O czym szumi matryca

O ile odpowiedzi na pytanie „który aparat szumi bardziej?” dostarczają nam testy porównawcze, o tyle znacznie istotniejsza kwestia „czy jakość obrazu na wysokich ISO będzie akceptowalna” jest… względna. I nawet nie chodzi o to, że odpowiedź na ostatnie pytanie zależy od poziomu oczekiwań, gustu i spostrzegawczości. Owszem, również. Zależy jednak przede wszystkim od umiejętności fotografa.

Zdjęcie powyżej zostało wykonane na ISO 2000, ale naświetlone najjaśniej, jak się dało, bez wypalania czegokolwiek. Poniżej wycinki z pniem drzewa: po lewej zdjęcia naświetlonego na prawą stronę histogramu, po prawej drugie identyczne ujęcie, również na ISO 2000, ale naświetlone „tak sobie” – z lekko ujemną korekcją względem wskazań światłomierza, co jest często stosowaną strategią „żeby nic nie przepalić” – a następnie rozjaśnione. Żadne z tych zdjęć nie było odszumiane.

A podobno w fotografii cyfrowej można się nie przejmować precyzją ekspozycji, bo wszystko da się wyregulować w obróbce…

Na pytanie „czy ten aparat szumi” właściwą odpowiedzią jest: „a umiesz poprawnie naświetlać?”

 

Wizja jest dobra, ale sprzęt też ważny
Zarobić na panice

11 komentarzy

  1. Wojtek

    Nie od dziś wiadomo że trzymając się prawej strony histogramu zapisujemy znacznie więcej informacji do późniejszej obróbki. Może się wydawać że w ten sposób uzyskane zdjęcia wyglądają na bardzo jasne, ale dają większe pole manewru. Druga sytuacja to ta przedstawiona przez Piotra. Powiem szczerze robi wrażenie, różnica jest kolosalna!!! Tym bardziej że zdjęcie nie zostało niedoświetlone a jedynie „naświetlone z lekko ujemną korekcją”

  2. messucher

    moim zdaniem najbardziej pomijanym i niedocenianym parametrem jest szumienie odbitki. tzn jak się zachowuje plik obrazu w środowisku do którego został stworzony tzn na papierze – nie świecąc tylko odbijając światło. widziałem ostatnio zdjęcie wydrukowane w gazecie na rozkładówce – ok a2 z pliku powstałego przy maksymalnej czułości aparatu – zdjęcie na monitorze było koszmarne a w druku wspaniałe. najgorsze jest to że to nie jest zasada – nie każdy zaszumiony obrazek który widzimy na monicie będzie zachwycając dobry na odbitce. może to temat na test jakiś konkretny hę?

    • Piotr

      Pomijając już, że wcale nie jestem pewien, czy “środowiskiem pliku obrazu” jest papier 🙂 (co innego ze środowiskiem negatywu), to kwestia widoczności szumów na papierze zależy m.in. od jakości papieru. Generalnie im gorszy, mniej kontrastowy papier, tym mniej widać szumy. Zobacz choćby okładkę marcowego DFV i te konie – także na s. 80. To jest z tego samego pliku. A na okładce szumy na pierwszym koniu są bardziej widoczne niż na s. 80.
      Test wyglądu szumów na papierze, w sytuacji, gdy mamy do dyspozycji tylko dwa papiery (okładka i środek), sprowadzałby się do “szkoda, że Państwo nie mogą tego zobaczyć” 🙂

  3. dar_wro

    nie od dzisiaj wiadomo, iż szumi w ciemnych, a nie w jasnych , ale dobrze że wciąż przypominasz jak mantrę bo nie samym wysokim dobrym ISO człowiek żyje 😉

  4. Pozostaje tylko żałować, że aparaty nie mają funkcji “naświetl do prawej”. Ja wiem, że tzw. prawdziwy fotograf wszystko ustawia ręcznie, ale niektórych interesuje dobry efekt przy relatywnie niskich nakładach pracy 🙂

    • Piotr

      Jedna z brakujących funkcji 🙂 Technicznie rzecz banalna do wprowadzenia w trybie LV, gdzie ocena jasności następuje na podstawie obrazu z całej matrycy. Można nawet dodać programowalny procent przepaleń, gdy np. w kadrze są źródła światła.

      • Oczywiście, że temat można rozwijać – dosunąć do prawej i przepalenia dozwolone, o ile reszta ma “ładny” rozkład 🙂 Brzmi mętnie, ale coś w tym stylu pozwalałoby na dobre naświetlenie w sytuacji, gdy w kadrze jest np. lampa.
        Może producenci sprzętu powinni czytać Twój blog? 😉

  5. Piotr

    Pomożesz przetłumaczyć na japoński? 😉

  6. yehood

    to raczej kantoński jest.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *