Fairy Pools, Szkocja

W 2016 po raz drugi prowadziliśmy fotowyprawę do Szkocji. Zapraszamy do lektury spisywanej na żywo relacji z plenerów dolinie Glen Coe, bagniskach Rannoch Moor oraz sceneriach wyspy Skye. Miłej lektury!

Więcej zdjęć z naszych szkockich fotowypraw:

https://www.ewaipiotr.pl/portfolio-4/szkocja/

 

Piękna szkocka pogoda

zamek Stalker, Szkocja

Nasza druga listopadowa fotowyprawa do Szkocji zaczęła się spektakularnym zachodem słońca, poprzedzonym przez bardzo ładne popołudnie. Popołudnie tutaj następuje natychmiast po poranku, bez przejściowego etapu w postaci słońca świecącego pionowo z góry. W samo południe cienie są długie, a słońce wprawdzie wystaje znad horyzontu, ale nieprzesadnie wysoko. Jeśli do tego trafią się tak ładne chmurki, jak nam dzisiaj, to robi się bardzo fotograficznie.

Wygląda to wszystko zdecydowanie łatwiej się ogląda na zdjęciach niż na żywo, bo spacerując trzeba starannie wybierać płytsze kałuże i mniej wciągające grzęzawiska, więc rozglądać można się w miejscach, gdzie człowiek ma pewność, że się już głębiej nie zapadnie. Światło jest wprawdzie ciepłe przez cały dzień, ale o temperaturze powietrza się tego powiedzieć nie da – z pewnością przegrzanie tutaj nie grozi.

zamek Kilchurn, Szkocja

Szkocja to kraj dla fotografów, ale raczej przyjezdnych, bo stały pobyt, mimo wszystkich uroków wizualnych, to coś dla miłośników hartowania się i sprawdzania prawdziwości tezy o dobroczynnym wpływie wszystkiego, co nie zabije natychmiast. Tutejsze zamki na jeziorach też świetnie realizują potrzeby obu grup: wyglądają pięknie, ale z pewnością zapewniają szybki reumatyzm każdemu lokatorowi.

U góry zachód słońca nad zamkiem Stalker, a poniżej uczestnicy fotowyprawy w marszu na spotkanie z zamkiem Kilchurn.

 

Wszystkie wody Szkocji

W dolinie Glen Coe, Szkocja

Na wszystkich trzech zdjęciach z aktualnego etapu fotowyprawy jest woda i nie jest to przypadek. Szkocja jest mokra, płynąca i podmokła – i w tym jej urok. Tutejsze scenerie wyglądają, jak wyglądają, bo roślinność rośnie na terenie obfitym w wodę, pełno jest jeziorek, strumieni, małych kaskad, a nawet kałuże miewają wizualny potencjał.

Tegoroczna fotowyprawa jest, jak na razie, sucha – dzisiaj tylko trochę przelotnie mżyło. Mimo to obfitość wody sprawia pewne problemy. Ścieżki są błotniste, trawa poza ścieżkami podmokła lub wręcz jest grzęzawiskiem. I fenomen, który nie przestaje mnie zadziwiać – teren wyżej położony może być bardziej mokry niż obszary leżące niżej. Logika, nakazująca wejść na pagórek, by wyjść z grzęzawiska, tutaj nie działa. Częściowo pomagają wodery czy kalosze – tzn. pomagają na kałuże i podmokły teren, ale komplikują chodzenie po wilgotnych kamieniach, gdzie przyczepność i tak jest umiarkowana.

W dolinie Glen Coe, Szkocja

Mimo to jako fotografowie nie możemy narzekać na pogodę – chmurki pędzą po niebie, słońce przebłyskuje zza nich co chwilę, nie pada. Turystycznie jednak patrząc, warunki są trudniejsze niż w zeszłym roku – pada mniej, ale wieje solidnie. Rok temu praktycznie nie było wiatru, więc np. w fotografowaliśmy odbicia w Rannoch Moor. Teraz zmarszczona woda nie daje odbić, ale za to udało się zrobić sesję przy małym wodospadzie, którego rok temu prawie nie było widać zza ściany deszczu.

W dolinie Glen Coe, Szkocja

 

Z Glen Coe na wyspę Skye

Eilean Donan, Szkocja

Wczorajszy dzień był ostatnim, w którym odwiedzaliśmy różne zakątki doliny Glen Coe. Ten etap zakończyliśmy drugą sesją na mokradłach Rannoch Moor – ta była mniej słoneczna, ale nadal pogodna i – odmiennie niż pierwsza – zupełnie bezwietrzna. Pozwoliło to na fotografowanie odbijających się w spokojnej wodzie gór i chmur płynących po wieczornym niebie. Jedno z takich zdjęć z Rannoch Moor poniżej – do jego wykonania oprócz aparatu i statywu bardzo przydały się także wodery.

Rannoch Moor, Szkocja

Następnego dnia opuściliśmy hotel Onich (położony w miejscowości Onich), gdzie za świetną kuchnię odpowiada dwóch Polaków (i jeden Francuz). Ruszyliśmy w stronę wyspy Skye, zatrzymując się po drodze na plenery, m.in. przy słynnym zamku Eilean Donan – tenże zamek na tle listopadowego lasu powyżej.

wybrzeże Elgol, Szkocja

Pierwsza część fotowyprawy okazała się pogodna i prawie bezdeszczowa. Innymi warunkami przywitała nas wyspa Skye, gdzie od razu po zjechaniu z mostu łączącego wyspę z… większą wyspą, wjechaliśmy w deszcz. Deszcz towarzyszył nam przez całą sesję na wybrzeżu przy wiosce Elgol, a później jeszcze w drodze do hotelu. Mimo trudnych warunków grupa wykazała się zapałem i wytrwałością, eksplorując skaliste wybrzeże. Było zresztą co eksplorować, bo oprócz kamienistej plaży o kadry prosiły się efektownie spękane formacje skalne, a w morzu czekały potężne głazy, co chwila zalewane falami przypływu. W tej chwili trwa wielkie poplenerowe suszenie przed jutrzejszą eksploracją wyspy Skye, która, mamy nadzieję, okaże się mniej deszczowa.

 

Jak wygląda wolność

Old Man of Storr, Szkocja

Wolność jest zielona. Z trudem mieści się w bagażu lotniczym, bo jest dość duża i waży ze dwa kilo. Jej nadużywanie grozi poważnymi konsekwencjami. Wolność jest zrobiona z gumy.

Wodery. Obuwie, dzięki któremu można skadrować, co się chce, nawet jeśli to wymaga wejścia w środek strumienia, i to niekoniecznie latem. Można bez stresu dotrzeć w podmokłe miejsca, usunąć z kadru brzydki brzeg rzeki (byle nie za głębokiej – wolności nie można nadużywać), stanąć tam, gdzie się ma ochotę i iść prosto do celu, nie przejmując się błotem. Człowiek czuje się, jakby znowu miał pięć lat, gdy bez wahania właził w środek kałuży. Ba, jest nawet lepiej niż wtedy, bo rodzice nie krzyczą. Wolność odświeża umysł i bardzo pomaga w kadrowaniu.

most w Sligachan, Szkocja

Szkocja ma to do siebie, że wiele wspaniałych fotograficznie lokacji znajduje się na podmokłym terenie, zupełnie niezależnie od ewentualnego deszczu. Rannoch Moor to jeziora otoczone bagniskiem, Fairy Pools to jeziorka, wodospady i rzeczki położone również wśród bardzo mokrych terenów, okolice Sligachan to piękna rzeka, a wokół niej wspaniale kolorowa roślinność porastająca, no zgadnijcie co? Rozległe, podmokłe tereny. Da się po tym wszystkim chodzić w dobrych butach trekingowych, ale gdy na nogach ma się wodery, swoboda fotografowania ogromnie rośnie. Można wejść do rzeki czy jeziora i nie przejmować się przemoknięciem obuwia. Można chodzić po mokradłach i nie zastanawiać się, czy noga nie wpadnie powyżej kostki (dopiero wpadnięcie powyżej kolana może być problemem, bo trudno wtedy nogę wyciągnąć – wolności nie można nadużywać). Można w końcu łazić po błocie i kałużach, i nie dość, że żadna kałuża nie jest zbyt głęboka, to jeszcze nie trzeba potem szorować butów – wystarczy wypłukać je w strumieniu. A strumieni tu sporo.

most w Sligachan, Szkocja

Dwa zdjęcia w tym wpisie zostały zrobione ze środka rzeczki koło starego mostu w Sligachan i tenże most przedstawiają. A na górze Old Man of Storr, który tym razem nie próbował chować się przed nami we mgle, jak to zrobił rok temu.

Szkockie zabawy z pogodą

wędrowiec, Szkocja

Nasza druga szkocka fotowyprawa zbliża się do końca, jesteśmy już w hotelu w Glasgow, skąd w sobotę rano lecimy do Polski. Tym razem zabawę w ciuciubabkę z deszczem wygraliśmy – solidnie padało tylko przy plenerze przy moście Sligachan i trochę (choć tym razem z mniej uciążliwego kierunku) na wybrzeżu w Elgol. Na wschód słońca przy Old Man of Storr jechaliśmy w ulewie, ale wspinaliśmy się już na sucho, a sesja wypadła rewelacyjnie. Przy Fairy Pools pogoda była świetna aż do momentu, gdy powinniśmy wracać do autobusu – wtedy zaczęło lać, co z pewnością pomogło grupie stawić się terminowo na zbiórkę. 😉 Ta sympatyczna korelacja miała miejsce także przy sesji o wschodzie słońca w górach Quiraing. Pogoda tym razem nam sprzyjała i trudno oczekiwać lepszej w ciągu tygodniowej fotowyprawy w miejsce tak znane z kapryśnego klimatu. Te kaprysy to zresztą niewielka cena za możliwość fotografowania fantastycznych scenerii.

Fairy Pools, Szkocja

Dwa górne zdjęcia to Fairy Pools, a poniżej oczywiście Stary Człowiek ze Storr.

Old Man of Storr, Szkocja

 

szkocja2016_8840_b