Photoshop układa się parami

W środowisku open source panuje zwyczaj, że pełne wersje programów oznacza się numerami parzystymi, a wersje próbne, testowe – nieparzystymi. I tak na przykład GIMP 2.6 to wersja stabilna, a 2.7 – rodzaj bety, przygrywki przed 2.8.

Od pewnego czasu trudno mi się oprzeć wrażeniu, że z Photoshopem CS jest podobnie, tyle że odwrotnie: wersje nieparzyste (1, 3, 5) są ważne, bo wprowadzają istotne zmiany, dużo udoskonaleń ułatwiających życie użytkownikowi. Natomiast wersje parzyste służą głównie do tego, żeby klienci nie zapomnieli o firmie. W CS4 jedyną innowacją, jaką pamiętam, była paleta masek. OK, zmian było więcej, ale pozostałe to drobiazgi na tyle nieistotne, że zupełnie nie przeszkadzały użytkownikom CS3 korzystać z tutoriali od CS4.

Za to CS5, w którym zmiany na pierwszy rzut oka były całkiem niepozorne (parę opcji dorzuconych tu i tam do starych okienek, co to jest?), pod względem użytkowania był wręcz rewolucyjny. Wprowadzone wtedy „inteligentne” narzędzia do retuszu tak bardzo ułatwiają edycję, i to nie tylko portretów, że ani przez chwilę się nie zastanawiałam nad sensownością przesiadki. Po prostu: retusz zdjęcia w CS3 i 4 wymaga o wiele więcej sił, czasu i cierpliwości niż w CS5.

A teraz pojawił się CS6 i mam mieszane uczucia. Od pierwszego rzutu oka widać, że jest inny, nawet po zmianie fabrycznego, ciemnego interfejsu na bliższy tradycyjnego, średnio szary. Prostsze okna, przyciski i ikony, czystszy ekran, w który nie trzeba się tak wślepiać, żeby znaleźć właściwy guziczek – to wszystko fajne i wygodne. Tylko czy zmiana skórki jest warta aktualizacji?

Z istotnych dla fotografa nowości mamy Camera Raw 7, z częściowo zmienionymi narzędziami w palecie podstawowej korekcji. Owszem, to fajna zmiana, ale – czy wystarczająco fajna? Czy daje nowe możliwości? Mamy dwa kolejne narzędzia do retuszu – Łatkę i Przesuwanie – wzbogacone o „inteligentne” algorytmy wprowadzone w CS5. To miłe, ale to drobiazg, wart co najwyżej wersji 5.1, a nie 6.0. Co tam jeszcze? Specjalne okienko rozmywania, w którym można ustawiać obszary i siłę rozmycia. Też sympatyczne, ale nie ma tam nic, czego by się nie dało załatwić starym rozmyciem soczewkowym i maską. Jeszcze są kosmetyczne zmiany w kadrowaniu, lekkie zamieszanie w paletach… no, dobra, uzbiera się tych zmian trochę. Moje mieszane uczucia dotyczą jednak tego, że żadna z tych zmian nie jest jakoś specjalnie istotna. Owszem, to co zostało zrobione, jest zrobione dobrze. Jest, wygląda, działa jak należy, nie wiesza się, jest wystarczająco intuicyjne i wygodne. Ale nie ma się czym zachwycić.

Ten sam problem co ja mają najwyraźniej inni recenzenci. Widziałam kilka zestawień pod hasłem „najlepsze nowości dla fotografa” i w każdym z nich zakradło się coś niefotograficznego: a to coś z 3D, a to film czy skomplikowane efekty tekstowe. Niezłe zapewne, skoro im się spodobało, ale niewiele mające wspólnego z fotografią. Pozostaje poczekać na CS7 – jeśli moja reguła wersji nieparzystych się sprawdzi, siódemka powinna być rewolucyjna. A tymczasem można się skupić na przyzwyczajaniu się do zmienionego interfejsu szóstki.

P.S. Zdjęcie powyżej inspirowane interpretacją Bałtyku przez Hiroshi Sugimoto, a wykonane z filtrem szarym Nisi ND 1000.

  1. Z punktu widzenia fotografa wydaje mi się, że ważnych zmian jest więcej – niby niepozornych a jednak istotnych. Choć może inaczej: zmian, które od lat się prosiły o wprowadzenie, ale nikt jakoś się nie mógł za to zabrać. Ot choćby narzędzie do kadrowania – nawet najzagorzalsi przeciwnicy Lightrooma już dawno temu przyznali, że w Photoshopie tak właśnie to powinno wyglądać i działać. No i wreszcie tak jest.

    1. OK, ale to jest zmiana kosmetyczna. Niezależnie od tego, czy się podoba czy nie (mnie w pierwszej chwili trochę zjeżyło jak mi się obrazek zaczął ruszać przy kadrowaniu), to nie jest coś, co radykalnie poprawia szybkość czy wygodę pracy.
      Z tymi “najzagorzalszymi przeciwnikami LR”, to masz kogoś konkretnego na myśli? 😉

      1. Nikogo, kogo byś znała, raczej chodzi o moich znajomych. Co do tego, co jest kosmetyką, a co nie – widzisz, to imho kwestia gustu… i tego co się używa. Z mojej perspektywy to raczej zmiany w CS5 byłyby kosmetyczne. No ale nevermind, generalnie po prostu uogólnienie które zaproponowałaś wydaje mi się mocno nietrafione.

      2. “Nikogo, kogo byś znała”
        No, ja też nie lubię filozofii LR, więc w tym sensie jestem “przeciwnikiem”. Ale do głowy by mi nie przyszło, że z kadrowaniem w PS było coś nie tak. Jest, jakie jest, i tyle. Jeśli ktoś używa na zmianę jednego i drugiego programu, to faktycznie różnica obsługi prostego narzędzia może być irytująca.

        Z mojej perspektywy to raczej zmiany w CS5 byłyby kosmetyczne.”
        Nigdy nic nie retuszujesz? Dla mnie zmiana, która z godziny czyszczenia zdjęcia robi 10 minut, jest wręcz epokowa.

        “uogólnienie które zaproponowałaś wydaje mi się mocno nietrafione”
        OK. To tylko szturchaniec 😉

      3. “Ale do głowy by mi nie przyszło, że z kadrowaniem w PS było coś nie tak.”
        Różnica jest gigantyczna. Doświadczony grafik może tego nie zauważyć, bo korzysta z tego typu sposobu kadrowania od dawna (choć ja np. używam PS’a od wersji 6.0 i nadal mam z tym kłopoty), ale fotograf ma z tym sporo problemów. Dwa przykłady:
        – obracanie i prostowanie zdjęć. Ludzie postrzegają świat w orientacji pion-poziom. Tak już jest, powodów jest sporo. Orientacja monitora, nasze własne wyczucie pionu, zróżnicowana wrażliwość mózgu na linie poziome i pionowe, kształt kadru etc. Najgorzej jest z ukośnymi. Tak więc kiedy trzeba wyprostować zdjęcie, a ono pozostaje nieruchome, za to obraca się ramka kadru, to nie raz trudno wyczuć, czy “to już” czy jeszcze pół stopnia w lewo.
        – kadrowanie z zachowaniem proporcji. Tu już od lat w Photoshopie była istna komedia. Chciałaś przekadrować tak, żeby kadr miał proporcje dajmy na to 16:9 i żeby po przekadrowaniu automatycznie się nie przeskalowało? Trzeba było kombinować jak koń pod górę: wpisać w pola szer-wys wymiary z jednostką długości (cm, cale, cokolwiek – byle nie piksele) i zostawić puste pole rozdzielczość. Inaczej wychodziła kaszana. 🙂

        Generalnie wraz z nadejściem LR środowisko fotografów podzieliło się nieco – na tych, którzy mają sporo wspólnego z grafikami oraz na tych, którzy przypomnieli sobie (lub odkryli – tak jak ja) jak to było w ciemni. Jedni zostali przy PS’ie, inni wybrali LR. Tak ja to przynajmniej widzę. Mój spór z jednym takim kumplem w tym temacie sprowadza się tak naprawdę do tego, że gość najwyraźniej nie dostrzega iż jest w równym stopniu grafikiem, jak fotografem. 😀

        “Nigdy nic nie retuszujesz? Dla mnie zmiana, która z godziny czyszczenia zdjęcia robi 10 minut, jest wręcz epokowa.”
        Retuszuję, po prostu niezbyt często. Zgadzam się, że jest o wiele łatwiej, ale dla mnie sprowadza się to do tego, że pewne rzeczy wykonuję szybciej i wygodniej, that’s all. A tymczasem zgodnie z Twoją systematyką należałoby uznać np. wersję CS2 za “kosmetyczną poprawkę” – choć to właśnie w tej wersji wprowadzony został moduł Photomerge. Doniosłości (pozytywnych i negatywnych :P) tego faktu raczej nie trzeba tłumaczyć.

      4. “Tak więc kiedy trzeba wyprostować zdjęcie, a ono pozostaje nieruchome, za to obraca się ramka kadru, to nie raz trudno wyczuć, czy „to już” czy jeszcze pół stopnia w lewo.”
        Poważnie w ten sposób prostowałeś zdjęcia? No to się nie dziwię 🙂
        Ja brałam linijkę, przeciągałam wzdłuż prostej linii i klikałam Wyprostuj. I już. Obrócone, wykadrowane.

        Ja nie mówię, że w tym nowym PSie nic nie ma. Jest całkiem fajny, tylko IMO mało nowatorski. Kadrowanie mnie akurat nie przekonuje. Ale na przykład na tym zdjęciu na górze horyzont był w leciutką beczkę. Więc wzięłam to nowe prostowanie szerokich kątów, jedno przeciągnięcie kursora i jest prosto. Wygodniej niż do tej pory. Dla kogoś, kto “robi w architekturze” to pewnie byłaby wybitnie istotna zmiana.

