Wspinając się po sklepieniu, Wieliczka

Fotografie z chochlikiem

Nie korci Cię czasem, żeby zrobić zdjęcie z przymrużeniem oka? I nie mówię o tym, że patrząc jednym okiem przez wizjer, jednocześnie mrużymy drugie. To robi się zawsze, ale takie przymrużenie z jednoczesnym chochliczym błyskiem, to się nie zdarza tak często.

Wspinając się po sklepieniu, Wieliczka

A czasem warto. Fotografia nie całkiem poważna, fotografia-zagadka, kuksaniec wymierzony w zastały porządek myślenia – to potrafi odwrócić do góry nogami nie tylko porządek myślenia… ale i cały kadr. Rzecz jasna, nie wszystkie kadry się do tego nadają. Powiedziałabym nawet, że do sensownego odwracania do góry nogami nadają się tylko nieliczne: zwykle są to odbicia albo kompozycje nieoczywistych obiektów. Ale jakie to odświeżające! Takiemu zdjęciu trzeba się dobrze przyjrzeć, żeby w ogóle zobaczyć, co przedstawia. Ergo: skłaniamy widza do przyglądania się, do włożenia większej staranności w oglądanie. Najpierw widać pozór, stworzony przez obrócenie kadru: niebo gwiaździste i droga do wspinaczki. Potem dopiero przychodzi czas na zastanowienie się, być może pokręcenie głową i konkluzję: niebo jest wodą, gwiazdy to wytrącająca się sól, a wspinaczka musiałaby się odbywać po sklepieniu jaskini, głową w dół. Ale w międzyczasie już zdążyliśmy sobie mentalnie utworzyć całkiem nowy świat.

Niebo gwiaździste nade mną, Wieliczka

Obie fotografie w tym wpisie pochodzą z Wieliczki.

 
Dziękujemy! Niech Ci światełko zawsze świeci z właściwej strony! :)

Ewa i Piotr