Sala koncertowa w Reykjaviku, Islandia, detal, architektura

„Są rzeczy, których nikt by nie zobaczył…

„Są rzeczy, których nikt by nie zobaczył, gdybym ich nie sfotografowała” twierdziła Diana Arbus. Oczywiście, perspektywa Arbus, która fotografowała wykluczone i marginalizowane społeczności, wiązała się z zaangażowaniem i miała wydźwięk polityczny, a nie estetyczny. Niemniej fotografowanie rzeczy niewidocznych dla innych jest nie tylko dobrą motywacją, ale w pewnym momencie przygody z aparatem staje się nieuchronne.

Sala koncertowa w Reykjaviku, Islandia, detal, architektura

Najpierw fotografuje się to, co oczywiste. Po pewnym czasie okazuje się, że to „oczywiste” już zostało sfotografowane, już zostało dostrzeżone. Jeśli nadal zachwyca, to przeważnie… zaczyna się patrzeć głębiej, przyglądać bardziej, dostrzegać aspekty, które wcześniej były niewidoczne, przykryte warstwą oczywistego piękna. Im dłużej się fotografuje, tym bardziej zdjęcia stają się osobiste i subiektywne – nawet przy całym obiektywizmie układu optycznego i materiału światłoczułego. Kadry oczywiste nie tyle przestają być ciekawe, co po prostu zaczyna się dostrzegać kompozycje mniej widoczne, bardziej osobiste. Ba, coraz trudniej robi się zdjęcia „takie jak wszyscy”, bo jak się zacznie patrzeć „po swojemu”, to trudno przestać.

  1. W Harpie ciekawe są też toalety. 🙂
    Dwa wielkie lutra na przeciwległych ścianach i nieskończona ilość odbić.

  2. Toalet przez ostatnie lata przybyło na Islandii. 🙂
    Chyba najmilej wspominany taką przy „kościele z domkami” https://goo.gl/maps/JCNsnJKk6SfYyfzU6
    Trafiliśmy tam w taki islandzki ponury, deszczowy i wietrzny dzień, a tam działa ogrzewanie, czysto, ciepła woda i jest papier toaletowy.
    Niewiele więcej do szczęścia nam było trzeba. 🙂

  3. P.S.
    Lubimy to miejsce, kiedyś prawie zobaczyliśmy tam niedźwiedzia polarnego, bliższa analiza wykazała, że to jednak foka. 🙂

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *