakim trudom i wyrzeczeniom trzeba podołać, by przekazać Wam tę relację? Mam nadzieję, że doceniacie nasze poświęcenie i wysiłki.

Powyżej jakaś miejscowa roślinność. Pełno tu tego rośnie.

 

Od mgieł pod Pienzą po umierające miasto
Mury, mury, mury

9 komentarzy

  1. Arkadiusz

    Toż to straszne. Dramat normalnie. Współczuję… Ciężki ten Wasz los…

  2. a to wy po wschodzie WYRUSZACIE NA WSCHÓD? Śpiochy!

  3. ania

    Biedactwa…jak byście juz z sił opadli podmienimy Was…a wy sobie poczywac pod winnąroślą będziecie :):)

  4. Adam

    To rzeczywiscie ciezko….dam wsparcie we wrzesniu 🙂

  5. szalas

    katedra to poszła jakoś biegusiem – tylko 2 godziny??? 🙂

  6. niko

    2 godziny, to bardzo mało, ja tyle prawie spędziłam tam nie robiąc zdjęć(wtedy jeszcze nie miałam tego wirusa), tylko podziwiając, a jest co, to naprawdę piękne miejsce…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *