Mglisty poranek, Toskania

Nie szukaj własnego stylu

Z wypracowaniem sobie własnego stylu jest trochę jak z niemyśleniem o słoniach: im bardziej się starasz, tym bardziej się nie udaje. Jedyną szansą, żeby się udało, jest zupełne niestaranie się. Rozwijając się jako fotograf, możesz pracować nad wszystkim, oprócz stylu: techniką, kompozycją, edycją, koncepcjami. Próba pracy nad stylem to jak podnoszenie się samemu za włosy – był tylko jeden taki, który to potrafił. Ja wiem, że idę teraz pod prąd mnóstwa różnych poradników i nawet jednej książki, ale wszelkie porady dotyczące stworzenia sobie własnego stylu mają tyle sensu, co porady jak zostać bardziej inteligentnym. W obu przypadkach „da się z tym coś zrobić”, ale pracując nad bardziej podstawowymi umiejętnościami, których rozwój przełoży się na kwintesencję fotograficznej osobowości. Przełoży się, dodam, nie wprost i w niewielkim stopniu, ale inaczej się nie da i wszelkie drogi na skróty, presety obróbkowe, zasady i reguły to protezy – równie skuteczne, co protezy inteligencji.

Poranek w górach Quairang, Szkocja

Wymyślanie i pilnowanie, „co pasuje do mojego stylu”, a „co nie pasuje” to niemyślenie o słoniach. Nie trzeba pilnować, czy coś pasuje do własnego stylu, bo to pasowanie będzie oczywiste i naturalne, podobnie jak niepasowanie będzie równie oczywiście zgrzytać. Jeśli stylu trzeba pilnować, to znaczy, że albo stylu nie ma, albo to nie jest nasz styl.

Mglisty poranek, Toskania

Cały wysiłek włożony w kreację swojego stylu jest zupełnie daremny, bo po prostu widać sztuczność takich zabiegów. Jak bardzo by się nie starać, to i tak powstanie estetyczny frankenstein, w którym różne ciekawe same w sobie elementy nie tworzą całości.

Skąd więc wziąć własny styl? Po prostu – czekać aż sam przyjdzie. Pojawi się jako skutek uboczny nauki i rozwoju, efekt spasowania i umiejętności, i osobowości. Albo się i nie pojawi, trudno. Przyspieszyć się nie da, ale też spieszyć się nie ma po co, bo styl to zawężenie: z wielu możliwych tematów, technik i estetyk destyluje się tych kilka, które stworzą doskonałą całość. Zobaczcie, jak wspaniale jest zawężona wizja świata u najlepszego z żyjących pejzażowych stylistów – Michaela Kenny. I jeszcze – jak inaczej, ale także destyluje wizualnie Bruce Percy.

U góry wyspa Skye, niżej Toskania.

  1. Czy chcemy tego czy nie, to jednak jakis tam styl za nami sie ciagnie. No i nie zawsze tu chodzi nawet o tematy zdjec, ale rowniez technike wykonania i stopien przetworzenia naszych wyobrazen. Wchodzac np. na DFV w 90 % wiem kto zrobil zdjecie, bez patrzenia na nick, nawet jesli podobne tematy w swoich kadrach pokazuja rozni uzytkownicy.

    1. Oczywiście, że styl istnieje i różni jednego autora od innego, ale do tego dochodzi się stopniowo i naturalnie, a nie presetami i wymyślonymi regułami.

    1. Moda to nie styl, choć bywa, że jakiś styl bywa dość powszechnie naśladowany. Tak z dekadę temu wielu portrecistów próbowało zostać Andrzejem Draganem. 🙂

  2. „Skąd więc wziąć własny styl? Po prostu – czekać aż sam przyjdzie.”
    – Gorzej jak przyjdzie ten najmniej oczekiwany 😉

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *