Pod słońce Toskanii, fotowyprawa

Toskania: plener, miasto, miasto, plener

Właśnie w takim rytmie mija nam każdy dzień na fotowyprawie do Toskanii. Zaczynamy o wschodzie słońca od pleneru wśród toskańskich krajobrazów. Na szczęście to przełom września i października, więc wschody słońca nie są już zabójczo wczesne. Formalnie słońce wyskakuje zza horyzontu kilka minut po siódmej, ale zanim wyjdzie na tyle wysoko, by poświecić w doliny u stóp wzgórz, mija około pół godziny.

Pod słońce Toskanii, fotowyprawa

Po plenerze jedziemy na zasłużone śniadanie. Wszystkie plenery mamy blisko, więc kilka minut dzieli nas od złożenia statywów do talerza włoskich wędlin, serów i charakterystycznego toskańskiego chleba, a także mniej charakterystycznego jogurtu, ciast i omleta. I kawy oczywiście (z herbatą jest trudniej, jak to we Włoszech). Po śniadaniu ruszamy na eksplorację miasteczek – architektura jest dobra w środku dnia.

Zaułki Massa Maritima, Toskania

Dzisiaj zaczęliśmy od Massa Maritima. Fotografowanie tam skrócił nam ulewny deszcz, który dopadł nas w środku sesji. Część grupy przeczekiwała ulewę pod zadaszonymi pasażami miasteczka, część poświęciła czas na eksplorację kulinarnych zasobów lokalnych tawern i kawiarni. Po wizycie w Massa Maritima ruszyliśmy w kierunku spektakularnych ruin opactwa San Galgano.

San Galgano, Toskania, rybie oko, ruina, opactwo

San Galgano jest spektakularne za sprawą katastrofy, która wydarzyła się tam wieki temu: zawalił się dach, zostały mury. Obecnie można tam fotografować gotycką budowlę, nad której kolumnami i łukami jest tylko niebo. Tym razem było wyjątkowo efektownie, bo deszcz przeszedł nad San Galgano zanim tam dotarliśmy, ale zostały kałuże. Można więc było fotografować nie tylko rzeczywiste ruiny, ale też ich odbicia w płytkich, ale rozległych kałużach. Uczestnicy skrzętnie wykorzystali okazję, mury opactwa dawno nie widziały tylu klęczących (a także kucających i biegających naokoło kałuż).

Cyprysy przed kapliczką Vitaleta, Toskania, mavic mini, dron, fotografia z drona

Przed wieczornym plenerem wpadliśmy na obiad do willi Bonello, która jest naszą bazą na cały czas pobytu podczas tegorocznej fotowyprawy. Ostatnim fotograficznym punktem dnia został plener o zachodzie słońca naprzeciw kapliczki Vitaleta. Po zmroku mieliśmy jeszcze spotkanie z dyskusją na temat zdjęć wykonanych przez uczestników fotowyprawy. Ciąg dalszy jutro skoro świt.

 
Dziękujemy! Niech Ci światełko zawsze świeci z właściwej strony! :)

Ewa i Piotr