Wschód przy Torre sant'Andrea, Apulia

Na obcas włoskiego buta – fotowyprawa do Apulii

Ostatnia aktualizacja:

Pierwsza fotowyprawa do Apulii za nami, było fotograficznie, smacznie i intensywnie. Codziennie rozpoczynaliśmy dzień pięknymi wschodami słońca (choć z frekwencją na tych plenerach było różnie…), a kończyliśmy pysznymi kolacjami (tu frekwencja zawsze była stuprocentowa).

Wieczór przy Santa Caterina, Apulia

Długi włoski dzień

Kwietniowe wschody słońca wymagały wyjazdów na poranne plenery przed szóstą rano. Później wracaliśmy na śniadanie i po chwili relaksu ruszaliśmy w dalszą część fotograficznych eksploracji Apulii. Dzień kończyła kolacja – jak to we Włoszech, restauracje otwierają się dopiero o godzinie 20, więc dni były długie. W środku dnia były plenery w miasteczkach, a daliśmy radę upchnąć jeszcze kilka spotkań warsztatowych. Ale relacji na żywo już nie daliśmy rady zmieścić, więc wszystko opisujemy teraz, czyli już po powrocie z fotowyprawy do Apulii.

Wschód przy Torre sant'Andrea, fotowyprawa do Apulii

Spektakularne wybrzeża każdego dnia

Obcas włoskiego buta, który tworzy Apulia, jest na tyle wąski, że można codziennie rano mieć plener nadmorski o wchodzie słońca i o zachodzie. Korzystaliśmy z tej możliwości, choć znaczną część wieczorów rezerwowaliśmy na sesje w miasteczkach, nastrojowo oświetlonych lampami ulicznymi. Wybór był prosty – wybrzeża fajnie wyglądają i o wschodzie, i o zachodzie, a miasteczka ładnie oświetlone są tylko wieczorem. Niemniej plenerów na wybrzeżach było sporo.

Wybrzeże z lotu drona, Apulia, fotowyprawa

Wybrzeża Apulii potrafią być bardzo widowiskowe, bo w wielu miejscach tworzą je gipsowe klify, pełne łuków, jaskiń i skalnych ostańców. Przy tym klify te są niewysokie, w wielu miejscach można zejść nad samą wodę. Są więc okazje do fotografowania nadmorskich plenerów z dystansu, ale też z bardzo bliskiej odległości. Trzeba jedynie uważać na fale! Co ciekawe, wszystkie poranne plenery były praktycznie bezwietrzne, a morze było bardzo spokojne, za to wieczorem każdego dnia można było liczyć na efektowne fale rozbijające się o skały. Uczestnicy tegorocznej fotowyprawy do Apulii mieli więc okazję fotografowania zarówno bardzo spokojnego, niemal gładkiego morza, jak i wzburzonego, z efektownymi falami. Nie wiem, czy to prawidłowość, na którą można liczyć także następnym razem, ale w tym roku morskie krajobrazy okazały się bardzo zróżnicowane.

Wschód przy Monopoli, fotowyprawa do Apulii, długa ekspozycja, wschód słońca

Krajobrazy okazały się też całkiem przystępne, a fotowyprawa do Apulii – łatwa. Większość nadmorskich pejzaży można było fotografować z drogi lub chodnika, czasami tylko niezbędny był krótki spacer po łące. Jeśli jednak ktoś czuł się na tyle sprawny, żeby chodzić po nierównym terenie, można było zejść na skały przy samym brzegu. Można było – ale nie było to niezbędne, większość fotografii dałoby się wykonać prawie że z drzwi autobusu, którym jeździliśmy.

Primitivo i oliwa

Primitivo di Manduria, fotowyprawa do Apulii

Fotografia fotografią, ale staramy się też, aby nasze fotowyprawy były okazją do poznania także innych aspektów regionów, do których podróżujemy.  Odwiedziliśmy więc winnicę, gdzie oprócz okazji do fotografowania nowego i historycznego osprzętu do zamiany winogron w wino, degustowaliśmy lokalne specjały, w tym oczywiście słynne Primitivo di Manduria.

