Spacer po Materze, Apulia

PhotoCraft, czyli Photoshop za darmo… no, prawie Photoshop

PhotoCraft – nazwa mówi sama za siebie, prawda? Coś do zdjęć ani chybi! Ostatnio AI panoszy się coraz bardziej, i niektórych to martwi, a niektórych cieszy. Pozytywnym (dla fotografów) skutkiem ubocznym zastosowania sztucznej inteligencji jest darmowy pakiet programów graficznych ArtCraft, przypominający ten od Adobe. Photoshop za darmo, hurra!

Zanim się ucieszymy, przyjrzyjmy się bliżej

Pakiet ArtCraft składa się z kilkunastu programów, podobnie jak pakiet Adobe. Ich nazwy są jednoznaczne: LightCraft to odpowiednik Lightrooma, PhotoCraft – odpowiednik Photoshopa. Co istotne, nie jest to program robiący to samo po swojemu – to czyste, dosłowne zmałpowanie. Jeśli masz photoshopowe przyzwyczajenia, to uruchamiasz, otwierasz zdjęcie i lecisz z edycją! Brzmi dobrze? No ba! Wygląda tak samo, ma te same skróty klawiaturowe, te same palety w (prawie) tych samych miejscach, nawet te same pozycje w menu Preferencji. A jak mu dasz RAW-a, to go otworzy w module o nazwie Camera Raw.

Czym się różni PhotoCraft od Photoshopa

Był sobie kiedyś taki dowcip o bystrym inaczej dżinnie, który kopiował wygląd przedmiotów, ignorując ich przeznaczenie. Pan dżinna chciał dostać samochód taki jak na obrazku, i dostał coś co z wierzchu wyglądało jak Bentley, tylko nie jeździło, bo dżinn nie skumał działania silnika. Niestety, tu mamy też coś w tym stylu, choć na szczęście nie w tym stopniu. PhotoCraft wygląda zupełnie jak Photoshop, ale różni się tym co pod spodem: mechanizmami. To wersja krótka recenzji; dłuższa będzie w następnych akapitach.

Siedziba kosmicznych parlamentarzystów, Berlin

Testując, próbowałam zrobić z różnymi zdjęciami, z różnych aparatów (nasze Canony starsze i nowsze, a do tego też dron, bo czemu nie) to co zwykle ze zdjęciami robię: korekcja koloru i kontrastu, odszumianie, wyostrzanie, usunięcie paru większych lub mniejszych przeszkadzajek. Zaczynam w Camera Raw, a później przechodzę do Photoshopa z tymi działaniami, które są w nim wygodniejsze. No, to od początku:

Camera Raw w PhotoCrafcie

Istnieje – i to jest najlepsze co można o nim powiedzieć. Mamy trochę podstawowych suwaczków: jasność, kontrast, światła, cienie – znacie je. Jest krzywa, chociaż tylko sumaryczna RGB (w sumie chyba tylko ja używam kolorowych, więc niech będzie że to wszystko jedno). Mamy korekcje poszczególnych barw, podobnie jak w oryginalnym Camera Raw, i mamy też odszumianie, choć akurat na nie lepiej spuścić zasłonę milczenia, bo jest absolutnie beznadziejne (stan na początek listopada 2026). I to w zasadzie wszystko – żadnych korekcji miejscowych, prostowania, cudowania. Jednym słowem krótko mówiąc, odradzam otwieranie RAW-ów w PhotoCraft, trochę z powodu ubogich narzędzi korekcji, ale przede wszystkim dlatego że wszystkie zdjęcia robią się po nim zaszumione – nawet te zrobione na niskim ISO w dobrym świetle, przy których normalnie człowiek by w ogóle nie pomyślał o odszumianiu, bo po co.

LightCraft i jego RAW-y, oraz ich XMP

Co innego edycja RAW-ów w LightCraft, czyli odpowiedniku Lightrooma. Tu mamy całe mnóstwo suwaczków, narzędzi, cudów na kiju i nawet masek, więc możemy się poczuć jak w domu. No, prawie. W sumie, to lepiej się w tym domu nie rozpędzać, bo można wpaść na niepodziewaną ścianę, ale i tak jest o niebo lepiej niż przy bezpośrednim otwieraniu RAW-ów w PhotoCrafcie. Problemem pozostaje niestety odszumianie, które wciąż jest okrutnie nieefektywne, ale reszta korekcji działa w stopniu przyzwoitym.

A na jakież to ściany można wpaść? No, na przykład jeśli ktoś chciałby zaznaczyć sobie niebo w celu podkreślenia chmurek, to może się zdziwić, bo automatycznie zaznaczenie obejmie górną połowę zdjęcia – niezależnie od jego zawartości. Program nawet nie próbuje analizować obrazu by wykryć niebo, tylko od razu ustawia maskę na pół zdjęcia i uważa że już po kłopocie. W ogóle jeśli ktoś jest przyzwyczajony do automatyczno-inteligentnych narzędzi, a chciałby przejść na pakiet ArtCraft, to może się zacząć odzwyczajać, bo albo ich nie ma, albo nie działają tak jakby można oczekiwać. Chcesz skorzystać z inteligentnego odszumiania? To je sobie wyguglaj i doinstaluj, bo tu jest tylko przycisk!

Czy pakiet ArtCraft korzysta z plików XMP?

Tak i nie… Owszem, tworzy pliki XMP (od niedawna automatycznie, wcześniej trzeba je było ręcznie zapisywać). I owszem, czyta pliki XMP utworzone w Lightroomie/Photoshopie, i vice versa. Tylko że rezultaty tych odczytów bywają zaskakujące, bo jednak niestety, pod pozorami takiego samego interfejsu chowają się nie do końca kompatybilne mechanizmy. Pierwszy przykład: prosta rzecz, czerwony samochodzik w kamiennym włoskim miasteczku. Wystarczy lekko popracować nad kontrastem i kolorem, i już. Na załączonym obrazku widać, jak PhotoCraft zinterpretował instrukcje XMP utworzone w Photoshopie.

Photocraft, a xmp z Photoshopa

Nawet uczciwie wyświetlił przez moment informację że nie zaimportowano tego i owego, ale czy użytkownik będzie z tego powodu szczęśliwszy? Poniżej tej tragedii, poprawny wygląd tegoż zdjęcia, wywołanego z tym samym XMP, ale od razu w Photoshopie.

Czerwony samochód w kamiennej uliczce, Apulia

Gwoli uczciwości trzeba przyznać, że odwrotne działanie – czyli dawanie Photoshopowi instrukcji XMP powstałych w ArtCraft – też daje efekty dalekie od oczekiwanych. Trzeba więc konsekwentnie trzymać się jednego pakietu i nie spodziewać się zbyt wiele po instrukcjach wywoływania RAW-ów, które mamy z drugiego.

Im bardziej skomplikowane edycje, tym mniej są kompatybilne

Przygotowałam jeszcze drugi przykład, gdyby ten pierwszy był mało przekonujący. Tak, wiem, obie wersje tych domków z Apulii wyglądają fatalnie – celowo przesadziłam z edycją nieba, żeby różnice były oczywiste. Prawa strona to zrzut z Adobe Camera Raw z automatyczną maską na niebie i jego przyciemnieniem. Dodatkowo poprawiono krzywą kontrast na domkach i ulicy (tak, to był bardzo szary wieczór). Po lewej, ten sam RAW otwarty z tym samym plikiem XMP w LightCraft. Maska na niebie została po prostu zignorowana, zielony bluszcz stracił kolor, a uliczka jest bardzo niekontrastowa. Ma to może swój urok, ale z pewnością nie jest to samo.

Lightroom kontra LightCraft

A co z usuwaniem śmieci ze zdjęć?

Zostawiając już w spokoju wywoływanie RAW-ów, przeszłam do następnej części edycji: usuwanie przeszkadzajek, czyli klonowanie, mniej lub bardziej inteligentne. Narzędzia po temu, ze szczególnym uwzględnieniem punktowego pędzla korygującego, są na miejscu. Nawet się specjalnie nie zdziwiłam gdy się okazało, że działają inaczej niż w Photoshopie. Poniżej przykład: usunięcie rynny i kabli z kamiennego muru, to samo narzędzie i sposób postępowania (jedno machnięcie pędzlem z góry na dół), różne programy: po lewej PhotoCraft, po prawej Photoshop.

punktowy pędzel korygujący - porównanie

Ogólnie rzecz biorąc, PhotoCraft ma w Punktowym Pędzlu Korygującym tendencję do rozmazywania tego co wkleja, co może być dobre na obszarach gładkich albo przynajmniej utrzymanych poza głębią ostrości, ale gdy przyjdzie nam usunąć kabel znad miasta zawierającego wieże, to będzie to trudne.

I co z operacjami na warstwach?

Na koniec coś pozytywnego: warstwy działają jak należy, hurra! Mieszają się zgodnie z przewidywaniem, maski działają, więc jeśli chodzi np. o zastosowanie szarej warstwy, to można szaleć. W tym zakresie mechanizmy siedzące pod udającym Photoshopa interfejsem są zupełnie nudno, profesjonalnie niezaskakujące.

Podsumowanie: czy ArtCraft nadaje się do edycji zdjęć?

Odpowiedź jest na zdjęciu otwierającym, które dla lepszej prezentacji wklejam też poniżej. Całość edycji tego widoczku z Matery, od RAW-a do gotowego, wyczyszczonego z (większości) kabli kadru, została wykonana w pakiecie ArtCraft: najpierw LightArt, potem PhotoArt. A była to korekcja jasności i kontrastu ogólna i lokalna, podbicie kolorów i uporządkowanie balansu bieli, rzeźbienie stopni jasności szarą warstwą oraz usuwanie przeszkadzajek. Pomijając nieidealną czystość obrazu, której przy wielkości internetowej nawet bardzo nie widać, to w sumie chyba nie jest źle?

Trzeba też zaznaczyć, że zarówno LightArt, jak i PhotoArt są bardzo intensywnie rozwijane. Poprawki pojawiają się dosłownie co kilka dni, więc bardzo możliwe że jeszcze miesiąc-dwa, a moje narzekanie będzie już nieaktualne i dostaniemy dopracowany produkt. Za co trzymam kciuki!

Spacer po Materze, Apulia

P.S. Właśnie uruchomiłam LightCraft ponownie, i pojawiły się w nim profile obiektywów! Chyba muszę sprawdzić jak im idzie 😀

P.P.S. A gdyby ktoś chciał się ogólnie rozejrzeć po różnych programach zastępujących Adobe, to tu mamy o tym cały artykuł: https://www.fotezja.pl/programy-do-wywolywania-raw-ow-co-zamiast-lightrooma/

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *