Zabawy w Tbilisi, Gruzja, biegnący chłopiec, Cminda Sameba, katedra

70 to nie 7 Mark 2

Jeśli ktoś ze zmianą aparatu czekał na nową lustrzankę Canona, to właśnie jest. Ale… może czekać dalej? Nie, nie chodzi o to, że z 70D jest coś nie w porządku. Natomiast nie jest to szczyt możliwości, jakie ma do zaoferowania Canon. Nawet w ramach aparatów z matrycą APS-C można oczekiwać czegoś więcej. Właśnie – niekoniecznie lepiej, ale więcej. I dlatego, wbrew (po)głosom z forów internetowych – będzie Canon 7D II, który to „więcej” będzie miał.

W lustrzankach wyższe modele niekoniecznie dają lepszą jakość obrazu – i Canon, i Nikon mają długą tradycję pakowania tych samych matryc w aparaty najmniej i najbardziej zaawansowane. Tym, za co płaci się w wyższych modelach, jest dodatkowa funkcjonalność. Owszem, w wyższych modelach cenę windują także nieco droższe elementy konstrukcyjne (pryzmat zamiast układu lusterek, większy bufor, czasem dodatkowe procesory), ale atrakcje to dodatkowe funkcje. Atrakcyjne oczywiście dla tych, którzy tego potrzebują, bo generalnie te dodatkowe funkcje nie wpływają na jakość wykonanego zdjęcia, natomiast determinują, czy to zdjęcie uda się w ogóle zrobić, a także ile się trzeba będzie naklikać i naprzewijać w menu. Niekiedy to ma znaczenie, a niekiedy nie.

Tbilisi, Gruzja, katedra

No to teraz garść powodów, dla których 70D nie jest następcą 7D. Owszem, powrót mikroregulacji AF w obiektywach jest miły, 19-punktowy AF z wszystkimi punktami krzyżowymi (taki, jak w obecnym 7D) także, a wizjer o 98% pokrycia kadru przy powiększeniu 0,95 to prawie to samo co 100% pokrycia kadru przy powiększeniu 1,0 w 7D, ale nadal tylko prawie. Czego brakuje?

  • Paru guzików na obudowie. Balans bieli i korekcję ekspozycji lampy w 70D nadal, podobnie jak w 60D, wprowadzamy przez menu (choć którąś z tych funkcji można sobie przypisać do przycisku Set). W 70D zaraz obok spustu migawki jest nowy, mały przycisk, ale tutaj ma on stałą funkcję, podczas gdy taki sam przycisk w 7D można sobie przeprogramować. Na tylnej ściance 7D także ma więcej przycisków, w tym joystick do wyboru punktu AF. Interfejs 70D jest bardzo ok, jak na aparat dla zaawansowanego amatora, ale jeszcze bardziej zaawansowani, zwłaszcza gdy nie są amatorami, mogą oczekiwać czegoś więcej.
  • Trochę opcji konfiguracyjnych. Ten sam 19-polowy autofokus w 7D można ustawiać na więcej sposobów niż w 70D. Tylko jeden tryb C w 70D to znacznie mniejsza możliwość przygotowania się na różne sytuacje niż tryby C1, C2 i C3 w 7D. Tryb HDR w 70D od razu składa zdjęcia do JPEG-a, nie zostawiając oryginałów – spodziewam się, że w 7D II będzie to działało tak samo, jak w 5D III, czyli można złożyć w aparacie HDR do JPEG-a, ale jednocześnie zostawić na karcie składowe RAW-y.
  • Wydajność. Szybkostrzelność na poziomie 7 kl/s w 70D to prawie tak dobrze, jak 8 kl/s w 7D, ale jest jeszcze kwestia pojemności bufora i szybkości zrzucania jego zawartości na kartę. Według producenta przy zastosowaniu zapisu w RAW-ach 70D utrzymuje maksymalną szybkostrzelność przez 2 sekundy, podczas gdy 7D dawał radę przez trzy sekundy, a później zwalniał do 5 kl/s.
  • Cena i inne drobiazgi. 70D jest za tani, żeby miał być najbardziej zaawansowaną lustrzanką APS-C w ofercie Canona, a cena jeszcze spadnie za kwartał. Dla wielu użytkowników będzie też za mały. Tylko jedno gniazdo na karty pamięci, do tego typu SD, oznacza łatwą przesiadkę z tanich lustrzanek i kompaktów, ale już niekoniecznie ucieszy tych, którzy mają sporą kolekcję kart CF.

Będzie więc zarówno 7D II, jak i Nikon D400, bo do możliwości Nikona D7100 można mieć tego samego typu zastrzeżenia, co do 70D. Będą oba, ale czy są potrzebne bardziej niż 70D – to już każdy musi sam rozstrzygnąć. Nie każdy i nie zawsze potrzebuje najbardziej zaawansowanego, najbardziej konfigurowalnego aparatu. Ale jeśli potrzebuje – to musi jeszcze poczekać.

Znudzonym sprzętowymi analizami polecam marokańską galerię w Portfolio.

  1. Ja bym dodał coś jeszcze: niedługo po tym, jak Canon wprowadził model 7D, pokazał również nową sześćdziesiątkę – z ruchomym ekranem, ale o mocno wykastrowanej ergonomii (nie bójmy się tego napisać, to fakt) w stosunku do modelu 50D i całej linii dwucyfrowej. Mógł to zrobić, bo 7D przejęła tę pałeczkę wynosząc całą konstrukcję na nieco wyższy poziom. Zrobiło się miejsce nie dla dwóch, lecz trzech linii produktów z matrycą APS-C: xxxD, xxD i 7D (no dobra, czterech, ale maluchy zostawmy w spokoju). Teraz 70D kontynuuje tradycję 60D rozbudowując go o kilka elementów z siódemki (19-polowy AF, bo stary 9-polowy “uber-krzyżowy” dostały 650D i 700D). Klasyczna historia rozwoju, którą Ty i ja przewidywaliśmy już przy okazji któregoś z Twoich dawnych wpisów. No i teraz można w spokoju rozwijać dalej siódemkę. Przełomu nie będzie, ale lekkie zmiany i ewolucja na pewno. Miejsce ku temu jest.

    1. Ano! 🙂 A miejsca dla wyższego modelu jest sporo. Ot, skoro 70D dostał 19-punktowy AF po 7D, to zapewne 7D II dostanie 61-punktowy po 5D III.

  2. Jak będziesz przy okazji każdego sprzętowego nudziarstwa wstawiał w ramach pokuty jakąś serię zdjęć, to ja jestem za tym, żebyś przynudzał, co najmniej kilka razy na tydzień 😉

  3. Nikon D400 powstanie pod taką czy inną (D9000?) nazwą. Będzie miał świetną specyfikację i cenę na poziomie 8000zł bo jestem prawie pewien, że topowy DX-owy aparat będzie sklasyfikowany pomiędzy pełnoklatkowymi D600 i D800. Nie wróżę, że będzie kosztował mniej niż D600 bo “tu już ciasno jest”. Wszystkich wyczekujących tego aparatu entuzjastów muszę więc rozczarować, chyba, że macie ok. 10k zł schowane na tę okazję 🙂

    1. Czyli cena w okolicach 2,5 tysiąca euro/dolarów? Myślę, że tak źle nie będzie. Dziura między takim D400/7DII a niższymi modelami byłaby zbyt duża, z kolei różnica do profesjonalnych “jednocyfrowców” zbyt mała. Raczej obstawiam około 2 tysięcy euro/dolarów w momencie premiery z szybkim spadkiem do jakichś 1500-1700.

  4. D300s długo trzymał poziom ok. 8000zł. Dopiero po ponad dwóch latach bycia na rynku jego cena promocyjnie spadła do ok. 5000zł. W tym momencie D7100 to jakieś 4000zł, D600 jakieś 6000zł, a D800 jakieś 9000zł. Upozycjonowanie topowego wypasionego DX-a w cenę ok. 5000zł to za blisko D7100. Poza tym D600 to budżetowa pełna klatka. Topowy DX powinien mieć cechy “profesjonalne”. Jak potencjalny D400 będzie oferował dużą szybkostrzelność (min. 8kl/s skoro D7100 ma do 7kl/s) i wydajny AF oraz uszczelniany korpus i wszystko inne co powinien mieć poza pałnoklatkową matrycą, to nawet cenowo może być blisko D800, który jest i będzie lustrzanką “wysokorozdzielczą” ale względnie “wolną” jeśli chodzi o szybkostrzelność.

    1. Pozycjonowanie D400 gdzieś w okolicy D800 byłoby bardzo ryzykowne – to by ustawiało D400 jako aparat niszowy, dla osób potrzebujących szybkostrzelności – bo dla wszystkich innych (pejzaże, portrety, ślub, fotografia produktowa itp.) lepszym wyborem byłby D800. W okolicach D600 już jest znacznie bezpieczniej, choć tutaj Canon ma łatwiej, bo 6D z jednym czujnikiem krzyżowym nawet nie bardzo może udawać aparat uniwersalny – a D600, owszem, może. 🙂 Jakakolwiek cena D400 będzie na wejściu, to szybko będzie musiałaby spaść do 6-7 tysięcy, żeby ten aparat się sprzedawał w sensownych ilościach.
      No i jest jeszcze kwestia 7D Mark II – Canon tu ma łatwiej, bo 6D oprócz pełnoklatkowej matrycy nie będzie miał szczególnych atutów w “dyskusji” z 7D II. A 7D II będzie naturalnym rywalem dla D400, więc cenowo nie mogą być bardzo daleko od siebie.

  5. Fajnie poczytać o tym, co stanowi esencję życia kanoniera :-). Jak Wy w lot łapiecie te 7D, 40D, 50D II, ile który kosztuje, ile będzie kosztował, no czarna magia po prostu. Czytam i zazdroszczę, po czym biorę swoją weterankę A700, biegam po nocnym Gnieźnie, stawiam na murkach i po cichutku żyję.

  6. Bo tak naprawdę potencjalny D400 to będzie aparat niszowy. Niszowy dla entuzjastów fotografii przyrodniczej i sportowej, taki ulepszony D300s z matrycą nowej generacji. Do reszty wystarcza D7100. Tak naprawdę to nie wiem co D400 mógłby mieć, D4/D7100/D800/D300s dzielą w zasadzie ten sam układ AF. Jedynie tylko nowa matryca i 9-10kl/s lepiej od D7100 i troszkę gorzej od D4. No i parę drobiazgów wg. najnowszej mody.
    Zgodzę się, że cenowo D400 jeśli będzie to może spaść do ok. 7tyś. ale nie od razu, a rywalem pot. Canona 7D Mark II na pewno będzie ale to Canon może jeszcze zaskoczyć windując cenę “do Nikona”. Może brzmieć to niezrozumiale ale obie firmy już nie raz pokazały, że logikę postępowania mają czasami dziwną.

    1. Bo tak naprawdę potencjalny D400 to będzie aparat niszowy. Niszowy dla entuzjastów fotografii przyrodniczej i sportowej, taki ulepszony D300s z matrycą nowej generacji.

      No ale on nie powinien być bardziej niszowy niż D800… 🙂 A przy podobnej cenie to będzie bardziej niszowy niż Leica S2, co raczej nie jest marzeniem Nikona. 🙂

      Do reszty wystarcza D7100. Tak naprawdę to nie wiem co D400 mógłby mieć

      Przycisk AF-On? 🙂 No i możliwość odpięcia autofokusa od spustu migawki? 🙂 I dużo innych tego typu drobiazgów, z których żaden nie jest przełomowy ani jakoś szczególnie krytyczny, ale razem dają aparat o innej ergonomii, którym wygodniej się fotografuje w dynamicznych sytuacjach.

      Może brzmieć to niezrozumiale ale obie firmy już nie raz pokazały, że logikę postępowania mają czasami dziwną.

      Może i tak, ale trudno sądzić zwycięzców, a te dziwne decyzje dają im absolutną dominację na rynku sprzętu fotograficznego.

  7. Że niby tak o sprzęcie gadam? 🙂 No cóż ostatnio ciekawią mnie biznesowo-strategiczne aspekty i to nie tylko w fotografii. Fascynuje mnie polityka firm w oferowaniu produktów i usług. Historie, ewolucje, przetasowania na rynku. Z przyjemnością oglądam np. upadek desktopowych PC-ów na rzecz innych urządzeń, rosnące nowe potęgi IT i schyłek poprzednich. Uważam Że w fotografii i Nikon i Canon w pewnej przyszłości mogą sporo stracić. Bo zbyt konserwatywnie podchodzą do fotografii. A ta się zmienia, a nowi klienci mają inne gusta i oczekiwania – może i niezrozumiałe ale konkretne i w bezpośredni sposób przekładające się na $.

    1. Nie wiem, skąd masz dane o zmianie gustów klientów i o nieadekwatności polityki Canikona, ale ich wspólna dominacja jest obecnie większa, niż była kiedykolwiek.
      Owszem, to są firmy konserwatywne, także w modyfikacji oferty i wprowadzania nowinek technicznych. Ale odpowiedź rynku pokazuje, że klienci wolą taką konserwatywność, a nie pogoń za nowinkami.

  8. Jak Sony miało w swojej ofercie obok siebie A700, A850 i A900 to też można było zgłupieć i człowiek zastanawiał się, gdzie to zmierza. ;>

  9. To ostatnie było do wypowiedzi Sewo. Czy ten system komentarzy z Hadesu rodem ma w końcu to wątkowanie, czy go nie ma? O.o

    1. Jak widać – u mnie działa. 🙂 Odpowiadam przez “odpowiedź”, a nie przez kokpit, więc metodą dostępną dla wszystkich. Może to, że jestem zalogowany? Na F-Lexie też mam problem z odpowiedzeniem do konkretnej wypowiedzi.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Dziękujemy! Niech Ci światełko zawsze świeci z właściwej strony! :)

Ewa i Piotr