Toskania i wschodzące słońce, fotowyprawa, pod słońce, krajobraz

W Sercu Toskanii – wrzesień 2020

W covidowym roku 2020 musieliśmy wiosenną fotowyprawę do Toskanii przełożyć na jesień, ale we wrześniu doszła ona do skutku. Było bardzo toskańsko i bardzo fotograficznie. Czytajcie i oglądajcie!

Toskania: lecimy? lecimy! lecimy…

Fotowyprawa do Toskanii rozpoczęta! Zanim się jeszcze zaczęła, pobiła rekord – na żaden wyjazd tyle razy nie zmienialiśmy biletów lotniczych. Loty były odwoływane, więc znajdowaliśmy nowe połączenia, godziny startów były przesuwane w jedną i drugą stronę, międzylądowanie miało być w Monachium, było we Frankfurcie itp. W końcu wystartowaliśmy i dolecieliśmy. A po drodze wypełniliśmy parę formularzy.

Jesienne pole i willa na wzgórzu, Toskania, fotowyprawa

Pierwszy, antycovidowy formularz wypełniliśmy w samolocie. Stewardessa zbierając śmieci, zebrała też te formularze. Mam nieodparte wrażenie, że trafią w to samo miejsce. Później taki sam formularz wypełniliśmy na lotnisku – przy wyjściu zbierała go pani, która nie trudziła się jakimś przyporządkowaniem formularza do osoby, lotu itp. Nie zwracała też uwagi, co ktoś tam napisał, więc jeśli ktoś przyznał się, że właśnie wrócił z Iranu, po wizycie w Brazylii, to też byłby wpuszczony. Później jeszcze dwa formularze w naszej willi, ale te przynajmniej coś dają. A konkretnie to dają nam możliwość wspólnego siedzenia przy jednym stole przy obiedzie. Ze śniadaniami jest trudniej, bo nie ma takich papierków, których podpisanie zezwalałoby na normalny bufet – zaznaczamy, co chcemy, na kartce, a nasz gospodarz nam to rano serwuje.

Zygzak i willa w Toskanii, Toskania, warsztaty fotograficzne, jesień

Willa Bonello, gdzie mieszkamy, leży w samym sercu Val d’Orcia. Mieliśmy satysfakcję, gdy wjeżdżając wysadzaną cyprysami aleją słyszeliśmy okrzyki uczestników: “To tutaj mieszkamy?! Łaaał”. Owszem, tutaj. 🙂 Sama willa jest tematem fotograficznym, z ogródka (z basenem!) są fajne widoki, a najfajniejsze miejsca plenerowe są wszędzie wokół. Dotarliśmy tuż przed zachodem, więc dzisiaj dwa kadry zrobione sprzed willi.

Pod chmurami Toskanii

Wbrew popkultorowym, hollywoodzkim mitom w Toskanii nie zawsze świeci słońce i kwitną słoneczniki. Dzisiaj trafiła nam się jesienna Toskania. Poranny plener był pochmurny i choć na chwilę słońce podświetliło chmury, to nie wyszło już, aby zaświecić na wzgórza. Otwierająca fotografia to właśnie takie jesienne pola w stonowanym świetle chmurnego poranka.

Jesienne pola pod Pienzą, Toskania, wyprawa fotograficzna

Po śniadaniu wpadliśmy do Pienzy, która okazała się zaskakująco zatłoczona. Zdecydowaną większość turystów stanowili.. Włosi, którzy wykorzystali niedzielę by poznawać uroki własnego kraju. Jak to jednak zwykle w takich miejscach – obok pełnej turystów głównej ulicy sporo było zaułków, gdzie rzadko ktoś zaglądał. W Pienzy zaczęło padać i padało już do wieczora.

Uliczka w Pienzie w deszczu, Toskania, warsztaty foto

Mało sprzyjającą sesjom plenerowym pogodę wykorzystaliśmy do odkrywania innych uroków Toskanii. Wizyta w winnicy pozwoliła uczestnikom fotowyprawy poznać i degustować sztandarowe gatunki toskańskich win, z brunello na czele. Była to też okazja do ćwiczeń z komponowania odblasków w szkle, odbić, refleksów i… fotografowania się nawzajem podczas fotografowania butelek i kieliszków.

Grappa, Toskania, kieliszki, warsztaty fotograficzne

Kończyliśmy dzień pyszną kolacją w trattorii w Montalcino. Po kolacji przestało padać i trochę się rozpogodziło. Liczymy na lepszy wschód słońca jutro.

