Kompresja czasu

Wyszło na to, że my się żegnamy dopiero wówczas, gdy się witamy ponownie. Początek poprzedniego tygodnia był dla nas tak gorączkowy, że nie zdążyliśmy uprzedzić, że wyjeżdżamy na tydzień. W ogóle ledwo co zdążyliśmy – ostatni artykuł do majowego wydania DFV oddaliśmy 20 minut przed odjazdem na lotnisko. Ostatnie dni przed wyjazdem wyglądały u nas jakby czas przyspieszył kilkukrotnie – jak na tym powyższym interwale. Ech, przydałoby się spowalnianie upływu czasu…

Już jednak wróciliśmy cali i zdrowi po tygodniowym ganianiu z aparatami po fantastycznej Toskanii. Rozglądaliśmy się nieco za duCheminem, który w tym samym czasie prowadził w Toskanii warsztaty. Niestety, duChemin miał w trakcie fotografowania w Pizie poważny wypadek (informacje tutaj i tutaj). Trzymamy kciuki za jego szybki powrót do zdrowia.

Postaramy się zdążyć zapowiedzieć nasze planowane zniknięcia. Za parę dni znikamy fotografować latające drapieżniki – jeśli ktoś ma ochotę się dołączyć, to zapraszamy!

 

 
Dziękujemy! Niech Ci światełko zawsze świeci z właściwej strony! :)

Ewa i Piotr