Ciąg dalszy piosenki był o spadającym ułanie – owszem, zdarzyło się to i na Fotomilitary, ale ustrzelić spadającego ułana zdążył tylko Arek. Nawet na inscenizacjach historycznych czy – szerzej – reżyserowanych przedstawieniach warto mieć oczy dookoła głowy i zachować czujność, bo zawsze może trafić się coś niespodziewanego, nieplanowanego i zupełnie niepowtarzalnego. Szczęście sprzyja przygotowanym – uważna obserwacja zarówno miejsca, gdzie rozgrywają się główne wydarzenia, jak i częsta kontrola otoczenia, zwiększa szanse na upolowanie niepowtarzalnego kadru. Całkiem skutecznie te szanse zmniejszają za to pogaduszki czy tak popularne „szympansowanie” (ang. chimping, czyli maniakalne przeglądanie na LCD właśnie wykonanych zdjeć, nazwa pochodzi od niekiedy towarzyszącym temu procederowi odgłosów: „Oo-ooo-oo, zobacz jakie to fajne, a to, ooo-ooo!”). Nie szympansimy więc – krótkie zerknięcie na LCD w celu skontrolowania, czy histogram jest ok, w zupełności wystarczy.
Na górze, w menu Warsztaty, relacja z Fotomilitary. Jeszcze raz wielkie podziękowania dla Sławka Skalskiego i Mariusza Kempy za organizację warsztatów!