Toskania: wielkie kocie safari

Wśród kamiennych murów Pitigliano i Bagnoregio oprócz architektury sporą atrakcją okazali się mieszkańcy. Zwłaszcza ci czworonożni.

Kot z Pitigliano, Toskania

Trudno powiedzieć, kto miał lepszą zabawę: uczestnicy fotowyprawy, fotografując koty, czy koty dokarmiane chrupkami i głaskane, byle tylko zechciały się ustawić i zapozować. Nie było łatwo, bo niektóre zwierzaki nie były zainteresowane chrupkami, inne natomiast okazały się bardzo ciekawe i chętne do kontaktu, a nie jest łatwo fotografować kota, który kręci ósemki wokół nóg fotografa. Kotów było mnóstwo, niektóre dzikie, inne wyraźnie zadbane, więc zapewne tylko chwilowo bez właściciela.

Upałów nie ma, jest za to mnóstwo świeżego i szybkiego powietrza. Być może za sprawą silnych wiatrów światło jest bardzo intensywne i silne aż do ostatnich chwil dnia – w sam raz na kadry, gdy od strony zachodzącego słońca nadjeżdżają mieszkańcy, tym razem dwunożni i jednośladowi.

 
Dziękujemy! Niech Ci światełko zawsze świeci z właściwej strony! :)

Ewa i Piotr