Jak ubezpieczyć drona, gdzie ubezpieczyć, a przede wszystkim – przed jakimi nieszczęściami warto go ubezpieczyć? A że warto – ja już miałem okazję się przekonać. Kiedyś ubezpieczenie było rozsądnym wyborem, teraz – jest obowiązkiem, którego zignorowanie może sporo kosztować. Od listopada 2025 OC dla operatora drona jest w Polsce obowiązkowe, a kara za jego brak to 4000 PLN.
Latanie jest fajne. Aż przestaje być fajnie
Dron nieco się różni od innych sprzętów, które fotograf nosi w plecaku. Jest zapewne jedynym narzędziem fotograficznym, którego użycie regulują osobne przepisy. Jedynym, na którego użycie w pewnych sytuacjach trzeba mieć zezwolenie. I jedynym, nad którym nie ma się pełnej kontroli. Owszem, można upuścić obiektyw, potknąć się o statyw, wrzucić aparat do wody – ale to wszystko wypadki, które są skutkiem pewnych zaniedbań, nieuwagi czy lekceważenia ryzyka. Przy zachowaniu 12 zasad bezpiecznego fotografowania, nic złego nie powinno się wydarzyć. Z dronem jest inaczej, bo mimo dołożenia wszelkich starań i dmuchania na zimne, coś się może zdarzyć. Coś – to awaria sprzętu lub błąd oprogramowania. Zdarza się. Tyle, że awaria aparatu lub błąd jego oprogramowania skutkuje brakiem możliwości zrobienia zdjęcia. W przypadku drona skutkiem awarii może być upadek lub… odlot w siną dal. A utrata drona może się okazać tylko początkiem problemów.

Wrak odzyskany!
Ubezpieczenie drona a ubezpieczenie pilota
Spadający czy odlatujący w nieznane dron to jeden problem, ale może się pojawić i drugi – na co on spadnie? I kto poniesie odpowiedzialność za szkody, które będą skutkiem tego upadku? Wedle aktualnych przepisów obowiązujących w Polsce za szkody odpowiada operator drona. Chyba że ma ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej.
Warto tu zwrócić uwagę na prawne rozróżnienie między pilotem drona a operatorem drona. Pilotem drona jest osoba, która trzyma w garści kontroler i macha drążkami, a operator to ten, kto decyduje dokąd i po co dron ma lecieć. W przypadku amatora zapewne oba pojęcia będą dotyczyły jednej osoby, natomiast w przypadku firm operatorem może być przedsiębiorstwo, a pilotami – pracownicy. Co istotne, aktualne przepisy wymagają, aby ubezpieczenie OC na drona miał operator – weźmy to pod uwagę, zanim komuś pożyczymy naszego Mavika.
Dlatego przydaje się ubezpieczenie chroniące przed dwoma sytuacjami: kosztami utraty lub naprawy drona oraz kosztami odpowiedzialności za szkody, których dron narobi. Dobrze jest więc mieć ubezpieczonego drona, ale też dobrze jest samemu się ubezpieczyć jako operator drona. To pierwsze to coś przypominającego rozszerzoną gwarancję lub auto casco (w tym przypadku zwane aero casco, ale skrót ten sam – AC). To drugie to odpowiedzialność cywilna (OC) za szkody wyrządzone przez naszą maszynę latającą. AC i OC to dwa różne ubezpieczenia – warto mieć oba.
Dezercja Mavica Mini
To nie był pierwszy lot dronem DJI Mavic Mini. Nie był to też lot najdalszy, za to – najkrótszy. Trwał niespełna półtorej minuty, z czego pierwsza połowa czasu to zawis na dwóch metrach i czas na sprawdzanie poprawności wszystkich ustawień i wskazań aplikacji DJI Fly. Następnie podniosłem drona na wysokość około 30 metrów, gdzie miał pozostać w zawisie. Przez chwilę faktycznie wisiał, po czym odleciał, nie reagując na sygnały kontrolera. Z imponującą prędkością uderzył w konstrukcję mostu. Koniec lotu, nie koniec problemów.
Gwarancja czy ubezpieczenie?
Nie bez pewnych komplikacji odzyskałem drona (a przynajmniej jego znaczną część). Ponieważ rozbicie Mavica Mini nie było efektem mojego błędu, zdecydowałem się skorzystać z gwarancji. Wypełniłem zgłoszenie gwarancyjne na stronie DJI, udostępniłem logi z lotu. Szybko dostałem naklejkę na paczkę do serwisu w Niemczech. Zapakowałem wrak drona i wysłałem. Po dwóch tygodniach (z czego ponad tydzień paczka ze zwłokami Mavica Mini wędrowała do serwisu) otrzymałem nowego drona. Serwis uznał, że wina była po stronie sprzętu, więc cała operacja odbyła się w ramach gwarancji.
A gdyby uznał, że wina była po mojej stronie? W takim przypadku miałem jeszcze w zanadrzu ubezpieczenie.

