Jaki obiektyw kupić, czyli pogotowie przedświąteczne

 

fotowyprawa Szkocja Skye

Z okazji Mikołaja i ogólnie sezonu prezentowego, dzisiaj wpis poradnikowy o tym, jaki obiektyw kupić. No bo najlepszy prezent dla fotomaniaka to oczywiście rozszerzenie jego możliwości fotograficznych, na przykład o nowe szkło. Tylko, no właśnie, jakie?

Najpierw trzeba ustalić pożądaną ogniskową lub zakres ogniskowych. Masz tendencje do używania dłuższych czy krótszych ogniskowych? A może w „szklarni” jest jakaś dziura, która irytuje (świadomie lub nie) i domaga się załatania? Najprościej ustalić to statystycznie, a pomoże w tym prosty programik Exposure Plot. Uruchamiamy go, w panelu po lewej wybieramy jakiś duży folder ze zdjęciami albo nawet wszystkie foldery (wybierając katalog nadrzędny i zaznaczając kratkę Include subfolders), po czym klikamy na górze Start analyzing. Exposure Plot analizuje tylko pliki JPG, więc osoby fotografujące wyłącznie w formacie RAW muszą skorzystać z czegoś innego – np. funkcji Lightrooma, jeśli go mają. Czekamy, a długość tego oczekiwania zależy od liczby zdjęć i ich EXIF-ów, które ów programik musi przemielić. Gdy już przemieli, zobaczymy piękne wykresiki:

Jakie ogniskowe były w użyciu?

jaki obiektyw kupić

Jak widać, ostatnio na Islandii używaliśmy przede wszystkim bardzo szerokich i szerokich obiektywów. Wyraźna „górka” jest też w okolicy 70mm – to górny zakres obiektywu 24-70, co pozwala przypuszczać, że nieco dłuższe ogniskowe też znalazłyby zastosowanie. Następne większe nagromadzenie kadrów to dopiero okolice 200mm, czyli końcowego zakresu 70-200, a potem jeszcze 280mm (200+telekonwerter) i 400 (końcówka obiektywu 100-400). Wynika z tego, że mamy tendencje do stosowania raczej szerokich kątów oraz… skrajnych zakresów obiektywów.

A jak z przysłonami?

Może potrzeba jasnych szkieł? Zajrzyjmy do zakładki Aperture:

jaki obiektyw kupić

Ogromna większość naszych islandzkich zdjęć powstała na przysłonie f/8 i w okolicy. Troszkę na f/22 – to zapewne przypadki, gdy trzeba było wydłużyć czas, a nie było pod ręką wystarczająco gęstego filtra szarego. Podobnie znikoma liczba zdjęć została zrobiona na f/4 – to te przypadki, kiedy albo trzeba było skracać czas, albo zmniejszać głębię ostrości. Były to jednak tak rzadkie przypadki, że nie uzasadniają zakupu jaśniejszego szkła. Dobra wiadomość dla nas: nie musimy wydawać pieniędzy na nowe obiektywy.

A jeśli jednak, to jaki obiektyw kupić?

Jeśli po przeanalizowaniu własnych wykresików dojdziesz do wniosku, że ty jednak musisz, to trzeba sobie jeszcze odpowiedzieć na kolejne pytania, a mianowicie o akceptowalną wagę, cenę i jakość. Tu już nie ma prostych odpowiedzi. Im jaśniejszy obiektyw, tym będzie cięższy. Im lepsza jakość, tym prawdopodobnie też będzie cięższy, a jednocześnie skuteczniej odchudzi kieszeń. Lekkie i tanie są konstrukcje ciemne i niezbyt solidne. Tu już nie pomogą wykresy i statystyki: dasz rady więcej dźwigać, czy nie? O ile więcej? I pamiętaj: obiektyw zostawiany w domu nie daje żadnych większych możliwości fotografowania poza tymi, które masz teraz.

P.S. Dobra wiadomość dla wszystkich spragnionych fotografowania w pięknych miejscach: po prawej stronie wiszą już zaproszenia na dwa fotowarsztaty, które odbędą się na początku przyszłego roku: Dęby Rogalińskie oraz Praga z góry na dół. Zapraszamy!

Odwlekacze decyzji dla fotografa
Software ważniejszy niż hardware

2 komentarze

  1. No to się nareszcie czegoś dowiedziałem o sobie i swoim sprzęcie.
    Teraz już wiem o co mam prosić w liście do Mikołaja – żeby zabrał z mojego plecaka połowę tego co mi wcześniej przyniósł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *