Niech będzie pięknie. Nie wiem jak, ale żeby tak łaaaadnie, niech się wszyscy zachwycą! Nie, nie chcę się tym zajmować, niech się zrobi samo, wszystko mi jedno jak, ale ładnie żeby było. To chyba oczywiste, co znaczy „ładnie”: no tak ładnie i już.
Widzisz w powyższym stwierdzeniu siebie? Jeśli tak, to wpisujesz się świetnie w nowe trendy edycji zdjęć. Ma być jak najbardziej automatycznie, żeby się człowiek nie namęczył, no i… ładnie. Czyli zgodnie z modą: kolorowo, może być nawet nieco plastikowo, byle jak najbliżej ideału. I wszystko ma się dać automatycznie zmienić w edycji: od kolorów i ostrości po tło i oświetlenie.
Krokiem w tym właśnie kierunku jest nowa odsłona Photoshopa. W przeciwieństwie do poprzednich iluś wersji, rzeczywiście dodano coś nowego: mianowicie narzędzia o sztucznej inteligencji. Czy jest ona bardziej sztuczna, czy inteligentna, to już inna sprawa; istotny jest dla mnie raczej sam fakt, że się pojawiła i że w takim stopniu. Nie, żeby Adobe było z tym pomysłem pierwsze: istnieje już co najmniej kilka programów, które „inteligentnie” poprawiają twarze na zdjęciach, a taki np. Luminar ułatwia wymianę nieba już od pewnego czasu. Znaczące jest jednak, że również Photoshop idzie w stronę automatyzmów. Czy na końcu tej drogi jest Photoshop w postaci jedynej palety z przyciskiem „Zrób żeby było ładnie”?
Sprytny portret i nowe niebo
Inteligentne narzędzia są zasadniczo trzy: jedno do poprawiania portretów (większe oczy, światło bardziej z lewej, nie, jednak z prawej, gładsze policzki, więcej zmarszczek – albo może mniej?), drugie służy do automatycznego, jeszcze lepszego niż do tej pory zaznaczania włosów i innych tego typu obiektów o nieoczywistych kształtach, a trzecie jest specjalistyczne: służy do automatycznego rozpoznawania, zaznaczania i wymiany nieba na zdjęciach. Żeby było jeszcze łatwiej, Adobe dostarcza również kolekcję gotowych nieb do wymiany.
Jeśli macie ochotę na więcej szczegółów na ten temat, można je znaleźć na stronie PetaPixel, razem z filmikami żeby było lepiej widać w czym rzecz.
Różnijmy się pięknie
Jednym się nowe narzędzia przydadzą, innym nie, jednych zachwycą, innych może zniesmaczą. Moje własne przemyślenia na ten temat dotyczą jednak raczej kreatywności i indywidualizmu niż samego działania filtrów. Jeśli znasz narzędzia i wiesz, do jakiego wyglądu dążysz, to go uzyskasz. Sztucznie inteligentne filtry mogą pracę ułatwić albo przyspieszyć, ale jej nie zastąpią.
Lata temu, w jednym z pierwszych podręczników kreatywnej edycji w Photoshopie, pojawiła się opinia naprawdę warta zastanowienia: „Nie ma nic złego w filtrach z Photoshopa, one mogą się przydać. Problem tylko w tym, że już na pierwszy rzut oka wyglądają jak filtry z Photoshopa.” Pod tym względem nic się nie zmieniło: jeśli użyjesz gotowych filtrów, efekt będzie wyglądał jak z gotowego filtra, niechby nawet inteligentnego. Szybko, łatwo i bez wysiłku – owszem, to da się zrobić. Ale gdzie tu miejsce na kreatywność i indywidualne spojrzenie? Gdybyśmy wszyscy polegali tylko na automatach, to nasze zdjęcia miałyby wszystkie ten sam styl (a może nawet stylisko?), niestety, rozpoznawalny przez brać fotograficzną używającą tych samych automatów. Kolekcja gotowych nieb, teł i fryzur może i się czasem przydaje… ale jak byś się poczuł, gdyby kolega fotograf zagaił rozmowę słowami: „O, widzę że byłeś ostatnio na plenerze. Użyłeś nieba numer siedem, a dlaczego nie ósmego? Moim zdaniem bardziej by pasowało”.
Tych, którzy nie chcą poprzestawać na gotowcach, tylko chcieliby się nauczyć uzyskiwać taki efekt, jaki chcą, w sposób, jaki im pasuje, zapraszam na cykl warsztatów Photoshopa online.
P.S. Nieba na zdjęciach powyżej nie są wstawione, choć trudno powiedzieć, żeby „takie były” 😉