Jest ciepło… a może nie?

balans bieli, Dyrholaey

Za oknami u nas ostatnio ciepło jest niewątpliwie, ale ten wpis nie dotyczy narzekania na upały. Temperatura to nie tylko słupek rtęci na termometrze – szczególnie w odniesieniu do fotografii. Dzisiaj będzie o tym, że balans bieli zdjęcia, a szczególnie jego temperatura barwowa, wpływa na nasze postrzeganie (i zapamiętywanie, a jakże) temperatur, jakie panowały gdy robiliśmy zdjęcie.

Nie musi to być, i przeważnie nie jest, proces uświadomiony; po prostu gdy widzimy ciepłe kolory, kojarzą nam się ze słońcem, czyli ciepłem, a zimne – z nocą, śniegiem i chłodem. A tak naprawdę jedne i drugie wynikają bezpośrednio z ustawionego w aparacie balansu bieli. To jeden z powodów, dla których warto nie zdawać się na automatykę, tylko ustawiać ręcznie balans bieli możliwie najbliższy pożądanej kolorystyce fotografii. Dzięki temu, przeglądając zdjęcia, będziemy mieli od razu odczucia takie, jakie zamierzaliśmy mieć w trakcie pleneru – a przynajmniej z nimi niesprzeczne.

Na górze i na dole „Islandzka Toskania”, czyli widok z klifów Dyrholaey – to samo zdjęcie w dwóch balansach bieli, różniących się o około 1300 Kelwinów. Dolne ma barwy mniej więcej takie jakie zrobiłby w tych warunkach automat, górne jest przeze mnie ocieplone do około 6800 Kelwinów. Pozostała część obróbki (krzywa kontrastu i szara warstwa do miejscowej regulacji jasności) jest taka sama w obu przypadkach. No i widać, że w zależności od kolorystyki, jedno zdjęcie jest bardziej toskańskie, a drugie bardziej islandzkie.

balans bieli, Dyrholaey

Więcej o kolorach w fotografii można poczytać tutaj.

Filtr polaryzacyjny: używać czy nie używać
Islandia: do zobaczenia w lutym

One Response

  1. ZBIGNIEW

    Mojej siedmioletniej wnuczce pokazałem jak działają w Lr suwaki zmiany kolorów. Mała szybko opanowała swoją nową zabawkę. Zrobiła szaleństwo z kolorami. Wszystko nasycone na maks i przekontrastowane. Na koniec wnuczka stwierdziła, że tak jest najlepiej. Wglądało to jak na obrazie namalowanym przez kolorystę. Może będzie z niej fotograf.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *