Etiopia, góry Semien, Siemen

Drugie: Będziesz obracał aparat Twój przy każdej okazji

Gdy człowieka, nie jego pierwszego i nie ostatniego zresztą, pognało na wschód od Edenu (a może to był Aden? Albo Edam? Gdzieś daleko w każdym razie), zabrał ze sobą człowiek swoją lustrzankę, by czynić zdjęcia. I zawsze gdy zobaczył piękne światło na kamieniach polnych, ptakach śpiewających albo ogrodach zielonych, robił zdjęcie. A zdjęcia jego były dobre – przynajmniej tak mu się zdawało, dopóki nie wrócił do domu i nie zobaczył ich na dużym ekranie.

Etiopia, góry Semien, Siemen

I zapłakał człowiek, albowiem zrozumiał, że nieprędko będzie miał kolejną okazję do fotografowania serów Edamu, tudzież ogrodów Adenu, a kompozycja jego zdjęć była niewystarczająca. Poniewczasie dostrzegł, że część ujęć poziomych wyglądałaby lepiej w pionie, a część pionowych – w poziomie.

Cóż, na szczęście były to już czasy dobrze wypasionych matryc. Wykadrowanie pionu do poziomu lub odwrotnie, czyli odrzucenie dwóch trzecich obrazu, wciąż jeszcze daje ilość detali wystarczającą nawet dla odbitki A4. No, powiedzmy, prawie wystarczającą. Pod warunkiem, że poza tym zdjęcie ma idealną głębię ostrości, jest niezaszumione i nieporuszone. Ale wciąż jednak – szkoda jakości, jaka mogła powstać. Zdjęcie skalowane w dół zyskuje na jakości technicznej, a skalowane w górę – traci. Lepiej mieć nadmiar danych niż musieć je dorabiać.

Fotografowie pracujący dla banków zdjęć albo dla wydawnictw mają zwyczaj robić każde ujęcie w dwóch odmianach: poziomej i pionowej. Chodzi im o to, żeby mieć zarówno zdjęcie nadające się na okładkę, jak i na rozkładówkę (dwie strony obok siebie); na reklamę poziomą i pionową. Amatorzy nie muszą się dopasowywać do zadanego z góry układu strony, ale mimo to im również opłaca się obracać aparat to do pionu, to do poziomu – choćby po to, żeby móc później, na chłodno, gdy już opadnie zachwyt nad pięknem zauważonej sceny, wybrać lepszą kompozycję bez obcinania większości kadru.

Takie jest więc drugie przykazanie z Księgi Ewy: Będziesz obracał swój aparat do pionu i do poziomu, abyś nie musiał żałować straconej okazji.

PS: Powyższe zdjęcie pojawiło się już wcześniej na blogu w formie poziomej. Które lepsze?

 
Dziękujemy! Niech Ci światełko zawsze świeci z właściwej strony! :)

Ewa i Piotr