Nowy, przysłany z serwisu Mavic Mini – podobno naprawiony, choć raczej trudno w to uwierzyć… 🙂
DJI Care Refresh – możesz rozbić drona, ale…
Kupując Mavica Mini zdecydowałem się na dorzucenie do koszyka DJI Care Refresh. To ubezpieczenie sprzętu, pozwalające na dwukrotną w ciągu roku wymianę uszkodzonego drona na nowy – za opłatą, ale znacznie niższą niż koszt zakupu nowego drona. Co istotne, uszkodzenie może powstać z winy operatora. Do niedawna warunkiem skorzystania z tego ubezpieczenia było dostarczenie do serwisu zwłok drona – rozbitego, utopionego, nawet spalonego. Chroniło to przed wieloma wypadkami, ale nie przed wszystkimi. Jeśli dron utopił się w miejscu niedostępnym lub odleciał w siną dal – z ubezpieczenia nici. Tak było, ale to już się zmieniło.
Obecnie z DJI Care Refresh można skorzystać także wówczas, gdy drona całkowicie utracimy i nie jesteśmy w stanie dostarczyć nawet jego wraku. Obecnie ubezpieczenie pokrywa także samowolny odlot drona – trzeba wówczas tylko dostarczyć logi, które potwierdzą samowolną ucieczkę drona. Koszt otrzymania nowego drona jest wówczas wyższy niż przy odesłaniu „zwłok” drona do serwisu, niemniej nadal to taniej niż kupować nowego. Uwaga, ubezpieczenie nadal nie pokrywa kradzieży – w przypadku utraty drona trzeba przedstawić logi pokazujące, że kontakt został zerwany w trakcie lotu. No i z serwisu dostaniemy drona z akumulatorem, ale bez kontrolera – bo kontroler powinniśmy nadal mieć.
Następnym kruczkiem (choć opisanym w warunkach ubezpieczenia drona) jest wyłączenie sytuacji, gdy lot odbywał się w warunkach niezgodnych z oficjalnymi zaleceniami. W praktyce będzie to oznaczać, że w strefie zamkniętej lub przy silnym wietrze latamy na własne ryzyko. Jak narozrabiamy, sami płacimy. Więcej o warunkach DJI Care Refresh na stronie producenta.
Od tej pory „udało” mi się utracić drony jeszcze dwukrotnie – oba przypadki z mojej winy. Skorzystałem z DJI Care Refresh i za cenę mniej więcej 1/10 nowego zestawu dostawałem błyskawicznie nowy egzemplarz. Później, w 2023 roku zmieniłem Mavica Mini na DJI Mini 3 i oczywiście w pakiecie od razu kupiłem DJI Care Refresh.
Ile kosztuje ubezpieczenie DJI Care
Cena ubezpieczenie DJI Care zależy od ceny drona i wynosi ok. 10% wartości nowego zestawu. Dla małego DJI Mini 5 Pro to ok. 640 PLN za dwuletnią ochronę, natomiast za większego DJI Mavic 4 Pro trzeba zapłacić ponad 1800 PLN za ten sam okres. Jeśli trafi się sytuacja, że będziemy musieli skorzystać z ubezpieczenia DJI, za nowy (nawet jeśli teoretycznie naprawiony) egzemplarz drona zapłacimy także ok. 10% ceny. Jest to bardzo rozsądna cena za zmniejszenie stresu przy lataniu.
Warto pamiętać, że DJI Care najlepiej kupić i aktywować wraz z zakupem drona. Da się późnej je dokupić, ale wiąże się to z dodatkowymi zabiegami, w których musimy wykazać, że w momencie aktywacji maszyna była sprawna. W ten sposób można ubezpieczyć drona na rok lub dwa. Można jeszcze przedłużyć DJI Care Refresh na trzeci rok.

Jak ubezpieczyć drona bez DJI Care Refresh
Jeśli z jakiegoś powodu nie zdecydowaliśmy na DJI Care albo po prostu używamy maszyny innego producenta, można ubezpieczyć drona w firmach ubezpieczeniowych. Takie ubezpieczenia oferują Ergo Hestia, PZU czy Allianz. Zakres ochrony może być inny niż w DJI Care, np. obejmować kradzież czy zgubienie (choć zawsze warto sprawdzić drobne druczki na temat warunków niezbędnych, aby ubezpieczenie zadziałało). Często te oferty są połączeniem ubezpieczenia samego drona (AC) oraz odpowiedzialności cywilnej pilota (OC).
Ubezpieczenie OC obowiązkowe w Polsce i… nie tylko
Od listopada 2025 w Polsce ubezpieczenie OC jest obowiązkowe dla operatorów dronów o wadze powyżej 250 gramów. Szerzej o tym pisze Darek na F-lexie i tam polecam zapoznać się ze szczegółami. Tu jest jednak kilka drobiazgów, o których warto wiedzieć.
Seria dronów DJI Mini (włącznie z moim pierwszym, już historycznym Mavikiem Mini) mieściła się poniżej 250 gramów wagi, więc OC nie wymaga (choć, powtórzę, warto je mieć). Natomiast z modelem DJI Mini 5 Pro jest tak, że niektóre egzemplarze ważą poniżej 250 gramów, a niektóre 2-3 gramy powyżej i wówczas OC operatora drona staje się obowiązkowe.
Druga kwestia, to wyjazd z dronem za granicę. W coraz większej liczbie krajów (np. Niemcy, Norwegia, Austria) ubezpieczenie OC operatora drona jest obowiązkowe i to przeważnie bez dolnego limitu wagi. Nawet więc jeśli mamy lekkiego Mini, to i tak powinniśmy mieć OC. I tu kryje się haczyk.

Polskie przepisy wymagają, aby suma minimalna suma gwarancyjna OC wynosiła 50 000 SDR (taka jednostka przeliczeniowa, która w listopadzie 2025 wynosi 5,18 PLN, czy musimy się ubezpieczyć na niespełna 260 000 PLN. Brzmi poważnie, ale firmy ubezpieczeniowe w Polsce od lat miały ofertę, pozwalającą ubezpieczyć drona na 300-450 tysięcy złotych. Przygoda ze zbuntowanym Mavikiem, który nagle nabrał ochoty na wagary, przekonała mnie dawno temu, że oprócz DJI Care warto też mieć ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, choć nie było to wówczas wymagane. Przez lata korzystałem z oferty ubezpieczenia OC z Finansowachata.pl,gdzie za 104 zł miałem roczne OC na kwotę do 350 000 zł i obowiązujące na loty po niemal całym świecie. Korzystałem, ale przestałem.
Gdzie ubezpieczyć drona na loty za granicą
Problem z ubezpieczeniem OC z Finansowej Chaty (ale też innych ubezpieczycieli działających na rynku polskim, jak Ergo Hestia, Compensa, Wiener i inne) polega właśnie na maksymalnej sumie gwarancyjnej. 400 000 złotych wydaje się bardzo wysokim ubezpieczeniem, ale nie wówczas, jeśli wybieramy się za granicę, gdzie OC ma wynosić co najmniej 750 tysięcy euro (Norwegia) lub milion euro (Niemcy). Tymczasem żaden polski ubezpieczyciel nie oferuje takich sum (stan na listopad 2025). Jedyną sensowną ofertą dostępną dla polskich droniarzy ma holenderska firma Coverdrone, gdzie limit OC to 1,3 miliona euro – to wystarczy na wszystkie kraje, o których wiem, że OC wymagają.
Co istotne, oferta Coverdrone obejmuje nie tylko OC, ale w ten sposób możemy ubezpieczyć drona od uszkodzenia podczas transportu, kradzieży itp. No i warto zwrócić uwagę na wyłączenia, czyli kraje, gdzie ubezpieczenie nie działa. Z jakiegoś powodu ubezpieczyciele w Polsce wyłączają swoją odpowiedzialność, jeśli będziemy chcieli polatać w USA, Kanadzie i Japonii. W przypadku Coverdrone wyłączenia obejmują praktycznie tylko strefy działań wojennych, albo takie kraje jak Iran czy Rosja…
Lepiej mieć i nie użyć…
…niż nie mieć i potrzebować. A już zupełnie bez sensu byłoby nie mieć i zapłacić 4000 PLN kary za brak OC. Wszystkim latającym życzę, aby nigdy nie musieli korzystać z żadnych ubezpieczeń, ale z pewnością warto taką ochronę mieć. Te urządzenia nie są na tyle przewidywalne i solidne, by można mieć pewność, że jeśli nie zrobi się czegoś głupiego, to nie będzie żadnych problemów. Warto ubezpieczyć drona, zwłaszcza że możliwości tutaj są spore i nie jest to bardzo drogie.

Kanion Fjadragljufur na Islandii. Tutaj spotkałem bardzo miłą panią ranger, która na pytanie, czy mogę latać wąwozem, odpowiedziała, że „oczywiście, nie ma problemu, my tu co tydzień chodzimy i zbieramy drony, które straciły zasięg między skałami i spadły”.
Na więcej fotografii z góry zapraszam do galerii Świat z drona.