      5. “Ja brałam linijkę, przeciągałam wzdłuż prostej linii i klikałam Wyprostuj. I już. Obrócone, wykadrowane.”
        Tę technikę też znam i używałem – za kogo mnie masz? 😀 Ale też niewygodne w porównaniu ze swobodnym obrotem. Nie trafiam, to mogę przesunąć się jeszcze o milimetr. Przy takiej architekturze to bywa ważne. Zresztą czasem to wygląda tak, że nie szukam wcale linii poziomych ani pionowych tylko jakiegoś dynamicznego ułożenia ukośnego. I sobie kręcę, powoli – nie pasuje, nie pasuje… o, już pasuje. 🙂

        Co do narzędzia do korygowania zniekształceń w CS6 to też same superlatywy słyszałem. Sprawdzę, jak dłużej przy nim posiedzę, na razie po prostu nie mam powodów. LR4 zaspokaja wszystkie moje potrzeby. 🙂

      6. Swobodny obrót jest nieprecyzyjny z natury, więc do architektury to tak sobie. Z kolei gdy szukasz efektownych skosów, milimetr w te czy wewte nie ma takiego znaczenia.
        Anyway, używanie kadrownicy tak do jednego jak i drugiego w PS jest nieporozumieniem. Do tego służy(ło) narzędzie Move – łapiesz za rogiem zdjęcia i ciągniesz jak chcesz, a zdjęcie, a nie ramka, się obraca. OK, teraz można to też zrobić kadrowaniem 🙂
        Obawiam się, że dyskusja pt. co dla kogo wygodniejsze nie przyniesie sensownych rezultatów. Dla Ciebie LR, dla mnie nie 🙂

      1. Może pojawi się w regularnej wersji 6 bo ta to na razie chyba prerelease tylko? Wciąż używam CS4 i dla mnie to trochę szok ta zmiana interfejsu…od razu myślałem, że uruchomiłem Lightroom :/ a w nim do dziś nie mogę się odnaleźć niestety chociaż mam pełną wersję 3 i leży odłogiem…

      2. Pełna wersja jest już i nic mi nie wiadomo o dodatkowych funkcjach. Adobe raczej wypuszcza bety dość dopracowane: bywa, że coś tam się wiesza albo nie do końca dobrze funkcjonuje, ale żeby całkiem nie było funkcji, którą wprowadzą za miesiąc – to się nie zdarza. Przynajmniej jak do tej pory 😉

      3. Rozumiem…czyli Adobe szumnie zapowiedziało coś czego nie ma…może w kolejnej wersji. Albo jednak ten filtr nie był taki rewelacyjny jak im się na początku wydawało. Ewo czy mógłbym prosić o trochę wyjaśnienia nowych suwaków w nowym CR? Zniknął suwak jasności i ratowania świateł a pojawiły się nowe, trochę nie ogarniam…czy highlights teraz służy do ratowania świateł? a regulacja cieni to teraz nadal blacks czy może shadows? Ciut się pogubiłem bo na moje oko działają nieco podobnie…Czy może shadows jest zamiast Fill lights? Jak to jest? No i bardzo ważne pytanie: czy w nowym CR znowu poprawiono algorytm demozaikowania?

        1. Nie pierwszy raz planowali coś, czego potem nie ma. Moim zdaniem to dobrze: skoro nie udało się zrobić narzędzia porządnie, lepiej nie dawać go wcale.

          Suwaki w nowym ACR… a możesz poczekać parę dni do nowego DFV? Jest tam parę stron o tym plus filmy na płycie 🙂
          Nowe suwaki to nowy system korekcji, nie odpowiedniki starych. Tylko Blacks działa mniej więcej jak do tej pory. Whites to jego przeciwieństwo. Światła i cienie służą do regulacji jasności/kontrastu obszarów jasnych i ciemnych, ale nie ekstremów.
          Demozaicyzacją się nie interesowałam.

  2. Mnie się nigdy nie zdarzyło by oprogramowanie jakoś znacząco poprawiło moje zdjęcie. Jak zrobię dobre to byle czym wywołane będzie dobre. Jak kiepskie to choćbym nie wiem co wyprawiał i jakiego softu nie używał to będzie kiepskie. Można np. korygować dystorsję, ale z obiektywem TS i tak będzie lepiej.

    Może jakieś opinie o użytym filtrze Nisi? To chyba nowość na naszym rynku?

    A zdjęcie ilustrujące jest świetne. 🙂

    1. Tak, Nisi jest właśnie wprowadzane. Jak działa, widać: mocno wydłuża czas (11 EV) i cokolwiek zaniebieszcza, ale tu to akurat pasuje 🙂 Ogólnie, fajna rzecz. Bardziej szczegółowo będzie w majowym DFV.
      Dzięki za uznanie, mnie się ono też podoba 🙂 Nawiasem: horyzont był prostowany na okoliczność dystorsji. Lekkiej, ale jednak mi przeszkadzała. Nie mam T/S 🙂

      1. Dokładnie. Też myślę, że te niebieskości pasują idealnie.

        Też nie mam TS, ale chciałoby się mieć wszystko na gotowo czasem 🙂

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Dziękujemy! Niech Ci światełko zawsze świeci z właściwej strony! :)

Ewa i Piotr