Człowiek nad wodospadem Skalabrekkufoss, Islandia

Islandia: w poszukiwaniu człowieka

Cykl „Islandia jednego człowieka” robi się w tym roku całkiem łatwo. Częściej problemem jest czekanie aż we właściwym miejscu ktokolwiek się pojawi niż wyczekiwanie momentu, gdy tłum sobie pójdzie. Tłumów nie było nawet przy gejzerze Strokkur (owszem, kręciło się tam kilkanaście osób, czyli ułamek normalnej liczby turystów). W bardziej odległych od Reykjaviku atrakcjach spotkać można pojedyncze osoby, a jeśli grupy – to Islandczyków. Podobno przy Geyzirze byliśmy pierwszą grupą z Polski, a w hotelu Skogafoss (z fantastycznym widokiem z jadalni na wodospad) – w ogóle pierwszą od marca grupą, która przyjechała, a nie odwołała wyjazdu.

Człowiek nad wodospadem Skalabrekkufoss, Islandia

Dość paradoksalnie na tym tle wygląda nasz plan, który zakładał dotarcie terenowym autobusem do mało znanych i niezbyt ogranych turystycznie miejsc. Dzisiaj prawie na całej Islandii można się cieszyć ciszą i spokojem, a my… realizujemy plan, odwiedzając miejsca, gdzie turystyczna masówka nigdy nie docierała.

Ofaerufoss, odbicie i kamień, Islandia, fotowyprawa

Dzisiaj po południu dojechaliśmy do spektakularnej doliny Eldgja z imponującym wodospadem Ofaerufoss, a przedpołudnie spędziliśmy na szlaku powyżej Skogafossa. Na odcinku niespełna 8 kilometrów jest tam 11 bardzo zróżnicowanych pod względem wyglądu, dynamiki i rozmiaru wodospadów. Raczej nikt z grupy nie dotarł dalej niż do połowy trasy – przez 4 godziny da się przejść ten dystans bez problemu, ale nie jeśli jest się fotografem.

Islandia jednego człowieka, cykl, warsztaty fotograficzne

Powyżej sam wodospad Ofaerufoss, zamglony Skalabrekkufoss w połowie szlaku nad Skogafossem, a także nowa zdobycz do cyklu „Islandia jednego człowieka” – zdobycz pochodzi z okolic wodospadu Kvernufoss.

    1. Mam nadzieję, że nie będzie! Jak dotąd grzecznie wraca, choć raz coś narzekał na silnik. Na razie mu przeszło, może to kolka.

    2. O dronie na Islandii będzie osobny tekst po powrocie. Czasem lata, czasem nie lata, choć by chciał. Islandia jest skomplikowana.

        1. Nie jest aż tak źle, ale latania faktycznie nie jest dużo. Czasem są zakazy, których wolę nie łamać. Czasem są ptaki, których wolę nie drażnić. Czasem mżawka – a dron ma odsłonięte od góry silniki. No i wiatr.
          Ale czasem się udaje. Na Latrabjarg trudno było ustać, ale parę kilometrów dalej Mini latał dookoła wraku BA 64.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *