Dolina San Gimignano

Toskańskie pakowanie

Ostatnia aktualizacja:

Powoli zbliża się czas pakowania na fotowyprawę do Toskanii, więc podzielimy się naszymi planami – nie po to, żeby się koniecznie dokładnie wzorować (choć praw autorskich do pomysłu na zapakowanie się nie zastrzegamy 🙂 ), ale by zainspirować, zwrócić uwagę na pewne kwestie i może pomóc przy własnych decyzjach pakunkowych.

Dolina San Gimignano

Toskania to dość nietypowa fotowyprawa, bo ze stacjonarną bazą przez większość jej trwania. Nie będziemy musieli się niemal codziennie pakować i rozpakowywać, więc będzie trochę dodatkowego czasu np. na spotkania i dyskusje o zdjęciach. Żeby się lepiej rozmawiało, zabieramy notebooka – 15 cali to większy temat do dyskusji niż nieco ponad 3 cale LCD na tylnej ściance aparatów. Jeśli ktoś zabierze notebooka z oprogramowaniem do edycji, z pewnością będzie miał okazję skonsultować z Ewą kwestie obróbkowe. Jedziemy autobusem, więc waga sprzętu nie stanowi problemu!

Istotną i wiecznie niedocenianą kwestią jest sposób noszenia sprzętu fotograficznego. Będziemy sporo spacerować i dużo czasu spędzimy w plenerach, więc sprzęt powinien jak najmniej obciążać, a jednocześnie być jak najłatwiej dostępny. Znaleźliśmy złoty środek: plecak i pas Lowepro Street&Field wraz futerałami. W plecaku lądują te rzeczy, które są potrzebne kiedyś, później, być może albo wcale. Na pasie wieszamy wszystko, co jest potrzebne często – najczęściej stosowane obiektywy, karty pamięci, akumulatory, filtry. Dzięki temu plecak nie jest ciężki, a jego waga jest równo rozłożona na oba ramiona, natomiast najczęściej potrzebne rzeczy są pod ręką, a ich ciężar spoczywa na biodrach, a nie na barkach i kręgosłupie. W optymalnych warunkach do plecaka nie sięga się wcale, a służy on głównie do noszenia przypiętego statywu (który, owszem, może się przydać całkiem często).

Oprócz rzeczy oczywistych, jak aparaty, karty pamięci (duuużo! to w końcu fotowyprawa!), ładowarki i statywy (wieziemy wypożyczone do testów dwie bardzo ciekawe konstrukcje Benro z serii Traveler Flat), zabieramy trochę drobiazgów: wężyki do wyzwalania migawki, logger GPS firmy Pentagram (choć jeśli ktoś nie ma jeszcze loggera, a ma smartfona z wydajną baterią, to polecamy darmowy GPS Logger), rejestrator dźwięku Zoom H-1 (planujemy nagrać nieco materiału filmowego, choć nie mam pojęcia, kiedy zdążymy go zmontować), a także oczywiście filtry polaryzacyjne i filtry szare, w tym nowinki firmy Nisi, jak np. model o gęstości ND 2000. Lampa błyskowa, kabel TTL i filtry na lampę. W plecaku będzie pelerynka przeciwdeszczowa na aparat firmy Op/Tech USA – i mamy nadzieję, że pozostanie w plecaku przez cały wyjazd.

Najważniejsze oczywiście są obiektywy. Zabieramy zoomy pokrywające zakres od 10 mm do 400 mm (na lustrzankach z matrycami APS-C) oraz dwa rybie oka: koliste Sigmy i prostokątne Samyanga. Zapewne może dziwić, po co w Toskanii ogniskowa 400 mm i to jeszcze na APS-C, czyli jakby 660 mm na pełnej klatce? Na cóż tak niebezpiecznego będziemy polować, że potrzebna tak długa rura? Będziemy otóż polować na piękne pejzaże, które nie są niebezpieczne, ale płochliwe – owszem. Jeśli się takiego dorodnego pejzaża zobaczy stojąc na wzgórzu, to nie można podejść bliżej i użyć krótszej ogniskowej, bo wówczas piękny pejzaż się rozlezie, zdeformuje i zupełnie pogubi swoją zgrabną formę. A fotografowanie ze wzgórz to podstawa przy toskańskich krajobrazach – zobaczcie sobie dowolne ładne zdjęcie i zwróćcie uwagę, gdzie musiał być fotograf, żeby mieć taką perspektywę. Długie ogniskowe się przydadzą. Krótkie zresztą też. Jasne te obiektywy być nie muszą – jeśli tylko się nie będziemy zbytnio ruszać, to pejzaże nie będą uciekać, f/1.8 nie jest potrzebne, f/8 będzie w sam raz.

Na sytuacje niepejzażowe i niearchitektoniczne, a wymagające jasnego obiektywu zabieramy EF 85/1.8 – mały, lekki, miejsca nie zajmuje, jeść nie woła, więc nawet jeśli nie będzie szczególnie używany, to i o skoliozę nie przyprawi. W domu zostaje za to ciężki sprzęt do makrofotografii – Sigma 150/2.8 Macro i lampa pierścieniowa – nie przewiduję specjalnych łowów na robale, choć oczywiście zawsze coś może się trafić. Na takie trafione okazje zabieram zestaw pierścieni pośrednich, znacznie mniejszych i lżejszych niż ta Sigma. Miejsce w bagażu znajdzie też jeden Nikon – kompaktowy Coolpix przerobiony na fotografowanie w podczerwieni.

Jeśli jesteście już spakowani, to polecam jeszcze lekturę na wyjazd (ale można zacząć przed wyjazdem): „Barbarzyńcę w ogrodzie” Zbigniewa Herberta, szczególnie eseje „Il Duomo” i „Siena”. Do kupienia też w wersji na Kindle’a (którego również polecamy).

 

PS. W menu „Nasz sprzęt i oprogramowanie” małe co nieco o systemie Street&Field firmy Lowepro.
PPS. U góry Toskania fotografowana ze szczytu wzgórza na ogniskowej 250 mm (matryca z mnożnikiem x1,6). Zdjęcie wykonane z San Gimignano. Będziemy tam też w tym roku. Niektórzy nawet dwa razy. 🙂

 

 
Dziękujemy! Niech Ci światełko zawsze świeci z właściwej strony! :)

Ewa i Piotr