Plener, miasto, miasto, plener

Właśnie w takim rytmie mija nam każdy dzień na fotowyprawie do Toskanii. Zaczynamy o wschodzie słońca od pleneru wśród toskańskich krajobrazów. Na szczęście to przełom września i października, więc wschody słońca nie są już zabójczo wczesne. Formalnie słońce wyskakuje zza horyzontu kilka minut po siódmej, ale zanim wyjdzie na tyle wysoko, by poświecić w doliny u stóp wzgórz, mija około pół godziny.

Pod słońce Toskanii, fotowyprawa

Po plenerze jedziemy na zasłużone śniadanie. Wszystkie plenery mamy blisko, więc kilka minut dzieli nas od złożenia statywów do talerza włoskich wędlin, serów i charakterystycznego toskańskiego chleba, a także mniej charakterystycznego jogurtu, ciast i omleta. I kawy oczywiście (z herbatą jest trudniej, jak to we Włoszech). Po śniadaniu ruszamy na eksplorację miasteczek – architektura jest dobra w środku dnia.

Zaułki Massa Maritima, Toskania

Dzisiaj zaczęliśmy od Massa Maritima. Fotografowanie tam skrócił nam ulewny deszcz, który dopadł nas w środku sesji. Część grupy przeczekiwała ulewę pod zadaszonymi pasażami miasteczka, część poświęciła czas na eksplorację kulinarnych zasobów lokalnych tawern i kawiarni. Po wizycie w Massa Maritima ruszyliśmy w kierunku spektakularnych ruin opactwa San Galgano.

San Galgano, Toskania, rybie oko, ruina, opactwo

San Galgano jest spektakularne za sprawą katastrofy, która wydarzyła się tam wieki temu: zawalił się dach, zostały mury. Obecnie można tam fotografować gotycką budowlę, nad której kolumnami i łukami jest tylko niebo. Tym razem było wyjątkowo efektownie, bo deszcz przeszedł nad San Galgano zanim tam dotarliśmy, ale zostały kałuże. Można więc było fotografować nie tylko rzeczywiste ruiny, ale też ich odbicia w płytkich, ale rozległych kałużach. Uczestnicy skrzętnie wykorzystali okazję, mury opactwa dawno nie widziały tylu klęczących (a także kucających i biegających naokoło kałuż).

Cyprysy przed kapliczką Vitaleta, Toskania, mavic mini, dron, fotografia z drona

Przed wieczornym plenerem wpadliśmy na obiad do willi Bonello, która jest naszą bazą na cały czas pobytu podczas tegorocznej fotowyprawy. Ostatnim fotograficznym punktem dnia został plener o zachodzie słońca naprzeciw kapliczki Vitaleta. Po zmroku mieliśmy jeszcze spotkanie z dyskusją na temat zdjęć wykonanych przez uczestników fotowyprawy. Ciąg dalszy jutro skoro świt.

W labiryntach Montemerano

Dzisiaj mieliśmy dzień bez porannego wyjazdu na wschód słońca. Cała grupa potraktowała to jak okazję do zrobienia… sesji o wschodzie słońca przy naszej willi. Willa Bonello jest położna na wzniesieniu, dobry widok na okoliczne pola, wzgórza i zabudowania jest w każdą stronę, więc faktycznie nie trzeba daleko chodzić, żeby mieć kadry z porannej Toskanii. Jeden z takich “widoków z progu domu” poniżej.

Toskania sprzed willi Bonello, plener fotograficzny, jesień, krajobraz, wzgórza

Zgubić się w Montemerano

Po śniadaniu mieliśmy wyjątkowo długi przejazd (ok. 100 km) do miasteczka Sorano. Eksplorację uliczek, pasaży, placyków i tarasów rozpoczęliśmy od sesji z hotelowego okna. Właściciel hotelu Della Fortezza widząc grupę osób obwieszonych sprzętem fotograficznym zaprosił do obejrzenia widoku na miasteczko z wolnych pokoi. Zaczęliśmy więc od ogółu, a następnie przeszliśmy do szczegółu, wchodząc w labirynt uliczek. Choć niektórzy deklarowali, że są w stanie zgubić się wszędzie, to w malutkim Sorano im się to nie udało – co chwila uczestnicy fotowyprawy spotykali się na placykach i skrzyżowaniach uliczek, ruszali nieznanymi dotąd drogami, by po chwili spotkać się ponownie, gdy trasy ponownie się schodziły.

Uliczka w Sorano, Toskania

Po dwóch godzinach, w trakcie których przeszliśmy chyba każdą możliwą drogę w Sorano, przenieśliśmy się do Montemerano – miasteczka nie mniej uroczego, za to jeszcze mniejszego niż Sorano. Co w Montemerano robi zegar z berlińskiego dworca, nie udało nam się ustalić.

Montemerano i zegar z berlińskiego dworca, Toskania

Po godzinie 16 wróciliśmy na obiad do willi Bonello (tym razem w menu była dziczyzna, z której Toskania słynie), a na zachód słońca pojechaliśmy pod najsłynniejszą kępę cyprysów.

Latając nad cyprysami

Toskańskie krajobrazy najlepiej fotografuje się ze wzgórz, bo z wysokości widać więcej i łatwiej sobie “ułożyć” kolejne plany w kadrze. Czasem jednak wzgórza są za niskie lub w nieodpowiednim miejscu, chodzenie z drabiną jest niewygodne, podrzucanie aparatu męczące, więc… zostaje latanie. Poniżej widok przez “prywatną” aleję cyprysów – to droga wjazdowa do willi Bonello, czyli prawie że sesja z łóżka.

Latając nad cyprysami, Toskania, fotowyprawa, dron, Mavic Mini, z lotu ptaka

Na tej fotowyprawie lata się nad Toskanią bardzo przyjemnie. Po pierwszym, deszczowym dniu fotowyprawy, wszystkie następne są ciepłe, słoneczne i bezwietrzne. Wyjątkowo mało turystów (jedyna zaleta pandemii) powoduje, że można się nie obawiać, że ktoś będzie miał pretensje o latanie nad głową. Jak bardzo jest tutaj pusto, możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej: okolica najsłynniejszej toskańskiej kępy cyprysów, a na zdjęciu widać wyłącznie uczestników naszej fotowyprawy. Jeszcze kilku “naszych” jest po drugiej stronie wiaduktu, kręciła się też jedna para obcych fotografów i to wszystko – jak na jeden z najsłynniejszych plenerów, to zupełne odludzie.

Cyprysy z lotu drona, Toskania, warsztaty fotograficzne, Mavic Mini, cyprysy

Opinię, że to dobry czas, żeby sobie polatać nad Toskanią, podzielają włoscy piloci wojskowi. Ostatnio codziennie przelatują nad nami Eurofightery. Ja trzymam się poniżej 100 metrów nad ziemią, Eurofightery śmigają znacznie wyżej, więc się nie spotykamy.

Toskania: plener pochmurny, plener awaryjny

Dzisiejszy rytm fotowyprawy do Toskanii został nieco zaburzony. Był plener o wschodzie, były miasteczka w środku dnia, był zachód, aczkolwiek nie wszystko odbyło się tak, jak planowaliśmy.

Fotograf i dwa wzgórza, Toskania, fotowyprawa, człowiek w krajobrazie, sztafarz

My jesteśmy, słońca brak

Na wschód słońca, jak zwykle, stawiliśmy się na starannie wybrane miejsce plenerowe. Zabraliśmy cały niezbędny sprzęt, wliczając w to statywy i teleobiektywy. Nie stawiło się natomiast słońce – pogoda pozostała pochmurna, choć oczywiście po wschodzie zrobiło się jasno. Zrobiło się też cieplej (choć i o wschodzie nie było szczególnie chłodno), więc pojawiły się mgły – zarówno w postaci odległych mlecznych obłoków, jak i pasm, wijących się wśród cyprysów i willi widocznych na sąsiednich wzgórzach. Po kilku dniach słonecznej pogody zawsze to jakaś odmiana. Powyżej uczestniczka fotowyprawy, która w poszukiwaniu słońca zapędziła się tak, że ją ledwo na ogniskowej 340 mm było widać.

Pod słońce, Toskania, warsztaty fotograficzne

Plener bliższy niż byśmy chcieli

Środek dnia, zaraz po śniadaniu, wypełniły nam, zgodnie z programem, wizyty w dwóch miasteczkach: Buonconvento i San Quirico d’Orcia. Oba mają urokliwe, miniaturowe średniowieczne centra – dwie uliczki na krzyż, kilkanaście kamieniczek, placyki, pasaże i mnóstwo architektonicznych detali – w sam raz, aby grupę fotograficzną pochłonąć na parę godzin.

Po zachodzie słońca, Toskania, wyprawa foto

Po ćwiczeniach z fotografowania architektury wróciliśmy do naszej willi na obiad, po który mieliśmy jechać na zachód słońca pod Montichiello. Mieliśmy, ale nie pojechaliśmy, bo okazało się, że gdzieś po drodze nasz autobus złapał gumę. Obaj kierowcy rzucili się do wymiany koła, ale gdybyśmy czekali na zakończenie operacji, to nie zdążylibyśmy na zachód. Zamiast więc czekać, zeszliśmy aleją cyprysów do szosy, przeszliśmy kilkanaście metrów na najbliższe wzgórze i tam zrobiliśmy wieczorny plener. Oba zdjęcia powyżej to właśnie efekt nieplanowanej sesji tuż przy naszym noclegu. A do Montichiello na zachód słońca pojedziemy jutro.

Ostatni plener (na tej fotowyprawie 🙂

Fotowyprawa do Toskanii się nieuchronnie kończy. Za nami ostatni plener poranny (a także peregrynacje po uliczkach i piwnicach z winem w Montepulciano oraz wieczorna sesja przy zygzakującej drodze). Jak łatwo zauważyć, poranny plener mieliśmy przy ikonicznej willi Belvedere.

Willa Belvedere pod wschodzące słońe, Toskania, fotowyprawa, cyprysy

Toskania w czasach covida

Była to nasza szesnasta wizyta w Toskanii i z pewnością najdziwniejsza. W miejscach popularnych i wręcz “przeturyszczonych”, teraz było pustawo. Na niektórych ikonicznych plenerach poza naszą grupą byli pojedynczy fotografowie albo wręcz nikogo nie było. Z drugiej jednak strony, dostęp do niektórych miejsc był niemożliwy – bo zostały zamknięte pod pretekstem remontu lub po prostu bez pretekstu – z pewnością z powodu braku zwiedzających. W niektórych miasteczkach obowiązywało noszenie maseczek, w innych nie, ale wchodząc do pomieszczeń zawsze należało “ubrać twarz”. Bywało to absurdalne i irytujące, gdy np. przed wejściem do restauracji wymagane było zamaskowanie się, żeby przejść 2 metry, siąść przy stoliku i już całkiem legalnie zdjąć maskę.

Belvedere przez gaj oliwny, Toskania, warsztaty fotograficzne

Wszystko zagrało

Na pogodę na tej fotowyprawie nie mogliśmy narzekać. Przelotne deszcze na pierwszych plenerach minęły i większość plenerów krajobrazowych mieliśmy w pięknym świetle. Inaczej niż w poprzednich latach, tym razem nasza baza noclegowa była w samym sercu Val d’Orcia, więc większość plenerów mieliśmy w zasięgu kilku zaledwie kilometrów. To sprawiało, że na poranne plenery jechaliśmy kilka minut, a nie pół godziny. Także dojazdy na plenery o zachodzie słońca były krótkie. Razem pozwalało to dłużej pospać, a tym samym dać czas na regenerację. Fotowyprawy zawsze są intensywne, tu nie jeździ się, żeby się wyspać. Jednak zmęczenie kumuluje się i wpływa na kreatywność, ale też na chęć fotografowania, uczenia się, poznawania świata. Ta Toskania miała codziennie plener o wschodzie słońca, a wieczorem, po plenerze przy zachodzącym słońcu, jeszcze spotkanie warsztatowe, ale była znacznie mniej męcząca niż wyjazdy, które prowadziliśmy w poprzednich latach. Dość powiedzieć, że na wszystkich porannych plenerach mieliśmy stuprocentową frekwencję, podobnie jak na wieczornych dyskusjach – coś takiego nie zdarzyło się wcześniej.

Toskania i wschodzące słońce, fotowyprawa, pod słońce, krajobraz

Dziesiąte warsztaty w dziwnym roku

To był nasz dziesiąty tegoroczny wyjazd – za nami 5 fotowypraw i tyleż krajowych warsztatów fotograficznych. Bardzo się cieszymy, że udało nam się tyle zrealizować w bardzo dziwnym, chaotycznym i nieprzewidywalnym 2020 roku. Do Toskanii jeszcze wrócimy i mamy nadzieję, że następnym razem będzie równie pięknie, ale pod względem organizacyjno-logistycznym już całkiem normalnie.

Uczestnicy fotowyprawy do Toskanii 2020

I jeszcze oficjalne zdjęcie grupowe uczestników fotowyprawy do Toskanii 2020…

Uczestnicy fotowyprawy do Toskanii w trakcie degustacji wina, fot. Tomek Lemiech

…oraz mniej oficjalne, wykonane podczas degustacji wina w pewnej winnicy (fot. Tomek Lemiech).

 
Dziękujemy! Niech Ci światełko zawsze świeci z właściwej strony! :)

Ewa i Piotr