Wyluzowana głowica

Czapla siwa

Głowica statywu służy do unieruchamiania aparatu, prawda? Prawda, ale nie tym razem. Ta głowica działa najlepiej, gdy nie blokuje pozycji aparatu. To taka dziwna głowica do ruszania aparatem po to, aby mieć… nieporuszone zdjęcia. Brzmi jak fotograficzne zen?

Niekiedy, na przykład przy fotografowaniu dzikich zwierząt lub ptaków, wskazana jest łatwość zmiany kadru, a jednocześnie – ze względu na używanie długich ogniskowych – bardzo przydaje się możliwość podparcia aparatu. Owszem, do dyspozycji jest mechanizm stabilizacji, ale to tylko mechanizm, a nie magiczne zaklęcie. Dodatkowe podparcie zawsze jest mile widziane, szczególnie gdy nie ogranicza swobody wymachiwania obiektywem na lewo i prawo, a także do góry i na dół. Znowu opowiadam o figurach niemożliwych i klaskaniu jedną dłonią? Wcale nie, to wszystko jest możliwe, wystarczy odpowiedni sprzęt.

No dobra, klaskanie jedną dłonią niekoniecznie jest możliwe, niezależnie od sprzętu, ale dynamiczne podparcie obiektywu – jak najbardziej. Służy do tego specjalny typ głowicy – głowica kardanowa (ang. gimbal). Podpiera aparat, ale jednocześnie pozwala na swobodę zmiany pozycji w dwóch płaszczyznach. Najlepiej sprawdza się z długimi teleobiektywami, które nie tak łatwo utrzymać z ręki, śledząc jednocześnie szybującego bielika czy choćby przelatujące żurawie. Z głowicą kardanową można jednocześnie przesuwać obiektyw i zapobiec przypadkowemu „lataniu” w górę i w dół.

Nie bez znaczenia jest konstrukcja umożliwiająca zbalansowanie sprzętu – mamy dość długą płytkę mocującą przykręconą do obiektywu oraz długie gniazdo statywu, co razem pozwala w sporym zakresie regulować pozycję aparatu tak, aby środek ciężkości zestawu nawet z długim i ciężkim teleobiektywem wypadał w punkcie podparcia. Wszystko to powoduje, że śledzenie poruszających się celów (fotografia zwierząt, sport) jest… no, może nie łatwe, ale znacznie łatwiejsze niż bez głowicy kardanowej.

Na warsztatach z fotografowania ptaków na Stawach Milickich testowałem taką głowicę: wypożyczony przez firmę Dicam model RGC-4 holenderskiej firmy Redged. Czy ta głowica się sprawdziła? Owszem. Bez niej z pewnością miałbym mniejszy uzysk ptaków trafionych w locie.

Piotr i gimball

Nie należy słuchać klientów
Pod dobrymi skrzydłami

7 komentarzy

  1. Andrzej2

    No tak. Zwykli pstrykacze, zwłaszcza tacy, którym luczywo straszył czaple byli bez szans. Ale mam bażanta 😉

  2. Tej dziwnej głowicy nawet nie widziałem z bliska, ptaków wiele nie fotografowałem, ale możliwość szybkiej zmiany kadru połączona ze stabilizacją występuje także podczas fotografowania koncertów, co już mi się zdarzało.

    Moim rozwiązaniem jest monopod oraz głowica kulowa, którą się operuje przez naciskanie rękojeści (monopod też tak działa). Oczywiście stabilizacja jest zdecydowanie słabsza (jak się domyślam), ale zestaw kosztuje (też podejrzenie) mniej.
    http://www.ceneo.pl/77264
    http://www.ceneo.pl/24299371

  3. Marek

    Ten “myszołów” to bardziej rybołów. Lepiej żeby nie gonił podpoznaniaków bo całkiem się zgubią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *