Zamek Thurant przez winorośl, Złoto Renu, fotowyprawa

Złoto Renu: zamek Thurant zdobyty!

A my znowu w drodze – zaczęliśmy fotowyprawę Złoto Renu. Tym razem grupa docierała bardzo rozproszona – kilka osób samolotem do Frankfurtu, a później fotowyprawowym autobusem, kilka zaś przyjechało bezpośrednio samochodami z Polski. Miasteczko Alken w dolinie Mozeli jest położone na tyle blisko, że dla osób mieszkających w zachodniej Polsce prościej było dojechać tu bezpośrednio niż lecieć.

Zamek Thurant przez winorośl, Złoto Renu, fotowyprawa

Po dotarciu i wzmocnieniu się obiadem zdążyliśmy jeszcze przed końcem dnia na pierwszy plener fotograficzny. Nie było daleko – podjechaliśmy do zamku Thurant, który wznosi się dokładnie nad miasteczkiem Alken, gdzie przez kilka dni będziemy mieszkać. Jak widać przed końcem dnia zdążyliśmy, a sam zamek Thurant fotografowaliśmy zarówno przed, jak i po zachodzie słońca. Pogoda nam dopisała. Zanim słońce znikło za przeciwległym wzgórzem, czasem przeświecało na zamek i rosnące poniżej winnice. Na koniec dnia (a formalnie: już po jego zakończeniu, bo po zachodzie słońca) na niebie były pięknie podświetlone kolorowe chmury. Gdy zaś blask dnia słabł, fotografowaliśmy elegancko oświetlony zamek. Zamek Thurant uznajemy za fotograficznie zdobyty – do środka nie zdążyliśmy już zajrzeć, bo dotarliśmy już po godzinach zwiedzania, ale z zewnątrz go obfotografowaliśmy o złotej i niebieskiej godzinie.

Złoto i czerwienie Mozeli

Wieczorna sesja pod zamkiem, a ponad winnicami to nie koniec dzisiejszych doświadczeń. Po powrocie mieliśmy jeszcze degustację lokalnych win, pochodzących z winnicy należącej do hotelu. Oprócz poznawania smaków rozmaitych gatunków mozelskich win sporo dowiedzieliśmy się o metodach ich produkcji, rodzajach i klasyfikacji. Wiemy już, czemu nie stosuje się już korka, tylko zakrętki, jak długo może leżeć różowe wino i dlaczego powinno leżeć, a nie stać. Nie wiemy, czy ta wiedza wpłynie na fotografie, jakie uczestnicy fotowyprawy zrobią w najbliższe dni, ale z pewnością wieczór stanowił miłe wprowadzenie do czekających nas peregrynacji.

Zamek Thurant po zachodzie

Internet tu jest bardzo słaby (zarówno hotelowe wi-fi, jak zasięg sieci komórkowej), więc jeśli w najbliższych dniach relacje nie będą się pojawiały, to przyczyną będą braki w infrastrukturze telekomunikacyjnej, a nie nadmiar reńskiego. 😉

 
Dziękujemy! Niech Ci światełko zawsze świeci z właściwej strony! :)

Ewa i Piotr