Wśród drzew oliwnych, Apulia

Drugą okazją do poznania lokalnych smakołyków była wizyta w gaju oliwnym. Owszem, była okazja do spróbowania kilku rodzajów oliwy, ale największą atrakcją stała się sesja wśród pięknych i starych drzew. Teren był rozległy, a że byliśmy tam sami, każdy uczestnik fotowyprawy mógł wybrać sobie do fotografowania swoje oliwki.

W gaju oliwnym, Apulia, drzewo oliwne, warsztaty fotograficzne

I jeszcze ciekawostka – te kamienie poukładane przy drzewach to ich… dożywianie. Wapienie są wymywane przez deszcze, użyźniając glebę przy korzeniach oliwek.

Nie ma takich kolorów

Jezioro boksytów, Apulia

Choć prawie wszystkie wschody oraz zachody słońca były całkiem spektakularne i barwne, to najbardziej żywe kolory mieliśmy w środku dnia. Krótki plener przy opuszczonej i zalanej kopalni boksytów obfitował w barwy o niewiarygodnej intensywności. Nie tylko sam grunt, zawierający resztki rudy glinu, ale także porastająca zbocze trawa oraz woda w jeziorku wyróżniały wyjątkowo żywe kolory.

Bajkowe miasteczka – nie tylko trulli

Trulli z Alberobello, Apulia

Choć oczywiście bez trulli, czyli domków o dachach w kształcie kopuł ułożonych z kamieni, nasza fotowyprawa do Apulii byłaby niepełna. Te niezwykłe konstrukcje zostały opracowane w taki sposób, aby dach można było szybko rozebrać, demonstrując urzędnikom, że dom jest jeszcze niedokończony. Jak widać już wieki temu unikanie podatków stymulowało kreatywność…

Matera, Apulia

Następny żelazny punkt w fotograficznych wędrówkach po Apulii to Matera. Samo miasto jest spore i całkiem nowoczesne, ale zabytkowa część, leżąca na dość stromym wzgórzu, to jedna z najbardziej charakterystycznych scenerii miejskich. Gęsta, klaustrofobiczna architektura, niewiarygodne spiętrzenie murów, ścian i dachów to efekt perspektywy – tak wygląda średniowieczna zabudowa, gdy jest oglądana z przeciwległego wzgórza. Matera jest bardziej znana niż mogłoby się wydawać, bo w wielu filmach grała… Jerozolimę.

Castel del Monte, Apulia

Wśród białych miasteczek nasza fotowyprawa do Apulii odwiedziła kilka zamków. Najbardziej efektownym i jednocześnie najbardziej absurdalnym był zbudowany na polecenie Fryderyka II Castel del Monte. Potężne baszty, grube mury i… całkowity brak praktycznego zastosowania. Zamek postawiono w miejscu, gdzie niczego nie bronił, zresztą w funkcji obronnej sprawdziłby się średnio. Za to wizualnie to budowla jak z dziecięcego wyobrażenia o niedostępnej twierdzy.

Polignano a Mare, fotowyprawa do Apulii

Są miejsca, gdzie miasteczka i nadbrzeżne skały wydają się tworzyć jedną całość, płynnie przechodząc od naturalnych form do architektonicznej geometrii. Polignano a Mare to jedno z takich właśnie miejsc. W sezonie na tej wąskiej plaży trudno przecisnąć się między plażującymi, ale w kwietniowy poranek można się nie obawiać tłumów.

Fotowyprawa do Apulii – wracamy za rok!

Ostatni plener, Apulia, fotowyprawa, wschód słońca, kolorowe chmury, wybrzeże morskie

To był intensywny fotograficznie tydzień. Do tego stopnia intensywny, że na ostatnim porannym plenerze ze skalistym wybrzeżem i kolorowymi chmurkami zmierzył się już tylko jeden uczestnik. Jak widać z wyzwaniami fotograficznymi zmagał się na tyle dynamicznie, że nie udało się go ostro uchwycić (ale jego statyw był całkiem przepisowo nieruchomy jak nadbrzeżne skały).

Fotowyprawa Apulia 2022

Ciąg dalszy oczywiście nastąpi, bo takich plenerów nie można odpuścić. Następna fotowyprawa do Apulii już za rok – ruszamy 15 kwietnia.

PS. Więcej fotografii z Apulii można zobaczyć w naszej galerii.