Prowansja: konie z Camargue

Konie w galopie, Camargue, Francja

Dzisiaj był kolejny dzień fotowyprawy do Prowansji, w którym migawki grzały się do czerwoności, a ręce nie nadążały zmieniać kart pamięci. Wszystko to za sprawą koni z Camargue.

Najpierw konie, śniadanie później

Świt przywitaliśmy fotografując konie, także zachód słońca upłynął nam na sesji wśród błot Camargue. Fotografowaliśmy konie biegnące po wodzie, po piasku, wzbijające tumany pyłu na drodze ziemnej. Pod słońce, ze słońcem, pojedyncze i w grupach, ćwicząc statyczne portrety, panoramowanie pędzącego stada i zamrażanie go w pędzie.

Tak wspaniałą współpracę ze strony koni zapewniły nam trzy amazonki, z których najbardziej brawurowo jeździła drobna brunetka nie korzystająca z takich ułatwień jak siodło i strzemiona. Faktycznie, dzikie konie z Camargue nie są tak całkiem dzikie, choć miewają narowy, a niektóre zamiast pobiegać nam przed obiektywami próbowały zwiać, co skutkowało spektakularnymi pościgami.

białe konie w wodzie, galop, Prowansja, fotowyprawa

Dzikie konie z Camargue

Dzikość koni z bagien Camargue jest obecnie umiarkowana – każdy z nich ma właściciela, przyzwyczajone są też do ludzi na tyle, że odważają się podejść blisko, zwłaszcza że są ciekawskie jak wszystkie konie. Aby jednak były uznane za dzikie, czyli zakwalifikowane jako należące do manady, muszą spełniać kilka warunków. Przede wszystkim nie znają one stajni: przez cały rok spędzają dni i noce wśród rozlewisk Camargue. Muszą należeć do stada (manady) składającego się z co najmniej 4 klaczy rozpłodowych i mającego do dyspozycji co najmniej 20 hektarów. No i dzikie konie z Camargue nie są ujeżdżone – te, na których jeździły amazonki, już do manady nie należą i po pokazie zostały zabrane do stajni.

Koń z Camargue, zachodzące słońce, warsztaty fotograficzne, Francja

Choć więc konie pasą się na rozlewiskach Camargue swobodnie i przez cały rok, to szansa przypadkowego spotkania ze stadem pędzącym przez wodę jest zbliżona do trafienia głównej nagrody w totka. Zostawione same sobie konie jak to konie – większość czasu spędzają z głową w dół, skubiąc trawę.

Dla nas biegały przez ponad godzinę rano i wieczorem, co zaowocowało tysiącami zdjęć, które uczestnicy fotowyprawy będą żmudnie przeglądać w poszukiwaniu najlepszych, najbardziej dynamicznych ujęć.

Prowansja: długi dzień między wschodem a zachodem
Prowansja: dzień flaminga

9 komentarzy

  1. Mikołaj

    Lubię dużo koni, wyjątkowo atrakcyjna atrakcja

  2. Magda

    Czy w przyszłym roku też będzie Prowansja? Ja już się chcę zapisać.

  3. tomasziolkowski

    Piękne zdjęcia z całej wyprawy. Coś czuję, że w przyszłym roku Prowansja rozejdzie się jak ciepłe bułeczki.
    Konie – super. Ciekawe jak załatwiliście ten galop. Pewnie Piotr leciał na końcu z nagonką 🙂
    Ale komarów to wam nie zazdroszczę.
    To teraz lawenda.

  4. Jorg

    Wspaniałe zdjęcia i wspaniałe światło. Obstawiam, że zdjęcia autorstwa Ewy? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *