Cud kontra ciocia

Jak odróżnić wakacyjne zdjęcia miłośnika fotografii od użytkownika aparatu? Po atrakcyjności, poprawności technicznej, ogólnej jakości? Nie bardzo. Początkujący miłośnik fotografii może popełniać wszelkie możliwe błędy, a doświadczony użytkownik aparatu jakoś nauczył się radzić sobie ze stroną techniczną. To jak?

Po pierwszym planie. Na pierwszym planie zdjęć użytkownika jest zawsze on sam, jego rodzina lub znajomi. A w tle może być wieża Eiffla, zachód słońca nad morzem, lokalna znakomitość albo odrapany mur. Ten sam zachód słońca, odrapaną wieżę Eiffla czy znakomity mur miłośnik fotografii będzie starał się przedstawić jako temat główny. Przedstawi lepiej lub gorzej, ale nie uzna, że zdjęcie będzie ciekawsze, jeśli na pierwszy plan właduje kogoś ze swojej rodziny.

Świat czy Józek przesłaniający ten świat? Dwa różne spojrzenia na fotografię i jej funkcje. Nie do pogodzenia? Myślę, że w dużej mierze nie do pogodzenia. Owszem, użytkownik czasem potrafi docenić klasyczną fotografię przed duże F (byle nie za duże to F, bo sztuka przez duże SZ to już raczej za dużo) i poprosi o odbitkę na ścianę. Generalnie jednak jest przeświadczony, że fajne zdjęcia to te, na których jest on sam, ciocia, wnuczka, stryjek, ewentualnie kumple i kumpele. I żaden cud natury nie jest dostatecznie cudowny, żeby go się nie dało upiększyć ciocią Stasią.

Z dedykacją dla Wzrokowca i jego wujka Lucka 🙂

Dziękujemy! Niech Ci światełko zawsze świeci z właściwej strony! :)

Ewa i Piotr