Naśladując Michaela Kennę

36 widoków góry Kirkjufell

Niewielu jest równie wpływowych i inspirujących fotografów co Michael Kenna. Liczba ich naśladowców – milion. Nawet jeśli znaczna część z nich uprawia naśladownictwo wtórne, naśladuje naśladowców a samego Kennę niezbyt kojarzy, to i tak trudno nie być pod wrażeniem wpływu, jaki wywierają fotografie mistrza. Tym ciekawiej i mocniej brzmi to, co sam Kenna ma do powiedzenia na temat naśladownictwa:

Jestem głęboko przekonany, że normalne i zdrowe jest studiowanie prac innych artystów, a nawet naśladowanie ich dzieł jako metoda rozwoju osobistej wizji. Tak było w całej historii we wszystkich dziedzinach związanych z ekspresją twórczą. Idziemy naprzód stając na ramionach gigantów.

(oryg.: „I sincerely believe it is normal and healthy to study the work of other artists, and even imitate other’s efforts as a means to explore one’s personal vision. It has been like this throughout history in all mediums of creative expression. One advances by “standing on the shoulders of giants.””).

Stosunek do tzw. plagiatów bywa różny, niektórzy bardzo nerwowo bronią swoich oryginalnych pomysłów, niektórzy nawet bronią miejsc, gdzie zrobili zdjęcia. Wszystko to niepotrzebne spinanie się. Pomysłowości i kreatywności nikt nam nie ukradnie. Jeśli dzisiaj zrobiłeś świetne zdjęcie, to za rok powinieneś być co najmniej o krok dalej i robić – przynajmniej od czasu do czasu – fotografie jeszcze lepsze. Ktoś powtarzający Twoje pomysły jest krok za Tobą – jeśli Cię dogoni i przegoni, to nie dlatego, że szedł Twoimi śladami, tylko dlatego, że Ty przestałeś iść do przodu. Idea plagiatu jest bez sensu (choć prawnicy mają na ten temat inną opinię) – jeśli coś jest kopią, to jest gorsze od oryginału, jeśli jest lepsze – to znaczy, że ktoś poszedł o krok dalej i przeskoczył oryginalny pomysł. O prawdziwej oryginalności nie ma mowy – wszyscy uczyli się, uczą i będą uczyć od swoich poprzedników. Naśladujmy więc – Michaela Kennę i każdego, czyje prace nam się podobają. Naśladujmy świadomi, że naśladownictwo to droga, a cel jest znacznie dalej.

Islandia w czerni i bieli

Cały wywiad z Michaelem Kenną bardzo fajny (sorry, po angielsku). Powyżej nasze wariacje na temat „gdyby Kenna był na Islandii”, w tym jedno ze zdjęć z cyklu “36 widoków góry Kirkjufell”.

 

Najgorętsze warsztaty
MiniFotobook: Jak fotografować odbicia i refleksy

3 komentarze

  1. Sewo

    No więc będziemy naśladować Kennę w Pradze, mosty w nocy bardzo mi się spodobały. I te tory w Braniku.

  2. jerry

    My amatorzy mozemy sobie pozwolic czasami na “slight inflection” od mistrzow, gorzej jest z tzw. profesjonalnymi fotografami. Oni musza sie tlumaczyc.

  3. ZBIGNIEW

    Co rozumiemy termin mistrz w fotografii ?. Dla mnie mistrz to solidny rzemieślnik który perfekcyjnie opanował możliwości sprzętu i obróbki obrazu. Takim mistrzem może być każdy hobbysta. Wszystko zależy jak długo “terminuje”. Wg. mnie różnice polegają, że każdy patrzy, a nie wszyscy zobaczą “to coś”. Prezentowana fotka wg. mnie jest poprawna, a czy to jest już sztuka ?. Niektórym podobają się kolorowane fotki ślubne, czy wyroby odpustowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *